` ZTM będzie ścigać za nielegalne doładowanie karty miejskiej - Antyradio

100 000 warszawiaków nielegalnie doładowało kartę miejską. ZTM zapowiada pociągnięcie ich do odpowiedzialności

AKTUALIZACJA 25.10.2019 25.10.2019 13:31
AKTUALIZACJA 25.10.2019 25.10.2019 13:31

Przed warszawskim sądem odbyła się rozprawa fałszerzy oferujących nielegalne doładowania kart miejskich w cenach niższych o 40%. ZTM zapowiada, że zamierza ścigać pasażerów, którzy skorzystali z tej oferty.

Fot. wnętrze autobusu komunikacji miejskiej w Warszawie|undefined

Informacje o możliwości tańszego doładowania kart miejskich rozchodziły się wśród pasażerów pocztą pantoflową. Chęć oszczędzenia kilkudziesięciu złotych popychała w ramiona fałszerzy coraz większe rzesze korzystających ze stołecznej komunikacji miejskiej, co bardzo wyraźnie odbiło się na finansach ZTM.

Zarząd Transportu Miejskiego oszacował, że z nielegalnego doładowania karty miejskiej skorzystało co najmniej 100 000 pasażerów, co naraziło przedsiębiorstwo na straty w wysokości 40 mln złotych. ZTM zamierza te pieniądze odzyskać.

Przeczytaj także

Polacy znani są z kreatywnego podchodzenia do szukania oszczędności. Na przełomie tysiącleci wtajemniczeni udawali się do akademików, żeby w promocyjnej cenie doładować sobie karty telefoniczne do automatów.

Specjaliści prowadzący warszawskie przedsiębiorstwo specjalizujące się w odtwarzaniu kodu programu na podstawie analizy pliku wykonywalnego wpadli na pomysł zmierzenia się z zabezpieczeniami kart miejskich. Gdy system został pokonany, postanowili na swojej wiedzy zarobić.

ZTM chce pociągnąć do odpowiedzialności 100 000 pasażerów kupujących fałszywe doładowania

Początkowo tańsze doładowania oferowane były tylko znajomym fałszerzy. Wieści zaczęły się jednak szybko rozchodzić i chętnych przybywało lawinowo. Zaczęło się w 2012 roku.

Nie upłynęło dużo czasu, a ZTM zorientował się, że coś się nie zgadza w finansach. Duża część pasażerów przestała przedłużać kontrakt na kartach miejskich, wpływy ze sprzedaży znacznie spadły, a osób korzystających z komunikacji nie ubyło.

Sprawą zajęła się policja, której udało się dotrzeć do sprawców. Oskarżono trzy osoby; dwie z nich przyznały się częściowo do winy, trzecia – właściciel przedsiębiorstwa – utrzymuje, że jest niewinny.

ZTM oszacowała straty poniesione z powodu działalności fałszerzy na około 40 mln zł. Przedsiębiorstwo ogłosiło, że zamierza tę kwotę odzyskać i zapowiedziało pociągnięcie do odpowiedzialności pasażerów, którzy korzystali ze sfałszowanych kart miejskich. Będą oni odpowiadać za oszustwo.

Zobacz także: Doładowanie karty miejskiej za pół ceny nie ujdzie płazem