Bimber – Tinder z polską duszą
Pierwsza randka na basenie to wymysł amatorów - profesjonaliści poznają drugą osobę dogłębnie umawiając się na spotkanie przy Bimberze.
Nie potrzebuję się dobrze bawić, żeby pić alkohol – deklaruje jeden z użytkowników zdobywającej (zasłużenie) coraz większą popularności aplikacji Bimber, która jest na najlepszej drodze, żeby zostać polskim Tinderem. Przynajmniej w niektórych kręgach.
Według twórców programu, ma on służyć do odnajdywania ciekawych kompanów do kieliszka i nie tylko. Jeśli przeglądając profile użytkowników natrafimy na kogoś, z kim wskoczenie w wir pijaństwa wydaje się nam dobrym pomysłem, wystarczy przesunąć go w prawo – tak jak dzieje się w znanej aplikacji randkowej. Nie należy się jednak raczej spodziewać zainspirowania się innym pomysłem Tindera, czyli oddaniem wyłącznie w ręce kobiet możliwości odezwania się jako pierwszej.
Jeśli chęć obalenia flaszki, ewentualnie siedmiu, jest obopólna – aplikacja tworzy konwersację, w której można ustalić szczegóły spotkania, a nawet zaprosić na imprezę dodatkowe osoby.
Tinder z polską duszą
Bimber ma co prawda służyć do odnajdywania kompanów do picia, w praktyce jednak nic nie stoi na przeszkodzie, żeby szukać za jej pomocą partnerki lub partnera życiowego podzielającego nasze zainteresowania.
Idea pierwszej randki na basenie wzięła się z chęci oceniania prawdziwej urody kobiety – pierwsza randka przy Bimberze pozwoli zajrzeć w głąb jej duszy, jako że poziom szczerości i otwartości jest wprost proporcjonalny do liczby promili we krwi.
Bimber można pobrać bezpłatnie w wersji na Androida z sklepu Google Play. Właściciele iPhone’ów na razie muszą zadowolić się piciem do lustra.