20.10.2017 16:47

Buckethead: Dlaczego noszę maskę i kubełek na głowie

Zastanawialiście się, skąd wziął się zagadkowy wizerunek Bucketheada? Gitarzysta uchylił rąbka tajemnicy.

Buckethead: Dlaczego noszę maskę i kubełek na głowie
foto: kadr z wideo

Brian Patrick Carroll to jedna z najbardziej niezwykłych postaci na muzycznej scenie. Gitarzystę rozsadza wręcz twórcza energia – ten Kraszewski rocka nagrał w karierze 300 albumów, udzielał się też na przeszło 50 płytach innych wykonawców. Każdy jego koncert to niezapomniane show – w repertuarze ma nie tylko popisy instrumentalne, ale też między innymi taniec robota i… wywijanie nunczako. Wirtuozeria muzyka przykuła uwagę samego Axla Rose’a, który w latach 2000-2004 zatrudniał go w Guns N’ Roses.

Carrolla charakteryzuje nie tylko niebywała „płodność”, ale też aura tajemniczości, jaką roztacza wokół swojej osoby. Jego nazwisko jest powszechnie znane, ale sławę zdobył pod pseudonimem Buckethead. Do ksywki nawiązuje oryginalny wizerunek muzyka - na głowie zawsze nosi kubełek z sieci fastfoodowej KFC, a twarz skrywa pod białą maską. Skąd jednak wziął się pomysł na tak intrygujący image? Jego genezę Buckethead wyjawił w podcaście Coming Alive.

Po pierwsze – ikoniczny kubełek, który założył sobie na głowę Brian, wcale nie pochodził z KFC.

"

Tak jakoś wyszło… Nie przemyślałem tego jakoś specjalnie. Jadłem i jadłem – tak naprawdę to był kubełek zupełnie innej restauracji z kurczakami, nie wiem jakiej – i wymyśliłem. "

Po drugie – do założenia maski i używania jej na scenie zachęcili muzyka przyjaciele.

"

Miałem maskę, podobną do tej, którą ma Michael Myers [postać z horroru „Halloween”]. Miała podobną jakość, ale nie była dokładnie w tym samym rozmiarze. Włożyłem ją i spojrzałem w lustro. I pomyślałem: „Oto Buckethead!”. Miałem przyjaciela w klasie filmowej, który mnie sfilmował.

Znałem też gitarzystę, Jima Gore’a. Wiele mu zawdzięczam. Zachęcił mnie: „Powinieneś być Bucketheadem, graj w tym!”. Zawsze bałem się grać. Nie uważałem, że maska i granie pasują do siebie, myślałem sobie: „To dziwaczne”. Wyglądałem jak koleś z horroru. Ale kiedy on mnie zobaczył, powiedział: „Powinieneś to zrobić!”. "

Dla nieśmiałego z natury Carrolla jego alter ego, Buckethead, było alibi do realizowania najdziwniejszych scenicznych pomysłów. Wcielając się w postać, mógł sobie pozwolić na wszystko.

"

Pomyślałem, że to mogłoby być spoko. Mógłbym zrobić w tej roli wszystko, czego śmiertelnie bałbym się w innym wypadku. Więc robiłem takie rzeczy, jak sztuki walki, taniec, muzyka z Disneya. Wszystko to, co lubiłem. Nie mógłbym tego zrobić jako ja. "

Niedawno Brian przyznał, że zmaga się z bardzo poważną chorobą serca, której przyczyną mogły być stres i przepracowanie. Muzyk stwierdził, że może umrzeć w każdej chwili. Na szczęście nie traci pogody ducha i mimo złego stanu zdrowia, nie zamierza rezygnować z muzyki.

Maciej Koprowicz
Tagi: #Buckethead #Rock News