MINI John Cooper Works Aceman. Sportowy charakter, miejski rozmiar

AKTUALIZACJA 28.10.2026 28.10.2026 14:57
AKTUALIZACJA 28.10.2026 28.10.2026 14:57

258 KM, sportowe zawieszenie i nadwozie niewielkiego crossovera. Elektryczny MINI John Cooper Works Aceman ma łączyć emocje z codzienną użytecznością. W praktyce najlepiej odnajduje się w mieście i do miasta bardzo pasuje.

MINI od lat udowadnia, że samochód nie musi być wielki, żeby przyciągać uwagę. W przypadku wersji John Cooper Works dochodzi do tego jeszcze sportowy wizerunek, który ma swoje korzenie w rajdowej historii marki. Tyle że tym razem nie mówimy o niewielkim hatchbacku z silnikiem spalinowym, lecz o elektrycznym crossoverze. Czy da się połączyć charakterystyczne dla MINI wrażenia z jazdy z modą na SUV-y i napęd elektryczny? Aceman JCW jest próbą odpowiedzi na to pytanie.

Wygląda na więcej, niż obiecuje

MINI John Cooper Works Aceman ma nieco ponad cztery metry długości, pięcioro drzwi i podwyższone nadwozie. Jest większy od klasycznego Coopera, ale nie tak masywny jak Countryman. To rozmiar, który w mieście ma sporo sensu: samochód wygląda solidnie, a jednocześnie nie wymaga szczególnej gimnastyki podczas parkowania.

Sportowy charakter podkreślają zderzaki, detale stylistyczne i kontrastowe elementy nadwozia. W testowanym egzemplarzu szczególnie podobał mi się lakier. Czerwono-czarne zestawienie, efektowne wykończenie dachu i pasy na karoserii nadają autu indywidualności. Aceman wygląda dynamicznie, ale nie próbuje udawać klasycznego sportowego hatchbacka. Jest w nim również coś z SUV-a i właśnie to połączenie stanowi o jego charakterze.

Wersja John Cooper Works ma przy tym własną tożsamość. Nie jest wyłącznie pakietem stylistycznym doklejonym do zwykłego elektryka. Pod maską pracuje silnik o mocy 258 KM i momencie obrotowym 350 Nm, a napęd trafia na przednie koła. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 6,4 sekundy. To bardzo dobre osiągi, które przydają się, szczególnie podczas miejskich manewrów, czasem wymuszających szybki skok do przodu.

Wnętrze, które ma osobowość

W kabinie MINI na szczęście konsekwentnie rozwija własny język stylistyczny. Centralne miejsce zajmuje klasyk tej marki, czyli okrągły ekran OLED, a wokół niego znajdziemy detale, które sprawiają, że wnętrze nie wygląda jak przypadkowa kompozycja tworzyw i wyświetlaczy. To naprawdę fajne, szczególnie w obliczu coraz większej ilości aut, wyglądających jak niezbyt udane kopie niezbyt udanych kopii…

Podobają mi się detale i ich dopracowanie. Na przykład sportowa kierownica. Jest dobrze dopasowana do charakteru samochodu, a jej wygląd nie pozostawia wątpliwości, z jaką odmianą MINI mamy do czynienia, dzięki paskowi łączącemu wieniec i środek oraz napisowi John Cooper Works. Ciekawym akcentem jest również skórzany pasek na desce rozdzielczej. Takich drobiazgów jest więcej i to one budują wrażenie obcowania z autem zaprojektowanym z pomysłem.

Fotele okazały się wygodne. To istotne, bo sportowy wygląd nie powinien oznaczać konieczności rezygnowania z komfortu. Niektóre rozwiązania praktyczne są może i trochę ograniczone, ale pamiętajmy, że to nie jest rodzinny SUV. Ostatecznie to, że schowek jest niewielki, a klamka umieszczona nisko sprawia, że wysiadanie z samochodu wymaga przyzwyczajenia, to w ogólnym rozrachunku drobiazgi.

Na plus zapisuję też odsuwaną zasłonę dachu panoramicznego. Pozwala ograniczyć ilość światła wpadającego do wnętrza bez rezygnacji z samego przeszklenia. To rozwiązanie przydatne szczególnie w słoneczne dni.

