Michael Jackson zdradził Paula McCartneya. Tak zakończyła się ich przyjaźń
Jak Michael Jackson zdradził Paula McCartneya? Przyjaźń muzyków zakończyła się, kiedy Król Popu postanowił użyć rad członka The Beatles przeciwko niemu.
- Jakie utwory stworzyli razem Paul McCartney i Michael Jackson.
- Dlaczego relacja McCartneya z Jacksonem się pogorszyła.
- Co było przyczyną konfliktu o prawa do muzyki The Beatles.
- Które firmy wykorzystały utwory The Beatles dzięki Jacksonowi.
Jak Michael Jackson zradził Paula McCartneya? Poszło o wielkie pieniądze
Przyjaźnie wśród gwiazd nie są typowym zjawiskiem z bardzo wielu powodów. Najczęściej chodzi o pieniądze. W przypadku Paula MacCartneya i Michaela Jacksona poszło o bardzo duże pieniądze.
Quiz: Coś dla fanów rocka! Znasz kultowe legendy? Pokonamy cię na 7. pytaniu
Co zaszło pomiędzy tymi dwoma muzykami, którzy nie tylko współpracowali, ale zacieśnili też prywatne więzy? Co były Beatles miał za złe Królowi Popu? Przeczytaj, by dowiedzieć się więcej.
Współpraca Paula McCartneya z Michaelem Jacksonem. Wspólnie stworzyli kilka utworów
Jak przypomina interia.muzyka.pl, na początku lat 80. doszło do nietypowej sytuacji, w wyniku której wyjadacz na rockowej scenie - Paul MacCartney, nagrał kilka utworów ze wschodzącą gwiazdą popu - Michaelem Jacksonem. Ta współpraca spowodowała, że muzycy weszli na bardziej prywatny poziom i wkrótce się zaprzyjaźnili. To Jackson zabiegał o znajomość z byłym Beatlesem. Zadzwonił do niego z propozycją wspólnych utworów.
Dla obu stron była to sytuacja korzystna - powoli schodzący w cień McCartney mógł dotrzeć o młodszych odbiorców, a Jackson wybić się dzięki legendzie brytyjskiego muzyka. Do tej pory byli związani osobą Quincy'ego Jonesa - proucenta Jacksona, ale nigdy nie weszli w głębszą relację. Tuż po pierwszym sukcesie amerykańskiego muzyka - debiucie płyty "Off the Wall", McCartney zaprosił go do Anglii.
Okazało się, że pomiędzy muzykami od razu kliknęło. Współpraca w studio przebiegała jak po maśle i doskonale się uzupełniali. Ex Beatles zajmował się głównie sferą muzyczną, a wschodzący Król Popu tekstami. W dość szybkim czasie powstał utwór "Say Say Say", a następnie "The Man". Działo się to w latach 1981-1983. Ten drugi kawałek powstał z myślą o solowej płycie McCartneya. Praca nad nim nie za bardzo mu szła, ale Jackson wyręczył kolegę po fachu, dopracowując piosenkę w USA, dzięki czemu trafiła na album "Tug of War".
Oto 10 najlepszych rockowych utworów lat 80. Queen dopiero na 2. miejscu
- 10 Zobacz zdjęcia
Michael Jackson przejął prawa do piosenek The Beatles. McCartney nie mógł tego znieść
Kolaboracja McCartneya z Jacksonem ujrzała światło dzienne w roku 1983, kiedy na rynek trafił przebojowy "Thriller". Ten krążek to również zapis współpracy z członkiem The Beatles, bo utwór "The Girl Is Mine" powstał wspólnie z basistą Czwórki z Liverpoolu. Ta wieloletnia kooperacja sprawiła, że siłą rzeczy zostali przyjaciółmi. McCartney czuł się w pewnym sensie odpowiedzialny z młodszego kolegę i stała się podzielić się z nim swoimi doświadczeniami nie tylko muzycznymi, ale również z show-biznesem.
Z tego powodu przestrzegał Jacksona przed utratą praw autorskich do własnej muzyki. McCartney i John Lennon nie mieli praw do własnej wczesnej twórczości, co było dla nich dość frustrujące. Podczas jednej z takich rozmów, Jackson pół żartem, pół serio zapowiedział, że kupi kiedyś prawa do muzyki McCartneya. Oczywiście brytyjski artysta, uznał te słowa za dowcipne przekomarzanie się. Chociaż do podobnej sytuacji doszło kilkukrotnie, nie sądził, że Jackson przedłoży własne zyski nad przyjaźń.
Przeliczył się jednak. Chociaż McCartney walczył o prawa do swojej muzyki od dawna, Jackson postanowił przekreślić te starania. W 1984 roku wyglądało na to, że Beatles osiągnie swój cel. Jeden z jego przyjaciół postanowił sprzedać kompozycje prawowitemu właścicielowi za 20 milionów dolarów. Niestety nie doszło to do skutku. Firma ATV kilka miesięcy później wystawiła prawa na publiczną licytację. Cena wzrosła - za 50 milionów dolarów, każdy mógł kupić piosenki The Beatles.
W końcu doszło do sprzedaży, a kupcem według wcześniejszych zapowiedzi został Michel Jackson. To był pierwszy cios ze strony Króla Popu. McCartney zrozumiał, że jego własne rady dawane młodszemu koledze obróciły się przeciw niemu. Ale najgorsze miało dopiero nadejść. Po zakupie praw do wczesnych utworów Beatlesów Jackson jako właściciel twórczości intelektualnej McCartneya udzielał zgód na wykorzystanie muzyki brytyjskiego zespołu na przykład w reklamach. W ten sposób zarabiał na osiągnięciach Beatlesów.
To właśnie w tym okresie utwory The Beatles po raz pierwszy pojawiały się w reklamach, mimo że przez dekady Czwórka z Liverpoolu wzbraniała się przed tego typu praktykami. Wystarczy wymienić, chociażby użycie ważnej pod względem przekazu piosenki "Revolution" w kampanii reklamowej marki Nike. W ten sposób strywializowano i rozmyto znaczenie istotnego pokoleniowo przesłania utworu z 1968 roku.
Chociaż sytuacja była nie w smak McCartneyowi, po śmierci Jacksona nie wypowiadał się na jego temat negatywnie. W 2017 roku w końcu udało mu się odzyskać od firmy Sony prawa do własnych piosenek. Musiał jednak czekać na ten moment wiele lat, a jego relacja z Jacksonem zdecydowanie się pogorszyła.
Źródło: Antyradio/Interia.muzyka.pl/wikipedia.org
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!