Nad tym filmem ciążyło fatum. Aktorka prawie spłonęła żywcem na planie

AKTUALIZACJA 27.11.2024 27.11.2024 14:56
AKTUALIZACJA 27.11.2024 27.11.2024 14:56

Kultowy film "Czarnoksiężnik z krainy Oz" może sprawiać wrażenie przeklętego. Na planie dochodziło do wielu niebezpiecznych i budzących kontrowersje sytuacji.

Czarnoksiężnik z krainy Oz, Judy Garland, Margaret Hamilton
Fot. Everett Collection / Everett Collection/EAST NEWS

Do kin niebawem wejdzie "Wicked" - musical z gwiazdorską obsadą, będący luźną adaptacją powieści "Czarnoksiężnik z Krainy Oz". Nie oszukujmy się jednak. Bez ponadczasowego hitu sprzed 85 lat, nie byłoby mowy o "Wicked". Postanowiliśmy więc zebrać intrygujące ciekawostki na temat kultowej produkcji w reżyserii Victora Fleminga.

"Czarnoksiężnik z krainy Oz" był przeklęty? Aktorka doznała ciężkich poparzeń

Kultowa adaptacja przygód Dorotki w tytułowej magicznej krainie jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych produkcji w historii kina. Słynny film był zarazem dziełem, nad którym ciążyło pasmo nieszczęść i kontrowersji. W trakcie jego realizacji doszło do licznych wypadków i niebezpiecznych sytuacji, które z czasem urosły do rangi legend. Najbardziej znanym incydentem było niemal tragiczne zdarzenie, w którym udział brała Margaret Hamilton - odtwórczynią roli Złej Czarownicy z Zachodu.

Jak przypomina goodhousekeeping.com, podczas jednej ze scen, w której Zła Czarownica znika z krainy Manczkinów w chmurze czerwonego dymu i wybuchu ognia, doszło do poważnego wypadku. Mechanizm zapadni, odpowiedzialny za jej szybkie zjechanie ze sceny, zadziałał z opóźnieniem. Hamilton została dotkliwie poparzona, ponieważ jej kostium zajął się ogniem. Aktorka doznała oparzeń drugiego i trzeciego stopnia. Ucierpiały jej twarz i dłonie, co zmusiło ją do sześciotygodniowej przerwy w zdjęciach. Na planie ratowano ją w pośpiechu, aby zapobiec przedostaniu się toksycznych substancji z charakteryzacji, nadającej jej skórze zielnego odcienia, do otwartych ran. Mimo tego wypadku Hamilton kontynuowała pracę nad filmem.

Nie była to jednak jedyna niebezpieczna sytuacja na planie związana z Hamilton. Makijaż Złej Czarownicy okazał się niezwykle toksyczny i groźny dla zdrowia aktorki. Użyto bowiem farby na bazie miedzi, która była tak szkodliwa, że Hamilton musiała stosować specjalną dietę płynną, by unikać przypadkowego spożycia chemikaliów. Co więcej, charakteryzacja spowodowała, że jej skóra przez pewien czas po zakończeniu zdjęć pozostawała lekko zielona. Podobnie było zresztą w przypadku Raya Bolgera, Którzy zagrał Stracha Na Wróble. Charakteryzacja symulująca teksturę lnianego worka pozostawiła na jego twarzy wzór, który w pełni zniknął dopiero po ponad roku.

Z kolei pierwotny odtwórca Blaszanego Drwala - Buddy Ebsen, musiał zrezygnować z roli po tym, jak poważnie zatruł się aluminiowym pyłem z używanego w charakteryzacji postaci. Trafił do szpitala w stanie krytycznym i został zastąpiony przez Jacka Haleya. Haley również zmagał się z problemami zdrowotnymi związanymi z makijażem, który spowodował u niego infekcję oka. Produkcja "Czarnoksiężnika z krainy Oz" nie była też łatwa dla Judy Garland. Młodą aktorkę poddano drastycznym sposobom udziecinnienia jej. Gwiazda nosiła między innymi ciasne gorsety, które powodowały krwawiące rany. Mimo wszystko Garland stała się dzięki tej roli ikoną Hollywood, a piosenka "Somewhere Over the Rainbow" zyskała status ponadczasowego hymnu.

Quiz: Quiz. Rozpoznasz po kadrze oscarowe filmy? 10/13 zgarnie tylko Rocky

Screen/YouTube
1/13 To kadr z filmu:

Kontrowersje na planie "Czarnoksiężnika z krainy Oz"

W filmie "Czarnoksiężnik z Krainy Oz" do stworzenia kostiumu Tchórzliwego Lwa wykorzystano prawdziwe skóry lwów. Autentyczność materiału nadała postaci realistyczny wygląd, ale jednocześnie wiązała się z wieloma trudnościami dla aktora Berta Lahra, który wcielał się w tę rolę. Kostium ważył około 40 kilogramów, co sprawiało, że praca na planie była niezwykle wymagająca, szczególnie biorąc pod uwagę, że temperatura przed kamerami przekraczała często 37 stopni Celsujsza. Kostium nie tylko powodował intensywne pocenie się aktora, ale także wymagał częstego czyszczenia, co dodatkowo wydłużało proces produkcji.

Fakt, że wykorzystano prawdziwe skóry, był zgodny z ówczesnym standardem realizmu w hollywoodzkich produkcjach, ale dzisiaj taki wybór byłby nieakceptowalny z uwagi na względy etyczne i ochronę zwierząt. Współczesne kino stosuje zaawansowane techniki materiałowe i cyfrowe, które pozwalają osiągnąć równie imponujący efekt bez szkody dla zwierząt. 

Nieakceptowalną sytuacją były też rażące nierówności w płacach aktorów. Aktorzy grający Manchkinów - w większości osoby z karłowatością, zarabiali jedynie 50 dolarów tygodniowo, podczas gdy pies Toto, odgrywany przez cairn teriera o imieniu Terry, otrzymywał aż 125 dolarów na tydzień. Nierówność ta była szczególnie szokująca z tego powodu, że postacie Manchkinów miały integralne znaczenie dla fabuły i występowały w pamiętnych scenach musicalowych. Aktorzy wkładali więc więcej pracy niż wytresowany piesek, który po prostu robił sztuczki. 

Choć nierówność wynagrodzeń można częściowo przypisać realiom Hollywood lat 30., ta sytuacja pokazuje, jak marginalizowane grupy były wówczas traktowane w przemyśle filmowym. Należy jednak mieć na uwadza, że te okoliczności doprowadziły do powstania organizacji Little People of America, walczącej o prawa osób niskorosłych. Warto również zauważyć, że według Grunge, główna gwiazda filmu - Judy Garland, zarabiała 500 dolarów tygodniowo, czyli mniej niż niektórzy jej męscy koledzy z planu. To pokazuje o wiele głębsze patologie związane z płacami w branży filmowej w tamtych czasach.

Źródło: Antyradio/goodhousekeeping.com/Grunge

Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!