Nie żyje znany saksofonista. Zmarł z powodu koronawirusa
W wieku 86 lat odszedł kameruński artysta afrobeatowy Manu Dibango. Przyczyną jego śmierci były komplikacje spowodowane koronawirusem.
Odszedł artysta, który wprowadził do zachodniej muzyki popularnej afrykańskie brzmienia. Manu Dibango miał 86 lat. Odszedł 24 marca 2020 roku w Paryżu. Przyczyną śmierci były powikłania wywołane koronawirusem.
Nie żyje Manu Dibango
O śmierci muzyka poinformowano na jego oficjalnym Facebooku.
Z wielkim smutkiem musimy ogłosić, że zmarł Manu Dibango, nasz Papy Groove, który odszedł 24 marca 2020 roku w wieku 86 lat z powodu powikłań wywołanych COVID-19. (...)Jego pogrzeb będzie miał charakter prywatny, a hołd jego pamięci zorganizujemy najszybciej, jak to będzie możliwe.
Jak podała Francuska Agencja Prasowa, śmierć Dibango nastąpiła w szpitalu nieopodal Paryża. Muzyk urodził się 12 grudnia 1933 roku w Duali w Kamerunie. Od dziecka interesował się muzyką. Uczył się gry na instrumentach w kościele protestanckim w swoim rodzinnym mieście. Następnie przyjęto go do szkoły kolonialnej, gdzie poznał francuski.
Po zakończeniu nauki Dibango dołączył do grupy African Jazz, współpracując z takimi muzykami jak Fania All Stars, Fela Kuti, Herbie Hancock, Bill Laswell, Bernie Worrell, Ladysmith Black Mambazo, Don Cherry czy Sly and Robbie. Grał na saksofonie i wibrafonie. Jako jeden z pierwszych artystów łączył jazz, funk i tradycyjną muzykę kameruńską.
Zasłynął piosenką "Soul Makossa" z 1973 roku. Odniesienia do refrenu z utworu pojawiły się i takich wykonawców jak Michael Jackson w "Wanna Be Startin' Somethin" z albumu "Thriller" czy Rihanna w hicie "Don't Stop the Music" z płyty "Good Girl Gone Bad".
Zobacz też: Nie żyje muzyk grający na banjo w słynnej scenie z filmu "Uwolnienie"