Barbenheimer ogromnym sukcesem. Dwa filmy rozbiły bank
Barbenheimer sprawił, że filmowa branża ma prawdziwe powody do świętowania, ponieważ dawno nie było weekendu tak udanego i obfitego w grube miliony.
„Barbie” zdominowała box office w USA i pozwoliła osiągnąć imponujący wynik na poziomie około 155 mln dolarów. Jakby tego było mało, w sieci krążą wieści o fenomenie tak zwanego Barbenheimera.
Sukces „Barbie” to jedno, lecz równie dobrze ma się genialne dzieło w postaci „Oppenheimera” w reżyserii Christophera Nolana, bo jest tu mowa o wyniku w okolicach 80 mln dolarów. Wiele źródeł donosi, że kina mogły zostać zasilone nawet kwotą około 300 mln dolarów, a wszystko za sprawą fenomenu Barbenheimerowych filmów.
Zjawisko wydaje się być czymś względnie prostym, bo chodzi jedynie o to, że dwie skrajnie różne produkcje doczekały się swoich premier w tym samym czasie. Mamy zatem radosną, różową, tętniącą życiem Barbie, w którą wcieliła się Margot Robbie.
Natomiast z drugiej strony ludzie mieli okazję udania się na seans uderzający w znacznie poważniejsze tony. Historia człowieka uznawanego za ojca bomby atomowej, związane z tym zagrożenia dla świata, ludzkiego życia, a także… dylematy natury moralnej.
Christopher Nolan starał się unikać CGI
Dość zabawną anegdotką jest fakt, że Nolan nie chciał tworzyć wybuchu za pośrednictwem CGI, czyli sztucznych obrazów generowanych komputerowo. W sieci można było trafić na żarty mówiące o tym, iż reżyser prawdopodobnie zdetonuje prawdziwą bombę atomową na potrzeby filmu. Oczywiście nic takiego nie miało miejsca.
Mimo wszystko, Christopher Nolan doprowadził do tego, że udało się uzyskać wymarzony rezultat bez animacji komputerowej, a pomogła w tym metoda skupiająca się na praktycznym zrealizowaniu elementów wizualnych. Chodzi o uchwycenie tzw. testu Trinity, czyli pierwszego naziemnego testu broni atomowej, który został przeprowadzony przez Stany Zjednoczone.
Po więcej informacji zachęcamy was do odwiedzenia naszego Facebooka oraz Instagrama.