WHO ogłosiło pandemię COVID-19. Polski rząd zamknie sklepy?
Próby powstrzymania rozprzestrzeniania się koronawirusa SARS-CoV-2 nie powiodły się. Chorych na COVID-19 błyskawicznie przybywa na całym świecie, w związku z czym Światowa Organizacja Zdrowia podjęła decyzję o ogłoszeniu pandemii. Błyskawicznie pojawiły się sugestie, że po szkołach i kinach w Polsce zostaną zamknięte także sklepy.
Pandemia to epidemia, która swoim zasięgiem obejmuje cały świat. Decyzja WHO pokazuje, że zaczynają się spełniać czarne scenariusze naukowców, którzy przewidzieli dzięki symulacjom, że koronawirusem SARS-CoV-2 zarazi się 70% ludzkości.
COVID-19 mimo usilnych starań wydostał się z Chin. Liczba zachorowań rośnie w ogromnym tempie głównie w Europie, dużo infekcji odnotowywanych jest także w USA i Australii.
Światowa Organizacja Zdrowia po dokładnym przeanalizowaniu faktów postanowiła ogłosić pandemię.
WHO wzywa jednocześnie rządy do podjęcia zdecydowanych kroków mających zapobiegać dalszemu rozprzestrzenianiu się koronawirusa. W Polsce po decyzji Światowej Organizacji Zdrowia szybko pojawiło się podejrzenie, że rząd zamknie w związku z nią sklepy.
Pandemia COVID-19. Polska zamknęła szkoły i kina, czy zamknie też sklepy?
W Polsce sytuacja nie wymknęła się jeszcze spod kontroli; 12 marca 2020 stwierdzono w naszym kraju 44 potwierdzone przypadki chorych na COVID-19. Gdy w naszym kraju przybyło 13 zarażonych, we Włoszech ich liczba powiększyła się o 1000.
Polski rząd wdrożył nadzwyczajne środki ostrożności. Premier Morawiecki zdecydował o odwołaniu wszystkich imprez masowych, na dwa tygodnie zamknięto też 24 000 szkół z 4,58 mln uczniów oraz 22 000 przedszkoli, do których uczęszczało 1,41 mln dzieci. Najmłodsi przechodzą COVID-19 bezobjawowo i mogą niezauważenie przenosić chorobę.
Kilka chwil po zakomunikowaniu zamknięcia szkół, przedszkoli i uczelni dowiedzieliśmy się także, że na dwa tygodnie zawieszono odgórnie działanie kin i teatrów.
Na wieść o tym sklepy zaczęły przeżywać oblężenie ze strony Polaków, którzy postanowili przygotować się na najgorsze. W sieci można znaleźć mnóstwo zdjęć ogołoconych półek, z których zniknęły kasze, makarony i ryż.
Oficjalne ogłoszenie pandemii sprawiło, że szturm sklepów tylko się zintensyfikował. Nie bez znaczenia była także informacja, że Włochy zdecydowały o zamknięciu części placówek handlowych w trosce o życie i zdrowie obywateli. Pojawiło się podejrzenie, że po radykalnych ruchach polegających na zamknięciu szkół i kin sklepy to kolejna pozycja na liście polskiego rządu.
Tym spekulacjom zdecydowanie zaprzeczyła Jadwiga Emilewicz, minister rozwoju:
Możliwości robienia zakupów przynajmniej w najbliższym czasie nie zabraknie. Ministerstwo Zdrowia apeluje o rozsądek i unikanie robienia zapasów.
Zobacz także: Koronawirus w Polsce. Co robić, żeby się nie zarazić?