Twardo, ale bez sportowych fajerwerków

Samochód dobrze pasuje do miejskiego stylu jazdy. Jest zwarty, poręczny i nie sprawia wrażenia ociężałego crossovera. Wspomniana sportowa kierownica dodatkowo podkreśla jego charakter. Zawieszenie Acemana JCW jest twarde. To pierwsza rzecz, którą zauważyłem podczas jazdy. Nie ma tu próby zamaskowania sportowych aspiracji miękkim zestrojeniem, ale trzeba pamiętać, że twardość sama w sobie nie jest jeszcze gwarancją sportowych emocji. Na nierównościach niestety oznacza po prostu mniejszy komfort – coś za coś.

Bardzo dobrze wypadają hamulce. Są skuteczne i budzą zaufanie, co w samochodzie o mocy 258 KM ma znaczenie. Podobały mi się również rozwiązania wspomagające kierowcę, w tym automatyczne hamowanie. Warto tutaj odróżnić funkcję awaryjnego hamowania od zwykłego hamowania podczas jazdy z aktywnym tempomatem – obie działają na piątkę.

Jest też drobiazg, który dobrze wpisuje się w stylistyczną filozofię MINI. Po włączeniu samochodu słychać charakterystyczny dźwięk przypominający start rakiety. To trochę zabawa, trochę demonstracja tego, że nawet elektryczny samochód może mieć własne rytuały. Nie wpływa to na osiągi, ale dodaje autu charakteru.

Last but not least: ciekawym dodatkiem jest manetka z napisem Boost, umieszczona przy kierownicy. Po jej użyciu samochód przez 10 sekund udostępnia pełnię swoich możliwości, a na ekranie przed kierowcą pojawia się odliczanie. To rozwiązanie szczególnie przydatne podczas wyprzedzania, kiedy liczy się szybka reakcja i dodatkowy zastrzyk mocy. Jest w tym również coś z zabawy, która od zawsze stanowiła część charakteru MINI. W elektrycznym JCW taki przycisk pasuje do sportowych ambicji auta.

Parkowanie? Żaden problem

Miasto to teren, stworzony dla tego auta. Niewielkie gabaryty i dobra widoczność wspomagana przez systemy kamer sprawiają, że parkowanie jest łatwe. Pomocne wskazówki na ekranie pozwalają sprawnie manewrować nawet w ciasnych miejscach.

A propos wskazówek - podczas jazdy kamery potrafią automatycznie wyświetlać obraz otoczenia, dodatkowo wskazując kierunek skrętu. Pomysł jest ciekawy, ale ma też wadę: obraz z kamer potrafi przysłonić fragment nawigacji, przez co trudniej śledzić wskazówki dotyczące dalszej trasy.

Sama nawigacja zasługuje jednak na pochwałę. Szczególnie podobał mi się sposób prezentowania kolejnych wskazówek, kaskadowo pokazujących kierunki jazdy. Dzięki temu łatwiej przygotować się do skrzyżowania czy zmiany pasa.

Dobrze wypada również niewielki wyświetlacz przezierny HUD. Nie musi zastępować wszystkich ekranów. Wystarczy, że przekazuje najważniejsze informacje w polu widzenia kierowcy.

Do tego dochodzą systemy wspomagania jazdy. Adaptacyjny tempomat utrzymuje zadaną prędkość i odległość od poprzedzającego auta, a w odpowiednich warunkach potrafi samodzielnie zwalniać i hamować. To przydatne zwłaszcza w ruchu podmiejskim i podczas jazdy w korkach.

W MINI nie mogło zabraknąć różnych stylów jazdy, choć tutaj noszą one nazwę Experience Modes i obejmują nie tylko zachowanie samochodu, ale również wygląd interfejsu oraz atmosferę we wnętrzu. Core to najbardziej uniwersalne ustawienie, Green pomaga ograniczyć zużycie energii, a Go-Kart nadaje autu bardziej sportowy charakter, z ostrzejszą reakcją na pedał przyspieszenia i bardziej bezpośrednim układem kierowniczym. Są też tryby zmieniające przede wszystkim wizualną stronę samochodu, jak Timeless, nawiązujący do klasycznej stylistyki, czy Personal, pozwalający dopasować wybrane elementy do własnych preferencji. To ciekawy sposób na personalizację Acemana, choć nie należy traktować wszystkich Experience Modes jako odrębnych ustawień mechaniki napędu.

Muzyka brzmi dobrze

MINI John Cooper Works Aceman ma jeszcze jeden mocny punkt: nagłośnienie. Dźwięk jest przyjemny, a efekt przestrzenny działa przekonująco. Możliwości indywidualnego ustawiania brzmienia są nieco ograniczone, więc osoby lubiące szczegółowo regulować korektor mogą poczuć lekki niedosyt. Mimo to jakość odsłuchu zrobiła na mnie dobre wrażenie, a jako audiofil zawsze zwracam na to uwagę.

