Tesla w ramach akcji serwisowej wezwała 90 000 aut
Firma stworzona przez południowoafrykańskiego przedsiębiorcę – Elona Muska – przeprowadzi największą w swojej historii akcję serwisową. Do stacji kontroli pojazdów zostanie wezwanych 90 tyś. aut.
Do wszystkich właścicieli Modelu S wysłano e-maila, w którym Tesla zawiadamia o możliwej usterce przedniego pasa bezpieczeństwa – istnieje ryzyko, że w czasie wypadku mogą one nie zadziałać prawidłowo.
Amerykańska marka chucha na zimne. Okazuje się, że błąd został zdiagnozowany wyłącznie w jednym egzemplarzu przeznaczonym na rynek europejski. Na etapie wewnętrznego śledztwa, sprawdzono 3000 pojazdów i w żadnym z nich nie wykryto nieprawidłowości.
Dbając o bezpieczeństwo swoich klientów, przedstawicielstwo Tesli postanowiło rozpocząć akcję serwisową. Wszyscy użytkownicy Modelu S mogą zgłosić się na dobrowolną kontrolę za pośrednictwem formularza, e-maila lub drogą telefoniczną.
W raporcie największej agencji prasowej na świecie, Bloomberg, możemy przeczytać:
Na początku listopada, klient siedzący w pierwszym rzędzie Modelu S obrócił się do pasażera z tyłu, po czym nastąpiło samoistne odpięcie się pasa. Pas bezpieczeństwa jest umocowany zewnętrznym napinaczem przez dwie płytki połączone śrubą. Błąd wystąpił przez niewłaściwe zamontowanie bolca.
Problem nie odbił się bez echa. W wyniku zaistniałej sytuacji, akcje Tesli spadły o 1,9%. To nie pierwsza akcja serwisowa amerykańskiej marki. Dwa lata temu parę egzemplarzy Tesli zostało wezwanych do stacji kontroli pojazdów z powodu niesprawnego wspornika siedzenia.
Produkcja Tesli Modelu S ruszyła w 2012 roku. Auto dostępne jest w paru wersjach mocy, z czego najmocniejsza P90D Ludicrous ma moc 762 KM. Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje 2,8 s, a prędkość maksymalna wynosi 249 km/h.
Najdziwniejsza akcja serwisowa?
Autorem jednej z najdziwniejszych akcji serwisowych w historii motoryzacji jest Rolls-Royce. Po zdiagnozowaniu problemu z poduszkami powietrznymi, amerykański oddział ogłosił przeprowadzenie kontroli w… jednym Ghoście!