Szczepan Twardoch solidarny ze strajkującymi kobietami. Krytykuje Martę Lempart
"Fundamentalistom chodzi o dominację ideologicznego konstruktu nad najintymniejszą sferą kobiecego ciała" czytamy w poście polskiego pisarza, który po raz kolejny wyraził swoją solidarność ze strajkującymi kobietami.
Po publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego pod wodzą Julii Przyłębskiej ws. zakazu aborcji przez kraj znów przetoczyła się fala protestów przeciwko łamaniu praw kobiet. Podobnie jak w przypadku wcześniejszych strajków, głos w sprawie postanowił zabrać Szczepan Twardoch. Pisarz jak zwykle skierował ostrze swojej krytyki w stronę rządzących. Tym razem jednak nie szczędził też gorzkich słów pod adresem Marii Lempart, liderki Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.
Szczepan Twardoch solidaryzuje się z kobietami
Autor "Króla" i "Morfiny" zareagował na najświeższe wydarzenia w kraju, tradycyjnie publikując obszerny komentarz w swoich mediach społecznościowych. Swój wpis zaczął od tego, że nie uważa, by fundamentaliści rzeczywiście chcieli chronić życie nienarodzonych i że działania, które doprowadziły do niemal całkowitego zakazu aborcji w Polsce, są efektem ich chęci zwycięstwa w wojnie idei, o dominację ideologicznego konstruktu nad najintymniejszą sferą kobiecego ciała. Twardoch ubolewa nad faktem, że zmiany w prawie, jakie pociągnęła za sobą publikacja wyroku Trybunału Konstytucyjnego pod wodzą Julii Przyłębskiej, odbiją się przede wszystkich na kobietach ubogich, których nie będzie stać na przerwanie ciąży za granicą. Tym kobietom współczuję najbardziej i winien im jestem solidarność i poparcie, z przykrą świadomością tego, jak niewiele takie deklaracje są warte. - napisał w swoim poście.
Nie minie dekada, a pani Godek (...) będzie w tym kraju czuć się paskudnie i bardzo dobrze.
Pisarz odniósł się też bezpośrednio do Kai Godek - działaczki anti-choice, która od lat walczy m.in. o ograniczenie praw kobiet. Jak napisał:
Na pociechę, jakkolwiek wątłą, dodać mogę, iż przekonany jestem, że akcja wyzwala reakcję i nie minie dekada, a pani Godek żyć będzie musiała w kraju, w którym kwestia praw reprodukcyjnych kobiet i praw osób LGBT+ przynajmniej zacznie zbliżać się do europejskiej normy. Kaja Godek, prawnicy z Ordo Iuris, biskupi, którym kalendarz zatrzymał się na roku 1995 będą się w tym kraju czuć paskudnie i bardzo dobrze, i mam nadzieję, że ani na chwilę nie zapomną, kto rozpoczął tę wojnę.
Kaczyński nie mógł wymarzyć sobie lepszego przeciwnika.
Zdobywca Paszportu Polityki tym razem nie ograniczył się do krytyki rządzących, prawicowych działaczy i kleru. Ostre słowa skierował też pod adresem Marty Lempart. Jak twierdzi, jedna z liderek Ogólopolskiego Strajku Kobiet mówi kodziarskim, zużytym slangiem i zamiast na rzeczywistym piekle kobiet, skupia się na wyświechtanych hasłach o praworządności i fantazjowaniu o rozliczeniu każdego, kto "kolaboruje z PiSem". Jak twierdzi pisarz:
Kaczyński nie mógł wymarzyć sobie lepszego przeciwnika, niż kogoś, kto całą energię słusznego, społecznego gniewu kanalizuje w legalistyczne fantazmaty obce znakomitej większości społeczeństwa, kto maksymalizuje postulaty do wymiaru absolutnie nierealnego i w nieskończoność obiecuje rewolucję, której nie będzie. Po dziesięciokroć powtórzone "idziemy po was", podczas gdy się w tym wyimaginowanym marszu nie uczyniło zbytnich postępów u "nich" powoduje już tylko wesołość.
Cały post Szczepana Twardocha możecie przeczytać poniżej:
Strajk kobiet po publikacji wyroku TK ws. aborcji
W środę i czwartek (27-28 stycznia 2021) przez Polskę ponownie przetoczyła się fala protestów związanych z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego pod wodzą Julii Przyłębskiej, który po trzech miesiącach od wydania został opublikowany w Dzienniku Ustaw, doprowadzając tym samym do niemal całkowitego zakazu aborcji w Polsce. Na mocy tego wyroku dotychczasowy kompromis aborcyjny przestał istnieć i przerwanie ciąży w przypadku nieodwracalnych wad płodu przestało być w Polsce legalne. W 2019 roku 97% legalnych aborcji w tym kraju wykonano właśnie na podstawie tej przesłanki. Z dniem 27 stycznia 2021 kobiety, które czekały na zabieg przerwania ciąży w związku z wadami letalnymi płodu, straciły taką możliwość.