Machine Gun Kelly wraca do rapu. Czy to już koniec jego przygody z rockiem?
My oczywiście mamy nadzieję, że tak.
MGK wraca do rapowania
Jak pisaliśmy jakiś czas temu przy okazji premiery jego singla z Bring Me The Horizon, czy tragicznego covera "Aerials" z repertuaru SOAD, MGK jest jak najbardziej utalentowanym gościem, ale przeciętnym wokalistą rockowym. Chociaż jego dwa "pop-punkowe" albumy sprzedały się całkiem nieźle, to jednak ich poziom artystyczny pozostawiał wiele do życzenia.
Kells chyba wziął sobie słowa niektórych krytyków do serca, bo w trakcie niedawnej rozmowy z Kevanem Kenneyem z Audacy wyjawił, że na razie to koniec jego rockowych przygód. Po krążkach "Tickets To My Downfall" i "mainstream sellout" przyszedł czas na odpoczynek od gitar i powrót do rapowania:
Zamierzam nagrać rapowy album dla siebie. Nie mam innego powodu, nie mam potrzeby udowadniania czegoś, nie mam wyrzutów sumienia... Prawda jest taka, że jeżeli nadal będę chciał coś udowadniać komukolwiek, to po prostu doprowadzę się do szaleństwa, a przy okazji nie zrobię dobrej muzyki.
Machine Gun Kelly wyjaśnił jednak, że nie jest to "zerwanie" z muzyką gitarową, a raczej przerwa i zamierza sprawić, że ludzie "zatęsknią" za jego pop-punkowym brzmieniem:
Zrobiłem "Tickets..." i "mainstream sellout", bo miałem ochotę je zrobić. Teraz przyszedł czas na to, żeby ludzie zatęsknili za tym brzmieniem.
Cóż, życzymy dobrego powrotu do formy i mamy nadzieję, że w przyszłości usłyszymy kolejne bangery pokroju "Wild Boya".