` Paweł Deląg prawie wdał się w bójkę na widowni w teatrze - Antyradio

Paweł Deląg prawie wdał się w bójkę na widowni w teatrze. Poszło o brak maseczki

AKTUALIZACJA 11.02.2022 11.02.2022 14:49
AKTUALIZACJA 11.02.2022 11.02.2022 14:49

Znany polski aktor Paweł Deląg niedawno wybrał się do teatru, by wspierać przedstawienie swoich przyjaciół. Na widowni doszło do nieprzyjemnej sytuacji, którą artysta opisał na swoim Instagramie.

Paweł Deląg prawie brał udział w bójce przez maseczki

Jaka jest sytuacja na świecie, to chyba każdy wie. Pandemia daje nam w kość od prawie dwóch lat, przez omikron dochodzi do krajowych rekordów dziennych zarażonych, a restrykcje są traktowane raczej z przymrużeniem oka. Szczególnie dotknięte przez obecne czasy są teatry, kina i inne miejsca serwujące rozrywkę w zamkniętych pomieszczeniach. 

Polecamy

Ostatnio do teatru postanowił się wybrać Paweł Deląg, znany polski aktor, którego mogliśmy oglądać w takich kultowych filmach jak "Zróbmy sobie wnuka", czy "Chłopaki nie płaczą". Wyjście nie skończyło się specjalnie przyjemnie dla Deląga, który prawie wdał się w bójkę z powodu wspomnianych restrykcji. Jak czytamy na jego Instagramie:

W samym piku pandemii, mamy wysoką falę zachorowań, a praktycznie zero, powtarzam zero zasad bezpieczeństwa. Znudzona młoda obsługa wydała licznie (!) przybyłej widowni deklaracje dotyczącą COVID-19, która to zupełnie nie była weryfikowana przez obsługę, można było wpisać dane wyssane z palca.

Aktor chwilę później wyjaśnił, że w placówce nie sprawdzano paszportów covidowych, a i o noszeniu maseczek przypomniano podobno tylko przed wejściem na samą salę. To poskutkowało tym, że widzowie w większości wchodzili z maseczkami na twarzy, a chwilę po zajęciu swoich miejsc je zdejmowali.

Polecamy

Ten postanowił skomentować postawę swoich sąsiadów, wyjaśniając, że został za to zbluzgany i prawie doszło do bójki, na co zareagował (niedziwnie) dość emocjonalnie:

Po zwróceniu uwagi mojemu sąsiadom, iż to nie jest właściwe zachowanie, o mało nie dostałem w twarz, a przynajmniej zostałem dobrze zabluzgany. Podziwiam odwagę moich kolegów, którzy w takich warunkach pracując, narażając zdrowie (a może i życie) nie tylko swoje własne, ale przecież i bliskich grają, dając widzom rozrywkę w ten trudny czas. Powiedziałbym, iż jest to wręcz prawdziwe bohaterstwo.

Deląg zakończył post słowami:

Jednocześnie bardzo się dziwię, iż dyrekcja zacnego teatru ma w nosie życie i zdrowie wspaniałego zespołu teatralnego. Oczywiście może są "winne" przepisy, a raczej ich brak... Spodziewam się, iż po tym wpisie dostanę po głowie. No cóż, przynajmniej zgodnie z moim sumieniem.
Polecamy