10 polskich miejscowości, w których odnaleźliby się fani rocka i metalu
Gdzie najlepiej czuliby się w Polsce miłośnicy cięższych brzmień? Oto nasze propozycje, które zachęcają już samą nazwą.
Oczywiście patrząc na najważniejszy wyznacznik szczęścia każdego miłośnika rocka i metalu - czyli koncerty - najlepszym wyborem byłyby duże miejscowości, takie jak Warszawa, Kraków czy Katowice. To właśnie do tych miejsc najczęściej przyjeżdżają zagraniczne zespoły, choć zdarzają się wyjątki, jak np. Rybnik, który gościł już m.in. Guns N' Roses czy 30 Seconds to Mars.
To jednak pójście po linii najmniejszego oporu. My postanowiliśmy wybrać nieco bardziej abstrakcyjną drogę i przyjrzeć się najdziwniejszym nazwom miasteczek i wsi w całej Polsce. Okazuje się, że nazw, które brzmią potencjalnie zachęcająco dla miłośników cięższej muzyki pośród nich nie brakuje!
Oto 10 naszych propozycji:
1. Grzeszyn
Jeśli rock, to wiadomo, że do pełnej wyliczanki brakuje jeszcze seksu i narkotyków. Nie oszukujmy się: grzechy to dla fanów takiej muzyki chleb powszedni. Aż się prosi więc o sprawdzenie miejscowości, która nosi tak wdzięczną nazwę. Co może tam na nas czekać? Kto wie, może to właśnie to utopijne „Paradise City”, o którym śpiewał Axl Rose? Szczególnie że do wyboru mamy nawet dwie wsie pod taką nazwą: jedną w gminie Wińsko w województwie dolnośląskim, drugą zaś w łódzkim.
2. Samice
Gdyby jednak Grzeszyn (jeden i drugi) nie okazał się wcale stać grzechem na każdym kroku, mamy inną propozycję na miejsce, gdzie najprawdopodobniej „trawa jest zielona, a dziewczyny piękne”. Szczególnie to drugie - no bo czemu w innym wypadku nazywać wieś Samice? Warto się przekonać, szczególnie że mielibyśmy do niej po drodze z przynajmniej jednego Grzeszyna - tego w województwie łódzkim.
3. Koziegłowy
Podobnie jak z seksem i narkotykami, mocniejsza muzyka w naturalny sposób łączy się też często z iście diabelską symboliką (ale jak tłumaczył David Elleffson: nie oznacza to wcale, że trzeba ją za każdym razem oskarżać o satanizm). A w tę z pewnością wpisują się kozie głowy. Ile ich znajdziemy w mieście w województwie śląskim? Zapewne sporo, szczególnie że będziemy mieli jeszcze do obskoczenia m.in. tak samo nazwaną wieś w powiecie poznańskim.
4. Przeginia Duchowna
No właśnie, skoro już przy wątkach szatańskich jesteśmy, nie da się ukryć, że duchowni i nadgorliwi chrześcijanie uwielbiają przesadzać w mieszaniu naszej ulubionej muzyki z błotem. Ich zachowanie można krótko określić jako przeginkę. A stąd już niedaleko do Przeginii Duchownej - niewielkiej wsi w województwie małopolskim.
5. Poryte
Inne określenie, które nieraz doskonale by pasowało do ich pomysłów to „poryte”. Tutaj jednak i sami metalowcy nie są bez winy, bowiem ich zachowanie chyba jeszcze częściej można zakwalifikować pod to określenie. Zwłaszcza kiedy działają pod wpływem wspomnianych narkotyków... Z pewnością malutka wieś w województwie podlaskim to idealne miejsce na poryte akcje. Jeśli trochę nas to przeraża, możemy zacząć od odwiedzin w pobliskiej miejscowości Poryte Małe.
6. Stary Pan
Gdy najdzie nas ochota na złożenie hołdu któremuś ze starych, pogańskich bóstw, warto zapewne udać się do wsi w gminie Doruchow, którą samą nazwą zdradza już kryjówkę co najmniej niepokojącej siły wyższej. Kto wie, może Starym Panem jest nawet któryś z wielkich przedwiecznych z mitologii H.P. Lovecrafta? Można by mu było puścić „Call of Ktulu” Metalliki.
7. Rokitki
Można też bardziej klasycznie. Rokita to jeden z najpopularniejszych diabłów w polskich podaniach ludowych, który musiał odegrać istotną rolę przy formowaniu wielu polskich wsi. Rokitek ci bowiem u nas dostatek: od Chojnowa na dolnośląskim, przez pomorski Tczew, aż po wieś na zachodnim krańcu Pojezierza Kaszubskiego.
8. Boruta
Jak już wypijemy zdrowie Rokity, należałoby też pamiętać o jego koledze Borucie, z którym mieli się razem upijać w pewnej łódzkiej knajpie. On także doczekał się upamiętnienia we wsi Borucice w powiecie brzeskim w gminie Lubsza. Jeden z jej przysiółków nazwano dosłownie Boruta - lepszego miejsca na oddanie mu czci nie znajdziemy.
9. Samoklęski Małe
Wiadomo, że cięższa muzyka słynie też z tekstów poświęconych tym nieco gorszym dniom, a nawet naszym życiowym porażkom. Kiedy poczujemy, że sami musimy się przyznać przed sobą do swoich klęsk, warto udać się w pielgrzymkę do tej wsi w województwie kujawsko-pomorskim (oczywiście z dyskografią Paradise Lost w uszach). Pamiętajmy, by nie przesadzać z tymi klęskami - skupmy się na tych małych.
10. Czarna Wieś
Jeśli jednak nasze serce jest naprawdę czarne, nie wyobrażamy sobie innego koloru odzienia, a black metal to jedyne dźwięki, które są w stanie ukoić naszą duszę, nie pozostaje nic innego jak pomyśleć o przeprowadzce. Najlepszym miejscem, gdzie zaczniemy nowe życie, będzie dla nas zdecydowanie Czarna Wieś. Mamy nawet kilka wariantów do wyboru, w zależności od preferencji geograficznych: krakowską, śląską, podlaską, a nawet mazowiecką, z której byłoby nam najbliżej na koncerty w Warszawie.