Dave Mustaine: Wciąż nie czuję się dobrze jako wokalista

Robert Skowronski
AKTUALIZACJA 05.07.2017 05.07.2017 11:35
AKTUALIZACJA 05.07.2017 05.07.2017 11:35

Minęło niemal 35 lat od założenia Megadeth. Lider zespołu mimo tak długiego stażu, wciąż ma problem z tym, że na scenie staje za mikrofonem.

Takie oświadczenie ze strony wokalisty może dziwić, ale jak przyznawał sam Mustaine „nie wiemy, jak to jest być w jego skórze”. Muzyk raczej nie stwarza pozorów tego, że ma problemy z pewnością siebie. Z jego zadziornych, kontrowersyjnych, a także narcystycznych wypowiedzi można by było stworzyć opasły tom.

Mimo to wokalista Megadeth przyznał, że nie czuje się pewnie w swojej roli w zespole:

Nie czuję się komfortowo za mikrofonem. Jak to w ogóle się zaczęło? Zacząłem krzyczeć i było to bardzo bolesne za pierwszym razem, bo nie oddychałem we właściwy sposób i ulegałem hiperwentylacji.

Skąd ta skromność i doza samokrytycyzmu? Może to po prostu wyjątek potwierdzający regułę. Z reguły autonarracja Mustaine'a przybiera inny ton:

W Megadeth jest kilka gwiazd i ja, żywa legenda - nie mówię tego, bo w to wierzę, tylko ze względu na status i inne czynniki. Gdy masz w zespole grupę gwiazd i supergwiazdę - to sporo zmienia. Nie tylko ludzie słuchają twojej muzyki inaczej, ale też ty masz wiele możliwości, żeby dotrzeć do nich i pomóc im w ich życiu. 

Dave Mustaine zdaje się jednak sobie radzić jako wokalista. Wraz z Megadeth zapowiedział, że wejdzie do studia pod koniec 2017 roku, aby zacząć pracę nad kolejnym krążkiem. Ostatnim wydawnictwem grupy pozostaje płyta „Dystopia” - to jednocześnie największy sukces Megadeth od 24 lat, gdyż lepszy wynik sprzedażowy w dyskografii grupy ma tylko „Countdown to Extinction” z 1992 roku.

Obecnie Megadeth jest w trasie po Ameryce Północnej razem z Meshuggah, natomiast później ma zaplanowane koncerty razem ze Scorpions.