Legendarny youtuber powrócił. Zajął się kontrowersyjną grą

AKTUALIZACJA 08.06.2026 27.03.2025 14:48
AKTUALIZACJA 08.06.2026 27.03.2025 14:48

Klocuch recenzuje Assassin's Creed: Shadows z typowym humorem i ironią. Czy wzbudzający kontrowersje bohaterowie to według niego wada gry?

Assassin's Creed Shadows
Fot. Print screen z Klocuch/Youtube
  • Na kanale YouTube Klocuha pojawiło się nowe wideo.
  • Słynny twórca internetowy wziął się za recenzję gry Assassin's Creed: Shadows.
  • Czy kego krytyka pokrywa się z hejterskimi głosami na temat tytułu Ubisoft?

Klocuch ocenia Assassin's Creed: Shadows

Ostatnimi czasy Klocuch nagrywa niezwykle rzadko. Kiedy jednak na rynek trafiła gra Assassin's Creed: Shadows, nie mógł przejść nad tematem obojętnie i nagrał kolejną wideorecenzję. Trwa ponad 25 minut i zawiera wszytko to, za co internauci pokochali tajemniczego twórcę internetowego. 

Assassin's Creed: Shadows od dawna wzbudza wiele kontrowersji wśród zróżnicowanej grupy graczy. Fakt, że Ubisoft tworzy masowo dobrze sprawdzone tytuły, dodając do kolejnych odsłon niewielkie nowości to jedna sprawa. I wcale nie kluczowa w przypadku najnowszej opowieści o bractwie asasynów, tym razem dziejącej się w feudalnej Japonii.

O wiele większym problemem dla niektórych osób był fakt... że w grze głównymi bohaterami są czarnoskóry samuraj Yasuke oraz młoda wojowniczka Fujibayashi Naoe. Był to powód do hejtowania produkcji na długo, zanim się ukazała i skreślania jej na starcie. Argumentowano, że gra jest oczywiście "woke" (choć nadal nie wiadomo, co to właściwie znaczy) i wyśmiewano uczynienie Yasuke protagonistą, mimo że jest to postać wzorowana na faktycznie istniejącym, chociaż owianym tajemnicą wojowniku. 

Czy Klocuch w swojej recenzji zwraca na te elementy uwagę? Tak, ale w zupełnie innym kontekście niż hejterzy Assassin's Creed: Shadows. W filmie "assasinc cred shawods", którego bohaterką jest "growa najnowszość", czy też "najnowsza gra w czasach chin", internetowy wirtuoz z typową dla siebie udawaną dziecięcą naiwnością posługuje się oczywiście rasistowskimi i mizoginistycznymi tekstami. Trudno jednak zinterpretować ich wykorzystanie. Istnieje wiele przesłanek sugerujących, że Klocuch od lat używa ich przewrotnie, by zobrazować w krzywym zwierciadle stereotypowy wizerunek typowego gracza.

W swojej recenzji nawet cieszy się, że gra czarnoskórym "samurojem", czyli "takim chińskim rycerzem". Podkreśla, że jest to coś, czego nie widział do tej pory w żadnej grze i uznaje obecność Yasuke za atut. Szczególnie jest to zauważalne, kiedy w grze zaczyna się etap sterowania Naoe. Wówczas denerwuje się, że musi grać "babsztylem", chociaż po kilku minutach z bohaterką dochodzi do wniosku, że wcale nie jest taka zła, zwracając przy tym uwagę na zestaw jej umiejętności, który wyróżnią ją od o wiele bardziej bezpośredniego Yasuke. 

Klocuch docenia też kilka nowości, które pojawiają się w Assassin's Creed: Shadows. Co prawda robi to losowo i z manierą testera gier, który sprawdza, jak dany tytuł zachowuje się w sytuacjach, o których twórcy mogli nie pomyśleć podczas projektowania poziomu, ale pokazuje takie szczegóły jak wierzchowiec, który w tej części umie pływać, czy satysfakcjonujący model zniszczeń otoczenia oraz zadawania obrażeń przeciwnikom.

Wady Assassin's Creed: Shadows według Klocucha

Chociaż początkowo mówi, że "grafika jest, jaka jest", pod koniec recenzji włącza grę na najwyższych ustawieniach graficznych, żeby zobaczyć, jak "wyglądałaby na naprawdę mocnym, silnym komputerze do silnej nauki". Tutaj też widać, że docenia walory estetyczne i "napracowanie" twórców. Klocuch w zasadzie ma jeden zarzut do Assassin's Creed: Shadows. Twierdzi, że gra jest nudna. Używa nawet sformułowania "najbardziej przebajdurzona gra, jaką widziałem w życiu". 

Trudno jednak brać te słowa na serio, kiedy jest się świadomym, że Klocuch słynie z pomijania cutscenek, by chwilę później irytować się, że nie wie, co ma robić. W tym wypadku jest tak samo, chociaż twórcy najwyraźniej postanowili sprzeciwić się tego typu praktykom i niektórych "pokazówek" nie da się przewinąć, a inne (podobnie zresztą jak w trzech ostatnich odsłonach serii) da się pominąć za pomocą "przyspieszenia nawalalnego", czyli pomijania segmentów rozmów postaci, poprzez przewijanie kolejnych kwestii dialogowych.

To, co wielu gracy uzna za zdecydowany plus, czyli narrację i opowieść pełną smaczków, którą przygotowali twórcy, by doświadczenie z nowym AC było bardziej immersyjne, jest przez Klocucha uznawane za wadę. Fanów nie powinno to dziwić, gdyż niejednokrotnie podkreślał, że jeśli chciałby oglądać film, to włączyłby sobie film, bo on przede wszystkim chce sobie pograć. Taka postawa też może być rozpatrywana jako przytyk do części graczy. Niemniej jednak Kocuch zauważa, że kiedyś była to seria, w której "się skakało po dachach i się tak nawalało z dachów". Według twórcy "teraz zrobili z tego takie nawalanie zwykłe, mieczowe, jak Wiedźmin". 

Nowy film Klocucha to nie tylko stare dobre elementy, jak swojskie "kruci", które pada często z ekranu (jest nawet nawiązanie do "niezniszczalnych Chińczyków"), ale również nowe niuanse. Chociaż Mistrz dawał się w przeszłości poznać o bardziej wrażliwej strony, w "assasinc cred shawods" pojawiają się aż dwa momenty, w których możemy zobaczyć jego urocze oblicze. Klocuch dodaje też wiele nowych sformułowań i powiedzonek, które zapewne wejdą na stałe do słownika jego wiernych fanów.

Źródło: Antyradio/Klocuch/YouTube

Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!