71 lat temu urodził się Syd Barrett
Współzałożyciel Pink Floyd urodził się 6 stycznia 1946 roku. Z tej okazji przygotowaliśmy dla Was kilka ciekawostek na jego temat.
Syd Barrett naprawdę nazywał się Roger Keith Barrett. Swój pseudonim zaczerpnął najprawdopodobniej od muzyka jazzowego, Sida Barretta. W pierwszym okresie działalności Pink Floyd był głównym kompozytorem, a także wokalistą i gitarzystą. Po tym, gdy opuścił zespół, zastąpił go David Gilmour, który dołączył do grupy jeszcze w 1967 roku i do dziś ma rewelacyjne zdanie o nieżyjącym artyście.
Określenie „geniusz” pasuje do niewielu ludzi, ale Syd bez wątpienia do nich należy. Cały czas wyrzucał z siebie niesamowite teksty. Nigdy nie zaśpiewał tej samej piosenki dwa razy tak samo.
Po rozstaniu z Pink Floyd nagrał dwa solowe albumy. Niestety, żaden nie odniósł większego sukcesu. Choć jego muzyczna przygoda trwała zaledwie siedem lat, artysta do dziś jest uznawany za jednego z prekursorów rocka psychodelicznego, a jego wkład w rozwój tego gatunku trudno przecenić. Poznajcie kilka faktów z jego życia!
Zanim Syd stał się sławny
Roger Keith Barrett przyszedł na świat 6 stycznia 1946 roku w domu przy Glisson Road w Cambridge. Swój talent odkrył bardzo wcześnie dzięki zamożnemu ojcu, który namawiał Rogera i czwórkę jego rodzeństwa, aby rozwijali swoje muzyczne talenty.
Barrett od najmłodszych lat - jeszcze zanim został uczniem Morley Memorial Junior School - grał na takich instrumentach jak ukulele, banjo czy pianino. Jego szkolną nauczycielką była Mary Waters - matka jego przyszłego kolegi z zespołu, Rogera Watersa.
Młody artysta trafił później do Cambridge County High School for Boys. W wieku czternastu lat stał się właścicielem pierwszej gitary akustycznej. W tym samym czasie trafił też do pierwszego w swoim życiu zespołu. Kapela nazywała się Geoff Mott and the Mottoes. Pomogła mu szczególnie poradzić sobie ze stratą ojca, który zmarł w grudniu 1961 roku. Wtedy też zaczął używać pseudonimu.
W szkole średniej Roger mocno zaprzyjaźnił się z Davidem Gilmourem. Ich relacja wzmocniła się jeszcze bardziej podczas wspólnych studiów w College of Arts and Technology. Barrett trafił tam w 1962 roku i to właśnie tam zachwycił się twórczością zdobywających coraz większą popularność The Beatles i The Rolling Stones.
Początki kariery
W 1964 roku Barrett przeprowadził się do Londynu, by rozpocząć studia malarskie w Camberwell Art School. Roger Waters momentalnie zaproponował mu wstąpienie do jego zespołu. Grupa Sigma 6, która swój skład i nazwy zmieniała jak rękawiczki, przekształciła się w The Pink Floyd Sound po pewnym zabawnym incydencie...
Gdy Barrett dołączył do zespołu, nazywał się on The Tea Set. Okazało się jednak, że muzycy mieli zagrać koncert z kapelą, która nazywała się dokładnie tak samo. To właśnie wtedy Syd wymyślił nazwę The Pink Floyd Sound, która później ewoluowała m.in. w The Pink Floyd Blues Band.
Premierowy koncert pod nowym szyldem zespół zagrał 13 marca 1966 roku w ramach imprezy Spontaneous Underground, która zebrała przedstawicieli psychodelicznego podziemia. Trampoliną do kariery okazały się jednak dwa kluby - Roundhouse i UFO.
Grupa stawała się coraz bardziej popularna, co zaowocowało pierwszymi wizytami w studiu. To także w tym okresie Syd Barrett przeżywał pierwsze narkotykowe przygody z LSD u boku Iana Moore'a, Storma Thorgersona i Paula Charriera.
Różowy koniec lat 60.
