Lemmy nadal żyje?
Kilmister świętym nie był i niektórzy uważają, że tak naprawdę nie umarł, bo podpisał wcześniej pakt z diabłem. Może rzeczywiście ma się dobrze, siedzi na Kanarach i śmieje się z nas wszystkich?
Elvis żyje, Lennon żyje, Lemmy zresztą też. Kolejne teorie spiskowe związane ze śmiercią jakiegoś ważnego muzyka to w zasadzie nic nowego. Wraz z odejście Lemmy'ego Kilmistera 28 grudnia 2015 roku świat muzyki stracił ważną jednostkę i tę pustkę trudno wypełnić. A może lider Motorhead wcale nie umarł, tylko zawarł pakt z diabłem i dzięki temu jest nadal wśród nas?
Według jednej z teorii muzyk należał do Iluminatów - wyznawców religii satanistycznej, którzy są oświeceni przez Lucyfera. Ci, którzy wpadli na ten pomysł zmontowali 12-minutowe nagranie, w którym ukazują dowody w postaci numerologii.
Kilmister sprzedał duszę wiele lat temu, żeby osiągnąć sukces, w końcu nie często zdarza się, że ktoś jest tak piekielnie zdolny:
Lemmy podpisał ostateczny pakt, w którym oddał swoją duszę diabłu, żeby stać się sławnym i zdobyć fortunę. Tak jak w przypadku innych sławnych osób, które mogły być zamieszane w krwawy pakt, nie chcę umniejszyć jego umiejętności czy zdolności. Mam na myśli, że gra jest ustawiona i musisz podpisać pakt, żeby otrzymać wysoki profil celebryty. Oni umierają, ale nie umierają naprawdę.
Skąd wiadomo, że Lemmy skumplował się z diabłem? Twórcy tej teorii przejrzeli na oczy, gdy basista został uhonorowany przez The Hollywood Vampires podczas wręczenia statuetek Grammy 2016. Wystarczy sięgnąć po tekst słynnego hitu „Ace of Spades”:
W tekście mamy słowa: „Grać o dużą stawkę, tańczyć z diabłem, płynąć z nurtem, wszystko mi jedno”. To sugeruje, że Lemmy podpisał pakt z szatanem, idzie z prądem, żeby dostać się do tej muzycznej gry. Zobaczyliśmy ten rytuał podczas Grammy, gdzie zostało powiedziane, że posunął się do przodu. Tym sposobem wypełnił kontrakt.
Oczywiście również album „Bad Magic”, na którym ukazał się symbol „XXXX”, był zapowiedzią jego śmierci:
Ten awanturnik, który uznawany jest za kamień węgielny heavy metalu zmarł 28 grudnia 2015 roku 4 dni po 70. urodzinach. Basista o upiornie zgrzytliwym wokalu wydał swoje ostatnie tchnienie o godzinie 4 po południu. Tymczasem ostatni album Motorhead „Bad Magic” został wydany 28 sierpnia 2015 - dokładnie 4 miesiące przed jego śmiercią. Co więcej na okładce znajduje się XXXX - chociaż to odnosi się do rzymskich liczb mówiących o 40-leciu zespołu.
Zobaczcie całe nagranie pokazujące teorię dotyczącą śmierci Lemmy'ego:
Co sądzicie o tej teorii?