Nikki Sixx: Nie ma sensu wchodzić do studia z Motley Crue

Aleksandra Degórska
AKTUALIZACJA 16.05.2016 30.10.2015 14:27
AKTUALIZACJA 16.05.2016 30.10.2015 14:27

Basista amerykańskiej grupy stracił wiarę w sens istnienia zespołu. Czy Motley Crue nie ma prawa przetrwać?

Nikki Sixx od dłuższego czasu podkreśla, że reaktywowanie kapeli na siłę nie ma racji bytu. Zespół Motley Crue podpisał kontrakt, w którym wyraźnie zaznaczono, że wraz z koncertem 31 grudnia 2015  grupa kończy z występami na zawsze. Basista uważa, że żegnać się powinno tylko raz.

Istnieje jakakolwiek szansa na to, że usłyszymy premierowe numery Motley Crue po zakończeniu trasy koncertowej? W końcu można zejść ze sceny, ale dalej wydawać płyty...

Osobiście nie widzę powodu, dla którego nie miałoby się tak stać. Drzwi pozostają otwarte. Ale w moim przekonaniu należy tworzyć, by koncertować. W dzisiejszych czasach muzyka nie jest już jedynym celem, nawet jeśli wszyscy ją kochamy i nią żyjemy.

Jako przykład Sixx podaje działania z jego obecnym zespołem, SIXX:A.M. Artyści pracują nad podwójnym albumem i mają zamiar wyruszyć w trasę, która w założeniu ma potrwać dwa lata. Z Motley Crue sytuacja jest zgoła odmienna.

Moim zdaniem taka jest prawda, rozstajemy się. Kończymy z koncertowaniem. Jeśli nie jeździsz w trasy, tak naprawdę nie jesteś w zespole... Czy zremasterujemy nasze kawałki? Czy te utwory pojawią się w filmach? Nie wierzę w nas jako grupę po tym wszystkim.

Jak zatem Nikki widzi przyszłość Motley Crue?

To będzie braterstwo, a nie zespół. Będziemy do siebie dzwonić i mówić: „Hej, wyszedł taki film. Co o nim sądzisz? Moglibyśmy udostępnić w nim naszą muzykę. To już 10. rocznica od naszego rozstania”. Nie widzę jednak sensu we wchodzeniu do studia i nagraniu nowych utworów.

Będziecie tęsknić za tą kapelą?