Pod koniec 1966 roku Pink Floyd trafił pod opiekę dwóch menedżerów. Andrew King i Peter Jenner sfinansowali zakup nowego sprzętu dla zespołu i przyczynili się do ukształtowania ostatecznej wersji jego nazwy. Muzycy mogli w tym czasie zajmować się rozwijaniem swojego stylu i komponowaniem nowych, autorskich kompozycji, które trafiły potem na pierwszy album.
Pink Floyd również coraz więcej koncertował, choć jego występy wzbudzały wciąż kontrowersje. Jeden z takich przypadków miał miejsce w katolickim klubie młodzieżowym. Prowadzący go ksiądz odmówił zapłaty zespołowi, argumentując swoją decyzję faktem, że to, co zagrał, nie sposób nazwać muzyką.
Grupa przykuwała jednak coraz większą uwagę wytwórni muzycznych. Na początku 1967 roku udało się zaaranżować sesję nagraniową zespołu w studiu Sound Techniques. Trzy dni później Pink Floyd podpisał kontrakt z EMI. To właśnie wtedy został zarejestrowany debiutancki singiel „Arnold Lane”.
Stąd już prosta droga prowadziła do dużego studia EMI w Londynie i nagrania pełnowymiarowej płyty. Choć zespół otrzymał wolną rękę, warunki jego kontraktu były dość mizerne jak na tamte czasy, do tego pozostali muzycy zaczęli dostrzegać wyraźne zmiany w zachowaniu Barretta, który regularnie zażywał już LSD...
Płyta „The Piper at the Gates of Dawn” ukazała się ostatecznie w 1967 roku. Na jej nietypowe brzmienie miały wpływ nie tylko narkotykowe tripy ówczesnego lidera, lecz także specyficzne techniki nagrań. Materiał rejestrowano m.in. w komorze pogłosowej z 1931 roku.
Wbrew obiegowej opinii nie była to jedyna płyta Pink Floyd z materiałem skomponowanym przez Syda Barretta, choć jego wkład w drugi krążek był już minimalny. Na wydanej rok później „A Saucerful of Secrets” znalazło się miejsce tylko dla jednej kompozycji sygnowanej jego nazwiskiem: zamykającej album „Jugband Blues”.
Pozostali muzycy nie mieli nawet pojęcia, jak ich życie niedługo się zmieni...
Eksperymenty z narkotykami i rozstanie z Pink Floyd
Współpraca na płaszczyźnie Syd Barrett i reszta zespołu nie układała się najlepiej właśnie przez narkotyki. Już po wydaniu przez Pink Floyd drugiego singla, „See Emily Play” w czerwcu 1967 roku, muzyk zaczął znikać. Zachowywał się też coraz dziwniej na scenie, grając np. cały wieczór jeden dźwięk. Publiczność na ogół myślała, że to zamierzony zabieg.
Barrett szczególnie upodobał sobie LSD. Tłumaczył, że narkotyki dają mu prawdziwą wolność, a przede wszystkim pomagają tworzyć. Komponował w tym czasie kawałki, które nigdy nie zostały oficjalnie wydane pod szyldem Pink Floyd. Uznano po prostu, że są dla niego nieodpowiednie. Zaliczają się do nich „Scream Thy Last Scream” i „Vegetable Man”.
Z każdym miesiącem było coraz gorzej. Dziwne zachowanie Syda postępowało. Jedna z historii mówi, że przed którymś z koncertów muzyk wysypał sobie na głowę całą fiolkę środków uspokajających. Pod wpływem reflektorów zaplątane we włosy tabletki zaczęły się roztapiać i spłynęły po jego twarzy. Syd miał nawet tego nie zauważyć.
Pozostali członkowie Pink Floyd mieli powoli dość zachowania kolegi z zespołu. Pojawił się pomysł, by Barrett tylko pisał utwory i w żadnym wypadku nie jeździł z grupą w tournee. Doszło do tego, że na początku 1968 roku muzycy postanowili nie zabierać Syda na jeden z koncertów. Chwilę potem ogłosili jego oficjalne odejście z zespołu.
Kariera solowa
Ta była krótka. Syd Barrett tworzył solo tylko od 1968 do 1974 roku i to pomimo tego, że zajęli się nim Peter Jenner i Andrew King - ci sami menedżerowie, którzy pod swoimi skrzydłami mieli Pink Floyd, ale którzy postanowili opuścić zespół razem z muzykiem. Czas pokazał, że nie była to najlepsza decyzja.
