Czego Flea nauczył się od Kurta Cobaina?
Jak się okazuje nawet tak zdolny muzyk ma swoich bohaterów, którzy w jakiś sposób wpłynęli na jego muzyczne losy...
Choć Nirvana rozpadła się dawno, dawno temu, to legenda zespołu nadal jest żywa. Co rusz pojawiają się kolejne covery czy ciekawostki związane z kapelą. Cały czas dowiadujemy się, że Kurt Cobain i jego kumple z grupy wpłynęli na wielu twórców mocnego grania.
Gdy początkujący artyści mówią o Nirvanie jako o inspiracji, nikogo to raczej nie zastanawia. Jednak, gdy gwiazda światowego wymiaru chętnie mówi o wpływie grunge'owej grupy na niego - to może dziwić.
Mile czasem powspominać stare czasy i Flea postanowił podzielić się swoimi przemyśleniami na temat wokalisty Nirvany, którego bacznie podpatrywał:
Nauczyłem się wielu rzeczy od Kurta Cobaina, niekoniecznie wówczas, gdy grałem na trąbce razem z nimi. Uważam, że miałem możliwość nauczenia się od niego tego samego, co inni. Kurt był oddanym twórcą tekstów, który był w stanie przebrnąć przez gówno i skupić się na istocie muzyki.
Zobaczcie, jak Nirvana zaprezentowała się z basistą RHCP w roli trębacza podczas Hollywood Rock Festival:
W 1991 roku światło dzienne ujrzała płyta RHCP zatytułowana „Blood Sugar Sex Magic”, którą krytycy ocenili bardzo wysoko, a sam krążek rozszedł się jak świeże bułeczki. Kapela wybrała się w trasę koncertową, by promować nowy krążek.
W trakcie tournée po Stanach Zjednoczonych podczas koncertów na zachodnim wybrzeżu do zespołu dołączyła również Nirvana. Flea zatem miał sporo okazji, by zobaczyć Kurta w akcji.
Posłuchajcie, co jeszcze powiedział w wywiadzie muzyk:
Również były gitarzysta RHCP John Frusciante swego czasu przyznał, że jest pod dużym wrażeniem gry frontmana Nirvany:
Improwizacje Kurta Cobaina to imponujące gitarowe solówki, ponieważ ważniejsza jest energia, luz. Nie chodzi o to, żeby zaimponować ci jakąś niesamowitą techniką. Nie stosujesz się do takich rzeczy, jak właściwa tonacja - po prostu grasz każdą nutę jaką chcesz.
Kurt Cobain stał się legendą rocka, głosem całego pokolenia. Nic więc dziwnego, że po dziś dzień jest natchnieniem dla muzyków, a nawet... projektantów mody.
Jak widać, spuścizna po wokaliście to prawdziwa skarbnica inspiracji.