Na tym koncercie Stonesów dokonano morderstwa. Zespół musiał uciekać

Sergiusz Kurczuk
AKTUALIZACJA 03.12.2024 03.12.2024 13:37
AKTUALIZACJA 03.12.2024 03.12.2024 13:37

W grudniu 1969 roku doszło do tragedii na koncercie The Rolling Stones. Zginął wówczas 18-letni Meredith Hunter, zabity z ręki członka klubu Hells Angels.

The Rolling Stones
Fot. Corbis/Splash News/EAST NEWS

6 grudnia 1969 roku miał miejsce jeden z najbardziej tragicznych i kontrowersyjnych momentów w historii muzyki rockowej – występ The Rolling Stones na Altamont Speedway w Kalifornii, który miał być odpowiedzią na sukces Woodstocku. Wydarzenie to przeszło jednak do historii nie jako triumf muzyki, lecz jako "koniec niewinności" epoki hippisów, kiedy to chaos, przemoc i tragiczna śmierć jednego z uczestników wydarzenia - 18-letniego Mereditha Huntera, zdominowały narrację.

Morderstwo na koncercie The Rolling Stones

Jak przypomina Vice, Altamont Free Concert został zorganizowany w pośpiechu, zaledwie kilka dni przed jego datą, aby utrzymać darmowy charakter imprezy. Miała to być "zachodnia wersja" odbywającego się na przeciwległym wybrzeżu USA festiwalu Woodstock. Niestety, brak odpowiedniego przygotowania i infrastruktury – od wytyczonego miejsca z jedzeniem po zabezpieczenia – stworzył chaos. Zespół The Rolling Stones - główny gwiazdor wieczoru, przyciągnął tłumy, które ostatecznie oszacowano na około 300 tysięcy osób. W celu zabezpieczenia porządku zatrudniono członków... motocyklowego klubu Hells Angels. Wynagrodzeniem był alkohol zakupiony za 500 dolarów. Płacenie piwem okazało się fatalnym błędem. Tak samo jak rażące niedopatrzenia dotyczące bezpieczeństwa na koncercie.

Na imprezie występowało wiele ówczesnych gwiazd - Santana, Jefferson Airplane, Flying Burrito Brothers, oraz Crosby, Stills, Nash & Young. Organizatorami wydarzenia byli członkowie grupy Grateful Dead, którzy też mieli zagrać. Jednak nie udało się to z powodu problemów podczas Altamont Free Concert. W trakcie koncertu wyczuwalne było napięcie w tłumie. Agresja uczestników eskalowała z każdą godziną. Nie pomagali domorośli ochroniarze, którzy podpici, chcąc spacyfikować tłum, zaczęli rzucać w niego pełnymi puszkami piwa ze swojej wypłaty, a także atakować łańcuchami motocyklowymi i specjalnie zmodyfikowanymi kijami bilardowymi.

Apogeum nastąpiło, gdy podczas gdy na scenie grali Stonesi. W tłumie zaczęły wybuchać bójki. Mick Jagger, który został uderzony tuż po wyjściu z helikoptera Stonesów, próbował uspokoić widownię ze sceny. Na samym początku, bo podczas trzeciego utworu, którym był kawałek "Sympathy for the Devil", zaczęła się wielka bójka pod samą sceną. Po tymczasowym uspokojeniem tłumu i zaczęciu piosenki od nowa doszło do tragedii. W trakcie utworu "Under My Thumb" zginął jeden z uczestników koncertu. Meredith "Murdock" Hunter - 18-letni uczestnik koncertu, podjął próbę zbliżenia się do sceny, wokół której nie było żadnego zabezpieczenia, poza kilkoma zaparkowanymi motocyklami, co wywołało reakcję ochroniarzy z Hells Angels. Chłopak wszedł na głośnik i został ściągnięty przez jednego z "ochroniarzy" szarpnięciem za ucho i włosy. Następnie otrzymał cios w twarz.

Wstał z ziemi i wrócił do tłumu, ale podążyło za nim czterech członków Hells Angels. Zaatakowali go, zadając mu cios nożem w plecy, kiedy chłopak próbował uciekać. Hunter wyjął z kurtki rewolwer, który wziął do ochrony. Był czarnoskórym mężczyzną, a przed wydarzeniem dotarły do niego informacje o rasizmie niektórych uczestników imprezy. Mierzył z niego w górę, dając ostrzeżenie Angelsom. Nie ustalono, czy wystrzelił z broni. W wyniku sytuacji Hunter został powalony na ziemię, przez uzbrojonego w nóż Alana Passaro. Następnie Hunter był bity i dźgany nożem. Cała scena została zarejestrowana przez kamery filmowe, a nagranie znalazło się w dokumencie "Gimme Shelter".

