advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Nie żyje znany saksofonista. Zmarł z powodu koronawirusa

Sergiusz Kurczuk
AKTUALIZACJA 25.03.2020 25.03.2020 07:50
AKTUALIZACJA 25.03.2020 25.03.2020 07:50

W wieku 86 lat odszedł kameruński artysta afrobeatowy Manu Dibango. Przyczyną jego śmierci były komplikacje spowodowane koronawirusem.

Fot. Manu Dibango|undefined

Odszedł artysta, który wprowadził do zachodniej muzyki popularnej afrykańskie brzmienia. Manu Dibango miał 86 lat. Odszedł 24 marca 2020 roku w Paryżu. Przyczyną śmierci były powikłania wywołane koronawirusem.

Nie żyje Manu Dibango

O śmierci muzyka poinformowano na jego oficjalnym Facebooku.

Z wielkim smutkiem musimy ogłosić, że zmarł Manu Dibango, nasz Papy Groove, który odszedł 24 marca 2020 roku w wieku 86 lat z powodu powikłań wywołanych COVID-19. (...)Jego pogrzeb będzie miał charakter prywatny, a hołd jego pamięci zorganizujemy najszybciej, jak to będzie możliwe.

Jak podała Francuska Agencja Prasowa, śmierć Dibango nastąpiła w szpitalu nieopodal Paryża. Muzyk urodził się 12 grudnia 1933 roku w Duali w Kamerunie. Od dziecka interesował się muzyką. Uczył się gry na instrumentach w kościele protestanckim w swoim rodzinnym mieście. Następnie przyjęto go do szkoły kolonialnej, gdzie poznał francuski.  

Po zakończeniu nauki Dibango dołączył do grupy African Jazz, współpracując z takimi muzykami jak Fania All Stars, Fela Kuti, Herbie Hancock, Bill Laswell, Bernie Worrell, Ladysmith Black Mambazo, Don Cherry czy Sly and Robbie. Grał na saksofonie i wibrafonie. Jako jeden z pierwszych artystów łączył jazz, funk i tradycyjną muzykę kameruńską.

Zasłynął piosenką "Soul Makossa" z 1973 roku. Odniesienia do refrenu z utworu pojawiły się i takich wykonawców jak Michael Jackson w "Wanna Be Startin' Somethin" z albumu "Thriller" czy Rihanna w hicie "Don't Stop the Music" z płyty "Good Girl Gone Bad". 

Zobacz też: Nie żyje muzyk grający na banjo w słynnej scenie z filmu "Uwolnienie"