Szczepan Twardoch wykpił spot promujący polskie książki: "Śmiałem się jak z długiej reklamy Apartu" [WIDEO]
Instytut Książki wypuścił spot promujący polską literaturę za granicą. "New Books From Poland 2020" ma zachęcać zagranicznych wydawców do zakupu tytułów z Polski. Szczepan Twardoch twierdzi jednak, że może przynieść jedynie odwrotny skutek. Podobnego zdania są inni autorzy.
"New Books From Poland 2020" to spot promocyjny przygotowany przez Instytut Książki, jednak jego reklamowa wartość zdaje się być nikła. Wideo skrytykowali polscy pisarze, m.in. Szczepan Twardoch, którego powieść "Pokora" znalazła się na końcu materiału. "Twórców tego kasztana chciałbym niniejszym prosić, by w przyszłości zaniechali odwoływania się do moich powieści." napisał autor "Morfiny" na swoim facebookowym profilu.
Instytutu Książki promuje polską literaturę spotem "New Books From Poland 2020"
Zacznijmy od tego, czym jest Instytut Książki i po co właściwie zrealizował ten spot. Instytut Książki to narodowa instytucja, której celem jest popularyzacja książek i czytelnictwa oraz promocja polskiej literatury i języka na świecie. Realizując swoje cele, organizacja co roku jesienią przygotowuje katalog nowych książek z Polski, w którym znajdują się tytuły wyselekcjonowane dla wydawców zagranicznych. W tym roku Instytut Książki postawił sobie za punkt honoru zapewnienie jakiejkolwiek rekompensaty polskiemu rynkowi wydawniczemu za straty związane z pandemią koronawirusa, w związku z czym postanowił przygotować wyjątkową kampanię. Jednym z jej elementów jest spot "New Books From Poland 2020".
"New Books From Poland 2020" - spot, który zażenował polskich pisarzy
Spot przygotowany przez Instytut Książki miał być światową wizytówką tegorocznej selekcji najciekawszych i najbardziej inspirujących książek polskich autorów. Instytucja zrealizowała go jako wynik poszukiwań "narzędzi do skutecznego dotarcia do zagranicznych wydawców i czytelników z informacją o wartościowej i inspirującej ofercie polskiej literatury".
W efekcie powstał ponad trzyminutowy materiał pełen reklamowych ujęć i zdjęć z drona, który bez pomysłu, składu i ładu prezentuje poszczególne tytuły. W wideo następują po sobie kolejno sceny z udziałem zepsutego robota na plaży, kucharza gotującego na wysypisku śmieci, policjanta na miejscu zbrodni, zrezygnowanego żołnierza i młodego chłopaka ochraniającego parasolem figurkę Maryi. A wszystko to okraszone komentarzem lektora rodem ze zwiastunów kina akcji. Zobaczcie sami:
Żenująco głupi i pięć razy za długi. (...) Śmiałem się w głos, prawie jak z bardzo długiej reklamy Apartu.
Do niefortunnego spotu odniósł się Szczepan Twardoch, jeden z najsłynniejszych współczesnych polskich pisarzy. Jak zwykle w trafnych i mocnych słowach wytknął nieudolność realizatorom filmu promocyjnego, pisząc na Facebooku:
Niestety zobaczyłem ten żenująco głupi i pięć razy za długi spot, za pomocą którego Instytut Książki chciałby „promować polską literaturę za granicą”. Śmiałem się w głos, prawie jak z bardzo długiej reklamy Apartu, do momentu, w którym pojawiła się tam moja książka i wtedy śmiech mi uwiązł w gardle.
Autor "Króla" zastrzega w swoim poście, że nie życzy sobie, by w przyszłości jego książki pojawiały się w tego typu produkcjach. Do twórców spotu kieruje słowa:
Takim spotem nie bylibyście w stanie wypromować szczepionki w pandemii, zimnego piwka na plaży w lipcu, ani kurwa eliksiru młodości w domu starców.
Krytykuje też dobór pozycji, które znalazły się na liście tytułów, mających być naszą "wizytówką za granicą". Jego zdaniem pojawienie się w katalogu książek Bronisława Wildsteina czy Marty Kwaśnickiej to pomyłka.
Zostańcie przy Wildsteinie i Kwaśnickiej, im nie zaszkodzicie, bo i tak nikt ich nie będzie tłumaczył ani czytał, chociażby w tym spocie zamiast robota na plaży oczkami mrugali Chalamet z Billie Eilish, mnie jednak oszczędźcie tej żenady.
Podobne odczucia zdaje się mieć dziennikarka i krytyczka literacka, Justyna Sobolewska, która wyśmiała spot "New Books From Poland 2020", komentując go jednym zdaniem.
Ach i ta narracja mocarstwowa podszyta kompleksami, nawet Niemiec chciałby być Polakiem (robot też).
Film promocyjny skrytykował również Jacek Dehnel. Pisarz nie ma szczególnych zastrzeżeń do jakości spotu, jest natomiast zaskoczony, dlaczego zdecydowano się kierować przekaz do przedstawicieli branży wydawniczej w tak widowiskowej formie.
Dla fachowców ma to znaczenie żadne – oni wiedzą, co to jest „New Books from Poland” i ani nie zaczną go z tego powodu czytać, ani nie przestaną. Może miałoby potencjał u masowej publiki, gdyby się zwiralowało – ale masowa publika nie czyta „New Books from Poland” i nie zacznie czytać.
Jak (słusznie) zauważa autor "Lali", przedstawicieli branży wydawniczej skusiłby raczej Nobel Olgi Tokarczuk oraz inne międzynarodowe nagrody, którymi nagradzani są polscy literaci; pozytywne zagraniczne recenzje, świetne przekłady, różnorodność gatunkowa, potencjał adaptacji filmowych i scenicznych... A nie robot leżący na plaży i jego rozważania o człowieczeństwie.
Wszystko oparte na osobliwym pomyśle, że aby stać się człowiekiem należy czytać polską literaturę (ze wskazaniem na eseje Bronisława Wildsteina).
"New Books From Poland 2020" - twórcy spotu
Kampania została przygotowana przez Zakład Programów Zagranicznych Instytutu Książki pod kierunkiem Mateusza Adamskiego. Za film promocyjny odpowiada firma Tesla Pro Anna Kronenberg. Reżyserem i scenarzystą jest Grzegorz Jankowski ("Polskie gówno"), zdjęcia zrealizowali Adam Palenta i Michał Wencek (zdjęcia lotnicze). Instytut Książki w kolejnych etapach kampanii planuje także prezentację dziewięciu filmów wizerunkowych poświęconych poszczególnym książkom z katalogu. Na szczęście dla Szczepana Twardocha, nie ma wśród nich jego "Pokory".