Według artykułu "Rolling Stone" pod tytułem "Rock & Roll's Worst Day: The Aftermath of Altamont", Passaro miał zadać Hunterowi pięć ciosów nożem w górną część pleców. Świadkowie zeznali również, że Hunter był deptany przez kilku członków Hells Angels, gdy leżał na ziemi. Po wezwaniu na miejsce zdarzenia policji broń trafiła w ręce funkcjonariuszy. Późniejsza sekcja zwłok Huntera potwierdziła zeznania jego dziewczyny, że w chwili śmierci miał metamfetaminę we krwi.

Sam Cutler - ówczesny amerykański tour menadżer The Rolling Stones skomentował sytuację w książce "Inside History of the Grateful Dead" Dennisa McNally'ego. "Jedyna umowa, jaka w ogóle się pojawiła to fakt, że członkowie Angels mieli pilnować, żeby nikt nie majstrował przy generatorach, ale to było wszystko. Ale nie było mowy o tym, że «będą policją» czy czymś takim. To wszystko bzdury" - twierdził w 2003 roku. Jego zdaniem miał się zrzucić z Rockiem Scullym - menadżerem Grateful Dead i Pete'em Knellem - członkiem Angels z San Francisco na wynagrodzenie członków klubu motocyklowego. Twierdzi, że tylko on zapłacił za alkohol i do tej pory nikt nie zwrócił mu pieniędzy.

Quiz: Quiz z klasycznego rocka. Kto jest autorem "Highway to Hell"? Celem 10/15

1/15 Kto jest autorem utworu "Highway to Hell"?

Śmierć na Altamont Free Concert miała ogromne konsekwencje

Passaro został aresztowany i oskarżony o morderstwo Huntera, ale uniewinniono go z zarzutu, powołując się na działanie w samoobronie, po tym, jak ława przysięgłych obejrzała nagranie z koncertu, na którym widać, jak Hunter wyciąga rewolwer i kieruje go w stronę sceny. Po latach pojawiły się niepotwierdzone doniesienia o drugim sprawcy śmierci Huntera. Jednak 25 maja 2005 roku Biuro Szeryfa Hrabstwa Alameda oficjalnie ogłosiło zamknięcie sprawy.

Członkowie The Rolling Stones oświadczyli, że nie wiedzieli, że podczas ich występu doszło do zabójstwa. W dokumencie "Gimme Shelter" Jagger zauważa zamieszanie wśród tłumu i grozi zakończeniem występu. W pewnym momencie podbiega do niego techniczny, który odciąga go ze sceny, ale nie informuje  szczegółach. W filmie widzimy, że Jagger jakiś czas później oglądającego nagranie z zabójstwa, najprawdopodobniej po raz pierwszy. Co ciekawe magazyn "Rolling Stone" w artykule z 1969 roku obarczył częściową winą za morderstwo zespół, który oskarżył o niedopilnowanie bezpieczeństwa. Spotkało się to z wściekłością Jaggera.

Tragedia na Altamont była szeroko krytykowana i analizowana jako symboliczne zakończenie optymistycznej ery kontrkultury lat 60. The Rolling Stones, choć zszokowani wydarzeniami, kontynuowali koncert w obawie przed jeszcze większym chaosem, po czym prerażeni pospiesznie opuścili miejsce festiwalu. W 1995 roku wokalista Stonesów skomentował zajście w rozmowie z magazynem. Odpowiedział a pytanie, jak czuł się, biorąc udział w koncercie, na którym doszło do morderstwa. - Cóż, okropnie. Po prostu okropne. Czujesz odpowiedzialność. Jak to wszystko mogło być tak głupie i złe? Ale nie myślałem o tych rzeczach, o których myśleliście wy, prasa: ta wielka strata niewinności, ten oczyszczający koniec ery... Nie myślałem o tym w tym kontekście. Na umyśle nie ciążyła mi ta problematyka. Bardziej chodziło o to, jak okropne było to doświadczenie i jak okropne było to, że ktoś został zabity - powiedział wówczas muzyk.

Altamont Free Concert pozostaje jednym z najbardziej pamiętnych i tragicznych momentów w historii muzyki rockowej. To wydarzenie nie tylko wpłynęło na postrzeganie bezpieczeństwa na koncertach, ale także zdefiniowało granice między utopijnymi ideałami epoki a surową rzeczywistością. Śmierć Hunera, była najgłośniejszą sytuacją podczas wydarzenia, ale tej nocy doszło do kolejnych trzech zgonów. Dwa z nich to wypadki samochodowe spowodowane ucieczką sprawcy, a jeden utonięcie w kanale irygacyjnym. Ponadto wiele osób zostało rannych - między innymi kobieta w 6. miesiącu ciąży, która dostała w głowę cios butelką, co skutkowało złamaniem czaszki, które wymagało pilnej operacji, skradziono mnóstwo samochodów (które następnie porzucono), a także odnotowano liczne zniszczenia mienia.

Źródło: Antyradio/Vice/Wikipedia.org

Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!