15.07.2019 16:55

Phil Anselmo i The Illegals zagrali w Warszawie: "O takim koncercie marzyliśmy, gdy byliśmy dzieciakami" [RELACJA]

14 lipca 2019 roku w warszawskiej Progresji stawił się komplet fanów Pantery. I to jakich fanów. Taki koncert długo się tam nie powtórzy.

Philip H. Anselmo
foto: Andrzej Wasilkiewicz/REPORTER

Co tam się odanselmiło w tej Progresji to ja nawet nie. Nie chce sobie wyobrażać jaką presję czuje człowiek, który musi zmierzyć się ze swoją własną legendą. A przed takim zadaniem stoi Phil Anselmo za każdym razem, gdy wchodzi na scenę i decyduje się wykonać pełny set Pantery. Tę robotę tak łatwo można było spartolić po całości, że szłam do Progresji z bardzo sceptycznym nastawieniem. Gdy wybrzmiały pierwsze takty "Mouth for War" stało się oczywiste, że koncert pod szyldem "Philip H. Anselmo & The Illegals" będzie nie tylko jednym z lepszych, na których byłam w tym roku, ale też w całym swoim życiu.

Philip H. Anselmo & The Illegals w Warszawie

Polscy fani Pantery nie mieli okazji zobaczyć zespołu na żywo w naszym kraju. Muzycy wybierali się co prawda na Tattoo the Planet w 2001 roku. Niestety występ ze Slayerem i Static-X został odwołany ze względu na wydarzenia z 11 września. Chwilę potem Dimebag został zastrzelony na koncercie w klubie Alrosa Villa, a kapela bezpowrotnie przestała istnieć. I chociaż z różnych stron słychać głosy, że Phil Anselmo z The Illegals to tylko żerowanie na sentymentach i odcinanie kuponów od dorobku braci Abbott, to własnie dzięki ich koncertom duch Pantery ponownie ożywa w fanach kapeli szalejących pod sceną.

A w Progresji szalał ich komplet. I to jak szalał. Nie zliczę, ile razy w życiu byłam na metalowych koncertach w klubie na Woli, ale takiego młynu na pewno nie widziałam. Publika była jak zahipnotyzowana. Miałam wrażenie, że im zebrani pod sceną głośniej krzyczą, wyżej skaczą i szybciej kręcą głowami, tym mają na to więcej siły. Kosmos. Potwierdzają to słowa Marka Laskowskiego, prezesa klubu, który po występie Anselmo napisał na Facebooku:

"

Już w łóżeczku zastanawiam się czy kiedykolwiek w 16-letniej historii Progresji widziałem taki młyn pod sceną. "

Klimat koncertu docenił także sam wokalista. Już na samym początku występu przyznał, że nie jest w stanie ukryć wzruszenia, bo na to, co dzieje się pod ich nogami, czekał całe życie. "O tym marzyliśmy, gdy byliśmy dzieciakami" - powiedział i zaczął wykrzykiwać kolejne hity Pantery. Przy "I'm Broken" myślałam, że wypluje płuca, na "This Love" byłam absolutnie wzruszona, a na "Walk" chociaż głowa sama zrywała się do machania, nie mogłam oderwać oczu od basisty, Dereka Engemanna. Gość jest znakomity.

Phil Anselmo
Phil Anselmo
Przeczytaj także Phil Anselmo opowiada, jak się czuje podczas grania piosenek Pantery po śmierci Vinniego Paula

Podobnie jak cała reszta składu The Illegals. Zrobili robotę. A co najważniejsze nie są jedynie tłem dla znanego wokalisty, ale pokazali, że każdy z nich ma własną, różną od siebie osobowość sceniczną za co pełen "re-spekt" (wink wink), bo to nie łatwe. Bardzo emocjonalnym i niepowtarzalnym momentem podczas koncertu Anselmo było zaproszenie przez wokalistę fana spod sceny do zaśpiewania z zespołem utworu "I'm Broken". Od razu słuchać było, że bliźniak Phila nie występuje przed publiką po raz pierwszy i że radzi sobie za mikrofonem doskonale. Absolutnie nie dziwie się, że Anselmo co chwila powtarzał, że mógłby grać w Polsce co miesiąc, a gig w warszawskiej Progresji jest jego numerem jeden na europejskiej trasie. Emocje przez całą imprezę były tak duże, że aż gęstniały w powietrzu. 

Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić to do długości seta. 10 kawałków to naprawdę marnie jak na wyprzedany koncert, którego polska publiczność wyczekiwała tyle lat. Po licznych deklaracjach, jak bardzo grupa jest wdzięczna za tak dobry odbiór i atmosferę, mogłaby nagrodzić zebranych w Progresji chociaż jednym dodatkowym, nieplanowanym utworem (wiem, że był bis, ale "wliczony" w gig - nie liczy się) Tak czy inaczej... Jeśli ktoś myślał, że podczas koncertu bracia Abbott będą się w grobach przewracać, to miał rację. Tylko jeśli to robiili, to nie z powodu ciar wstydu, a chęci wskoczenia ponownie na scenę i zagrania swoich nieśmiertelnych hitów w tak idealnych do tego warunkach. 

No, kozak ten koncert. Nie mogę się nadziwić. 

Philip H. Anselmo & The Illegals w Warszawie. Co zespół zagrał w Progresji?

  1. Mouth for War
  2. Becoming
  3. Yesterday Don't Mean Shit
  4. I'm Broken
  5. This Love
  6. Walk
  7. Fucking Hostile
  8. Hellbound
  9. Domination / Hollow
  10. A New Level

Zobacz też: Phil Anselmo wyznał, co myśli o muzyce The Beatles, Queen czy Davida Bowiego 

Joanna Chojnacka
Tagi: Koncerty Philip Anselmo