10 coverów z okazji 30-lecia „Never Gonna Give You Up” Ricka Astleya

Aleksandra Degórska
28.07.2017 15:41
10 coverów z okazji 30-lecia „Never Gonna Give You Up” Ricka Astleya Fot. kadr z wideo

Okrągła rocznica to dobry pretekst, żeby sięgnąć po wszelakie covery. Serwis Antyradio.pl przygotował zestawienie ciekawych interpretacji i spodziewajcie się nie tylko rockowych i metalowych klimatów.

27 lipca 1987 roku Rick Astley wydał singiel zatytułowany „Never Gonna Give You Up” promujący debiutancką płytę. Młody wykonawca zrobił spore wrażenie szczególnie na płci pięknej ze względu na ładną buzię, jak również głęboki głos, zdecydowanie bardziej dojrzały niż sam wykonawca.

Taneczny utwór stał się w szybkim tempie przebojem, który opanował stacje radiowe oraz dyskoteki. Co więcej stał się naprawdę ponadczasowym hitem, który zna dosłownie każdy ze względu na zabawne zjawisko internetowe. Rickrolling polega bowiem na tym, że ktoś przesyła Ci link do wideo i okazuje się, że jest to nagranie „Never Gonna Give You Up”.

Żarty żartami, ale dzięki temu nikt nie zapomniał o Ricku Astleyu, który nadal jest aktywnym muzykiem. Artysta wydał w 2016 roku album „50” i wciąż wymiata na scenie grając nie tylko swój repertuar, ale również rockowe covery AC/DC czy Foo Fighters. Okazuje się bowiem, że muzyk kocha rock całym sercem i często sięga po nagrania m.in. Slipknota czy Metalliki.

Z okazji 30-lecia singla „Never Gonna Give You Up” serwis Antyradio.pl postanowił stworzyć zestawienie coverów tej piosenki. Posłuchajcie tych najciekawszych interpretacji.

1. Niezastąpiony Leo Moracchioli

Oczywiście w tym zestawieniu nie mogło zabraknąć naszego ulubieńca. Czego się dotknie, wszystko zamienia w... metal. YouTuber upodobał sobie szczególnie popowe klimaty i potrafi każdą piosenkę przerobić na rasowy metalowy kawałek. Również utwór Ricka Astleya doczekał się mocniejszego coveru.

2. Elegancko i stylowo

Postmodern Jukebox bierze na warsztat popowe i rockowe kawałki przerabiając je na vintage'owe swingowe i bluesowe wersje. W takich aranżacjach ciężko poznać niektóre utwory i kawałek Ricka Astleya brzmi zupełnie inaczej - jest to nieźle kołyszący, romantyczny numer nadający się do zatańczenia wolnego.

3. Zaśpiewaj naprawdę wysoko

... wysoko, jak YouTuber PelleK, który potrafi wokalem nieźle czarować. Ten pan umie śpiewać wysoko jak Rob Halford i często chwali się swoimi umiejętnościami wykonując przeróżne covery. Ciekawe, czy szyby w jego domu wytrzymują te piski.

4. A może wersja pop-punk?

Tak wiemy, część osób przy nazwie tego gatunku wykrzywia twarz, ale w przypadku tego coveru jest to całkiem trafne stwierdzenie. Dużo gitarowego grania, zawadiacki wokal i sporo pozytywnej energii. W konsekwencji mamy pozytywną i szybko wpadającą w ucho piosenkę, przy której można się wyskakać.

5. 8-bitowy Rick

Tak, taka wersja również istnieje i przypomina czasy, gdy było się małym dzieciakiem i zarywało noce grając w gry.

6. Babska wersja

Sarah Beattie wykonała na gitarze akustycznej bardzo sympatyczny cover, który uspokoi nawet najbardziej demoniczną duszę. Po naprawdę pracowitym dniu taka muzyka jest kojący i wręcz usypiająca.

7. A może coś mocniejszego?

Jeśli jednak wolicie zdecydowanie bardziej agresywne brzmienia, szarpanie strun i wydzieranie się do mikrofonu, to ta wersja jest dla Was. Jest bowiem ostro, szybko i z pazurem, można nawet uprawiać headbanging do takiego repertuaru.

8. Orkiestra dęta też zna się na rzeczy

Bo kto powiedział, że na trąbce czy puzonie nie można zagrać popowego utworu? Patrząc na wygibasy muzyków można wywnioskować, że mają naprawdę frajdę z grania kawałka Astleya. Co więcej jeden z trębaczy ma bardzo podobny głos do Ricka - przypadek???

9. Kobieta i akordeon

Steve’n’Seagulls już zdążył udowodnić, że akordeon jak najbardziej nadaje się do grania rocka. Kapela Moonshine zatem również postanowiła wykorzystać ten instrument do coveru Astleya. Obok akordeonu mamy mięsistą gitarę, blasty i niechlujny przepity głos wokalisty - wszystko z przymrużeniem oka.

10. Cover na 64 stacjach dyskietek

64 stacje dyskietek, 8 dysków twardych i 2 skanery - to właśnie The Floppotron, konstrukcja, na której odegrano m.in. Foo Fighters. Wynalazek został również zaprogramowany tak, by wykonał numer Ricka Astleya. Brzmi zabawnie, ale dla konstruktora należą się gromkie brawa.

Bonus:

Oczywiście w odmętach internetu odnaleźliśmy wersję klipu bez muzyki - słychać zatem szuranie butów, przejeżdżające samochody, czy rozbite szkło. To nagranie to prawdziwa wisienka na torcie w naszym zestawieniu.

Aleksandra Degórska Redaktor antyradia
Logo 18plus

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.