W aucie, które ma być przede wszystkim miejskim towarzyszem codziennych podróży, to ważna zaleta. Dobre nagłośnienie potrafi poprawić odbiór samochodu bardziej niż kolejny ekran czy efektowna animacja. A jeśli ktoś słucha muzyki przez większość drogi, szybko doceni różnicę.

Elektryczny sportowiec z ograniczonym zasięgiem

Właśnie tutaj pojawia się największy kompromis. Aceman JCW ma akumulator o pojemności 54,2 kWh brutto i około 49,2 kWh netto. Według danych producenta zasięg w cyklu mieszanym WLTP wynosi około 345–355 km, zależnie od konfiguracji.

Na papierze wygląda to rozsądnie, ale w przypadku samochodu elektrycznego trzeba patrzeć nie tylko na deklarację producenta. Podczas szybkiej jazdy, przy niskiej temperaturze i na autostradzie rzeczywisty zasięg może być wyraźnie mniejszy. Wersja JCW zachęca do dynamicznego korzystania z osiągów, co również może zwiększać zużycie energii.

Sam akumulator nie jest mały w absolutnym sensie, ale w sportowym crossoverze elektrycznym trudno oczekiwać zasięgu porównywalnego z największymi elektrycznymi SUV-ami. To samochód, który wymaga rozsądnego planowania dłuższych podróży. W mieście ten problem ma znacznie mniejsze znaczenie.

Ciekawym rozwiązaniem jest planowanie ładowania w odniesieniu do trasy wyznaczonej przez nawigację. Samochód może uwzględniać potrzebny poziom naładowania baterii, zamiast traktować ładowanie do pełna jako cel sam w sobie. To praktyczne podejście, szczególnie jeśli chcemy przygotować się do konkretnej podróży i uniknąć niepotrzebnych postojów.

Maksymalna moc ładowania prądem stałym wynosi 95 kW, a uzupełnienie energii od 10 do 80 procent zajmuje według danych producenta około 31 minut w sprzyjających warunkach. Nie są to rekordowe parametry, ale przy miejskim profilu użytkowania mogą być wystarczające.

Wybrałem się MINI w podróż po Polsce, po przejechaniu prawie 500 km po drogach krajowych, miejskich i szybkiego ruchu auto zanotowało średni poziom zużycia prądu na poziomie 18,9, co jest wynikiem bardzo dobrym, ale jednak wielkość akumulatora powoduje, że to auto zdecydowanie miejskie.

Czy warto wybrać JCW Acemana?

MINI John Cooper Works Aceman to samochód o jasno określonym charakterze. Ma sportową stylistykę, mocny napęd elektryczny, skuteczne hamulce i zawieszenie, które nie próbuje udawać miękkiego układu komfortowego. Do tego dochodzą dopracowane detale wnętrza, dobre nagłośnienie i systemy ułatwiające codzienną jazdę.

Nie wszystko jest jednak idealne. Twarde zawieszenie może przeszkadzać na gorszych drogach a kilka drobiazgów sprawia, że trzeba się do niego po prostu przyzwyczaić. No i zasięg oraz moc ładowania nie czynią z tego MINI oczywistego wyboru dla osób regularnie pokonujących długie dystanse.

Niemniej jako charakterny, miejski samochód elektryczny MINI Aceman sprawdza się bardzo dobrze. Tak go traktując wystawiam mu bardzo dobrą ocenę.

To auto dla kogoś, kto chce wyróżniać się na ulicy, lubi charakterystyczne wnętrza i ceni elektryczny napęd, ale nie oczekuje rekordowego zasięgu. Ma własny styl, kilka bardzo udanych rozwiązań i niewielkie niedoskonałości, które trzeba zaakceptować. Nie jest to samochód dla każdego i bardzo dobrze.

Ceny tego modelu startują, wg cennika na stronie MINI, od niecałych 190 000 zł. (z wliczonym rabatem).

Za bezpłatne wypożyczenie samochodu do testu dziękuję firmie BMW Polska.

Źródło: Antyradio

Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka , Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, przejdź do naszego playera!

Mężczyzna z długimi włosami w koszuli w kratę stoi obok czerwonego samochodu w parkingu.
18 zobacz galerię