To arcydzieło PRL "bije na głowę amerykańskie superprodukcje". Polacy otarli się o Oscara
Poznaj historię polskiego filmu "Faraon", nominowanego do Oscara w 1967 roku. Dowiedz się, co wciąż przyciąga widzów do tej produkcji.
- Polski film "Faraon" zdobył nominację do Oscara w 1967 roku.
- Produkcja "Faraona" trwała ponad trzy lata, mimo że budżet nie był zbyt duży.
- Dbałość o realizm historyczny wyróżnia "Faraona" Kawalerowicza na tle światowych produkcji tamtych lat.
"Faraon" - polski film nominowany do Oscara
W epoce PRL-u, kiedy zachodnie produkcje kusiły widzów wielkimi budżetami, efektami specjalnymi i hollywoodzkim rozmachem, polska kinematografia potrafiła stworzyć coś, co do dziś zachwyca rozmachem, precyzją i artystyczną odwagą. Mowa o "Faraonie" Jerzego Kawalerowicza – filmie, który nie tylko wzbudził uznanie w kraju, ale również zachwycił świat.
Quiz: Kultowe filmy lat 80. Tylko geniusz zgarnie 75% punktów
W 1967 roku obraz ten był nominowany do Oscara w kategorii Najlepszy film nieanglojęzyczny, stając się jednym z największych międzynarodowych sukcesów polskiego kina przed 1989 rokiem. "Faraon" powstał na podstawie monumentalnej powieści Bolesława Prusa. Opowiada historię młodego Ramzesa XIII, który w walce o władzę z wpływowym stanem kapłańskim próbuje wprowadzić reformy i zmienić układ sił w Egipcie. Choć akcja osadzona jest w starożytności, film jest uniwersalną opowieścią o konflikcie młodości i ambicji z konserwatywnym systemem władzy.
To, co wyróżnia "Faraona" na tle ówczesnych produkcji (i wielu dzisiejszych), to absolutna dbałość o realizm historyczny i wizualny majestat. Kawalerowicz – znany z perfekcjonizmu – nie uznawał dróg na skróty. Każdy detal – od strojów i fryzur po architekturę, rytuały religijne i rekwizyty – został pieczołowicie odtworzony na podstawie badań egiptologicznych.
Rozpoznasz film po jednym kadrze? Władze PRL się go bały
Powstawanie i obsada "Faraona"
Realizacja filmu trwała ponad trzy lata, a zdjęcia kręcono między innymi w Egipcie i Uzbekistanie. Budżet – jak na warunki PRL – był ogromny, a produkcję wspierało państwo. Użyto tysięcy statystów, a monumentalne sceny – jak pogrzeb faraona czy rytuały kapłańskie – nie odbiegają rozmachem od klasyków światowego kina, takich jak "Ben-Hur" czy "Kleopatra". Co istotne, Kawalerowicz zrezygnował z hollywoodzkiej konwencji – zamiast melodramatu i egzotycznego romansu, postawił na polityczny dramat o władzy, manipulacji i nieuchronności porażki. To czyni "Faraona" dziełem wybitnym nie tylko wizualnie, ale też intelektualnie.
W roli Ramzesa XIII wystąpił Jerzy Zelnik, który miał wtedy zaledwie 23 lata. Jego młodzieńczy, lecz pełen determinacji wizerunek faraona świetnie oddał napięcie między ideą a rzeczywistością. Partnerują mu między innymi Piotr Pawłowski jako potężny Herhor oraz Leszek Herdegen jako Lykon. Obsada nie gra teatralnie ani pompatycznie – postacie są żywe, psychologicznie wiarygodne i dramatycznie zniuansowane.
"Faraon" o krok od Oscara
"Faraon" został w 1967 roku nominowany do Oscara, co samo w sobie było potężnym wyróżnieniem dla polskiej kinematografii. Konkurencja była silna, a statuetkę otrzymał wówczas czechosłowacki film "Sklep przy głównej ulicy". Mimo to, sam fakt nominacji zapewnił "Faraonowi" miejsce w panteonie europejskiego kina artystycznego. Film był pokazywany na wielu festiwalach, zdobywał wyróżnienia i pochwały za intelektualną głębię. Jak napisał Robert Birkholc w swoim artykule "Recepcja filmu Faraon Jerzego Kawalerowicza w Polsce", uważano, że tytuł "bije na głowę amerykańskie superprodukcje".
Choć od premiery "Faraona" minęło prawie 60 lat, film wciąż robi kolosalne wrażenie. Po cyfrowej rekonstrukcji w 2016 roku został na nowo doceniony przez młodsze pokolenia widzów. Zachwyca nie tylko rozmachem, ale i aktualnością – to opowieść o młodym przywódcy, który zderza się z konserwatywnym systemem, nieufnym społeczeństwem i własnymi ograniczeniami.
Dla współczesnego widza to nie tylko kostiumowy spektakl, ale refleksja nad naturą władzy i strukturą państwa. Polskie kino, które miało ambicje większe niż budżet "Faraon" pokazuje, że kino PRL-u potrafiło stworzyć dzieło, które pod względem artystycznym i realizacyjnym przewyższa wiele amerykańskich superprodukcji. W czasach cenzury i centralnego planowania powstał film, który do dziś może być dumą narodową. Bez efektów komputerowych, bez zagranicznych gwiazd – zrealizowany z pasją, wiedzą i bezkompromisową wizją.
Źródło: Antyradio/Wikipedia.org
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!