Najowocniejszy był dla Syda rok 1970. Właśnie wtedy Barrett wydał dwa solowe albumy, „The Madcap Laughs” i „Barrett”. Sesje pierwszego z nich przebiegały w opętańczym tempie i nieprzychylnych warunkach, mimo że pomagali w nich Roger Waters i David Gilmour. Przy drugim dołączył jeszcze jeden kolega z Pink Floyd, Richard Wright.
W 1972 muzyk, wraz z ex-perkusistą grupy Pretty Things i Pink Fairies Johnem Alderem oraz basistą Jackiem Monckiem, założył zespół Stars. Początki zapowiadały owocną karierę, jednak nieudany występ w Corn Exchange w Cambridge, a dokładniej: niemal histeryczna reakcja Barretta na niepochlebną recenzję show w magazynie „Melody Maker”, spowodowała rozpad grupy.
Dwa lata później menedżer Peter Jenner przekonał Syda, by ten spróbował nagrać coś nowego w Studiu Abbey Road. Sesja trwała trzy dni, a jej owocem było tylko kilka kawałków. Jedynym utworem, który posiadał tytuł, był „If You Go, Don't Be Slow”.
Wkrótce potem Barrett ostatecznie wycofał się z działalności muzycznej, choć proponowano mu m.in. produkcję płyt Sex Pistols i The Damned.
Przyjaźń do końca
Muzycy Pink Floyd zawsze podkreślali, że Syd był bardzo ważną częścią zespołu - i to przez całą jego karierę. Najlepszym dowodem na potwierdzenie ich słów jest to, że wydana w 1975 roku płyta „Wish You Were Here” została zadedykowana właśnie Barrettowi. Jemu, jak wiele razy podkreślał Roger Waters, jest także poświęcony numer „Shine On You Crazy Diamond”.
Ten utwór mówi o tym, jak bardzo przeżyliśmy jego załamanie. Miałem wtedy silne pragnienie, i mam je nadal, by upamiętnić jego talent i jego człowieczeństwo. By wyrazić moją miłość do niego.
Wszyscy, którzy znali Syda Barretta, podkreślają, że to właśnie narkotyki i problemy psychiczne zmieniły go nie do poznania. Doszło do tego, że przyjaciele muzyka przestali go poznawać. On zaczął mieć natomiast problem z rozpoznawaniem kogo znał, a kogo nie.
Choroba i śmierć
Na co chorował Syd Barrett? Wiemy na pewno, że był uzależniony od narkotyków. Nie do końca wyjaśniona jest jednak sprawa jego domniemanej choroby psychicznej. Można się tu poruszać jedynie w sferze spekulacji. Faktem jest, że muzyk leczył się w szpitalu psychiatrycznym. Czy była to poważna choroba, nie wiadomo do dziś.
Biografowie artysty sugerują, że mógł on cierpieć na schizofrenię albo depresję maniakalną. Według niektórych mogła to być nawet łagodna odmiana autyzmu. Siostra muzyka, Rosmary Breen, przyznała w 2016 roku, że najprawdopodobniej cierpiał on na syndrom Aspergera.
Syd Barrett zmarł 7 lipca 2006 roku w wieku 60 lat. Przyczyną śmierci był nowotwór trzustki. Muzyk przez wiele lat zmagał się z cukrzycą. Jego zwłoki zostały poddane kremacji, a dom przy St. Margaret's Square w Cambridge - sprzedany. W listopadzie 2006 roku zorganizowano aukcję charytatywną z należącymi do niego przedmiotami. Udało się w ten sposób zebrać 120 000 funtów.
W maju 2007 roku w Londynie odbył się koncert poświęcony pamięci Syda Barretta zatytułowany „Madcap's Last Laugh”. Wystąpili na nim między innymi David Gilmour, Nick Mason i Richard Wright. Dla tego ostatniego była to ostatnia okazja, by zaśpiewać na żywo w utworze „Arnold Layne” przed śmiercią we wrześniu 2008 roku.
Jaki jest Wasz ulubiony kawałek Syda Barretta?