Brian „Head” Welch: Nie boję się śmierci dzięki Bogu
Gitarzysta grupy Korn, choć wrócił do zespołu po okresie zwrócenia się do Boga, to wcale nie zapomniał o religii. Brian „Head” Welch opowiedział o wierze i ciągłej obecności Jezusa w swoim życiu.
Gitarzysta nie był obecny w szeregach grupy w latach 2005-2013. Muzyk długo walczył z uzależnieniem od narkotyków, a życie rockmana w tym nie pomagało. Head ukojenie znalazł dopiero w Kościele i w momencie przyjęcia Jezusa do swojego serca. Wyniszczający nałóg udało się odstawić w kąt i zastąpić go nowym, duchowym, co trwa po dziś dzień:
Drzwi do doświadczenia życia po śmierci, gdzie rządzi Bóg, stoją otworem. Jestem w pełni uzależniony od pragnienia poczucia Królestwa jeszcze za życia. Kiedy się tam dostanę będę się cieszył, że doświadczyłem tego, a teraz właśnie tam jestem. Wiele osób boi się śmierci, ja nie. Jestem gorszy niż ćpun w moim pragnieniu zakosztowania duchowego Królestwa. Jezus mówi, że jest szeroko otwartymi drzwiami, najbezpieczniejszą drogą.
Wbrew zasadzie „kochaj bliźniego swego” zachowali się chrześcijańscy ekstremiści, którzy protestowali przed festiwalem Hellfest 2015 we francuskim Clisson, gdzie jedną z gwiazd był Korn. Co o ich zachowaniu sądzi Head?
Ich czyn był bez znaczenia. Nie można komuś mówić jak ma żyć, każdy ma wolny wybór. To wolność. Daje ją nam Bóg, podobnie jak możliwość wyboru: życia, śmierci. Kiedy jesteśmy na Ziemi robimy to na co mamy ochotę i jeżeli nie jest to nielegalne, to chrześcijanie i tak potrafią przy tym namieszać. Chcą, żeby ludzie myśleli, że Jezus jest zły na nich, kiedy on chce wybaczać. On wszystko wybacza. Sądzę, że ci ludzie powinni zmienić swoje podejście i spożytkować energię na próbę pokochania innych zamiast sprawiać, że chce się uciekać od Jezusa.
Skoro Pan wybacza, to czy Head też nauczył się to robić w stosunku do bliźnich? Gitarzysta uważa, że wręcz musiał to w sobie wykształcić, gdyż wiele osób nie jest do tego zdolnych. Ludzie, zdaniem muzyka, nie wybaczają tylko po to, aby móc trzymać drugą osobę w garści, mieć poczucie, że ktoś jest nam coś dłużny:
Wraz z wybaczeniem znika w nas cała gorycz. Czasami sam tego nie potrafię poczuć, jednak wtedy zwracam się do Boga mówiąc mu, że przebaczyłem i proszę o to samo wobec mnie, za to, że chciałem źle dla tej drugiej osoby. Po tym staję się wolny w środku - czuję pokój, uśmiecham się więcej każdego dnia.
O tym wszystkim Head opowiada przy okazji promocji książki, której jest autorem, czyli „Save Me from Myself: How I Found God, Quit Korn, Kicked Drugs, and Lived to Tell My Story”. Wspomina również, że nie tylko rzucił narkotyki, ale też alkohol. Okazjonalnie pije wino, ale są to rzadkie sytuacje i zawsze zachowuje umiar. Ma wsparcie w innych uzależnionych osobach, jak i sam stara się być dla nich oparciem. Co jeszcze Head powiedział w wywiadzie? Zobaczcie:
Macie zamiar przeczytać książkę Heada?