10 dziwnych tytułów płyt, które po polsku brzmią jeszcze dziwniej
Przyjrzymy się tytułom płyt, które po przetłumaczeniu na język Słowackiego i Mickiewicza brzmią nawet jeszcze bardziej absurdalnie. Na liście znajdą się między innymi T-Rex, czy Rob Zombie.
Tworzenie albumu muzycznego to bardzo złożony proces. Trzeba skomponować muzykę, napisać teksty, potem to wszystko nagrać, zmiksować, zmasterować, i jeszcze wybrać okładkę i tytuł albumu. To dużo pracy, więc można więc zrozumieć, że niektórzy artyści lubią po prostu zrobić na złość dziennikarzom, którzy potem muszą pisać nazwy albumów w całości.
Zdarzają się jednak przypadki, w których nazwa albumu jest związana bardzo z konceptem płyty i długa nazwa jest wręcz wymagana do odpowiedniego odbioru całego dzieła. Przygotujcie więc słuchawki, zróbcie sobie herbatę (w przypadku niektórych utworów chyba bardziej potrzebne będą inne trunki) i przygotujcie się na podróż po dziesięciu dziwnych tytułach płyt, które po polsku brzmią jeszcze dziwniej.
10. Fall Out Boy – „Fall Out Boy’s Evening with Your Girlfriend”
Debiutancki album tego pop-punkowego zespołu nie przyniósł im jeszcze międzynarodowej sławy, ale pokazał, że bardziej popowe dźwięki w rocku to przyszłość tego gatunku muzycznego. Tytuł znaczy dosłownie „Wieczór Fall Out Boya z twoją dziewczyną” i powstał dlatego, że panowie zauważyli jakie powodzenie ma basista zespołu, Pete Wentz. Przynajmniej tak słyszeliśmy.
9. The Residents – „The Third Reich ‘n’ Roll (Hitler was a Vegetarian)”
Awangardowy klasyk. Album składa się z dwóch składowych, które nazywają się kolejno „Swastyki na paradzie” i „Hitler był Wegetarianinem”, co w połączeniu z głównym tytułem krążka daje nam kombo „Trzecia Rzesza ‘n’ Roll – Swastyki na paradzie i Hitler był Wegetarianinem”. Brzmi fantastycznie.
8. Frank Zappa – „Weasels Ripped My Flesh”
Frank Zappa pojawia się na naszym zestawieniu, ponieważ „Łasice zerwały z niego skórę”. Brzmi absurdalnie, album jest improwizowanym jazzem, więc wszystko się zgadza. Do słuchania tego albumu polecamy herbatkę ze znaczącą ilością prądu.
7. The Rolling Stones – „Their Satanic Majesties Request”
Ten album umieściliśmy ze względu na bardzo ciekawą grę słów – krążek jest parafrazą znanego angielskiego powiedzenia „Na rozkaz Jej Królewskiej Mości”, które tutaj zostało zamienione na „Rozkaz Jego Szatańskiej Mości”. Prawda, że ładnie?
6. The Beatles – „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band”
Koncepcyjny album The Beatles musiał znaleźć się chociażby przez okładkę – obok Marilyn Monroe znajdziemy Aldousa Huxleya, Marlona Brando czy Alberta Einsteina. Plotki mówią, że zespół chciał również umieścić Hitlera i Jezusa, ale zrezygnowali. Cóż, tytuł „Zespół Klubu Samotnych Serc Sierżanta Pieprza” i tak jest wystarczająco pokręcony.
5. David Bowie – „The Rise and Fall of Ziggy Stardust and The Spiders from Mars”
Nieżyjący już artysta musiał znaleźć się w naszym zestawieniu, ponieważ był jedną z najbardziej kreatywnych osób w historii muzyki. Tytuł po polsku brzmi „Wzlot i Upadek Zygmunta Gwiazdopyła i Pająków z Marsa”. Dla osoby niewtajemniczonej w koncept albumu, tytuł musi brzmieć absurdalnie. Z resztą, nawet jak znasz krążek od deski do deski to i tak musisz przyznać, że nazwa jest cudownie pokręcona. Tak jak z resztą pokręcony był sam autor.
4. T-Rex „My People Were Fair and Had Sky in Their Hair... But Now They're Content to Wear Stars on Their Brows”
Magiczny londyński duet znajduje miejsce tuż poza podium naszej listy. Nie dlatego, że nie lubimy zespołu, ale dlatego, że są 3 jeszcze dziwniejsze tytuły przed nami. Nie przedłużając, przejdźmy do polskiej wersji tytułu debiutanckiego krążka T-Rexa. A brzmi ona tak „Moi ludzie byli sprawiedliwi i nosili niebo w swoich włosach… Ale teraz są zadowoleni z noszenia gwiazd na swoich obliczach”. Co najmniej poetycko.
3. Rob Zombie – „The Electric Warlock Acid Witch Satanic Orgy Celebration Dispenser”
Rob Zombie jest odpowiedzialny za takie utwory jak „Chora guma do żucia”, więc nie dziwi że reżyser/wokalista gości tak wysoko w naszym zestawieniu. Jego najnowszy album jest dosłownie tłumaczony jako „Aptekarz Celebracji Satanistycznej Orgii Kwasowej Wiedźmy Elektrycznego Maga”. Albo coś w ten deseń.
2. Flaming Lips – „The Flaming Lips and Stardeath and White Dwarfs with Henry Rollins and Peaches Doing The Dark Side of the Moon “
Zespół w 2009 roku wydał album, w którym całkowicie w swój sposób zagrał klasyczny krążek Pink Floyd „The Dark Side of the Moon “. Tylko trochę zmienili nazwę. Pewnie po to, żeby żaden prawnik się do nich nie przyczepił. A więc lecimy z tłumaczeniem „Płonące Usta i Gwiezdnaśmierć i Białe Karły wraz z Henrym Rollinsem i Brzoskwiniami robią Ciemną Stronę Księżyca”. W sumie to w jednym zdaniu wytłumaczyli co słuchacze znajdą w środku. Miło z ich strony.
1. Weird Wives – „Some motherfucker's gonna be walking 'round with a size 9 Diehard up their ass, cause apparently they ain't never seen a short A/C man get bad ass on methadone”
To najbardziej niszowy z zespołów, które umieściliśmy na naszej liście. Za to nadrabiają definitywnie tytułem albumu. Wstrzymajcie oddech i spróbujcie przeczytać na głos za pierwszym razem: „Jakiś matkojeb*a będzie łaził mając w d*pie glana w rozmiarze 9, bo jak się okazuje nigdy nie widzieli jak niski pan od klimatyzacji pukał słabą laskę będąc naćpany metadonem”. Tak się powinny nazywać wszystkie albumy na świecie.