Złota Płyta w Polsce za... granie na czekanie

Michał Tomaszkiewicz
AKTUALIZACJA 02.02.2016 02.02.2016 12:22
AKTUALIZACJA 02.02.2016 02.02.2016 12:22

Amerykanie wciąż pozostają 100 lat za Polakami, jeśli chodzi o uwzględnianie osiągnięć cyfrowej dystrybucji. RIAA zaczyna doliczać utwory odsłuchiwane w internecie do wyników sprzedaży w ramach przyznawania statusu złotych i platynowych płyt, awangardowy ZPAV nagradza za dzwonki telefoniczne i granie na czekanie.

Trendy wyznaczane przez RIAA (Recording Industry Association of America) nie robią najmniejszego wrażenia na ZPAV (Związku Producentów Audio-Video). Według obowiązujących od 1 sierpnia 2015 zasad 10 zakupionych utworów – czy to w formie pobranych pełnych piosenek, dzwonków telefonicznych czy muzyki w tle – jest równoznaczne ze sprzedażą 1 albumu na CD lub DVD Audio.

ZPAV uwzględnia także odsłuchiwanie i oglądanie utworów w ramach streamingu – potrzeba ich 2500, żeby uznać za ekwiwalent sprzedanej płyty. Żeby zdobyć Złotą Płytę, wymagana jest sprzedaż 15 000 płyt, platynowy krążek przyznawany jest za 30 000 albumów.

Mniej postępowa jest RIAA, która po 58 latach od ustanowieniu nagród złotych i platynowych płyt postanowiła pójść z czasem, postępem i osiągnięciami uznając, że słuchanie (i oglądanie) artystów w sieci będzie brane pod uwagę przy obliczeniu ich rynkowego sukcesu.

Według obowiązujących od 1. lutego 2016 roku zasad 1 500 wysłuchań bądź obejrzeń utworu przez internet jest równoznaczne z zakupem 10 utworów, czyli jednego albumu. Złota Płyta przyznawana jest w Ameryce za sprzedanie pół miliona płyt, jak więc łatwo obliczyć – wystarczy 750 milionów odtworzeń w sieci, by zasłużyć na tę nagrodę.

Trudniej będzie w przypadku platyny – tutaj trzeba mieć dwa razy lepszy wynik – o podwójnej platynie nie wspominając (wymóg 4 mln sprzedanych płyt). Nie jest to jednak niemożliwe – najpopularniejsze materiały w serwisie YouTube to teledyski. Gangnam Style doczekał się już ponad 2,5 mld wyświetleń; 20 filmów było oglądanych ponad miliard razy. Tylko dwie pozycje z „klubu miliarderów” nie są teledyskami.

Ile płyt ulubionych wykonawców nasłuchaliście im w internecie?