Od maja mogą wrócić drakońskie ceny na stacjach paliw. Taki plan mają koncerny
Czy ceny paliw wzrosną? Jak CPN wpływa na stacje paliw i kierowców. Jakie scenariusze rozważa rząd?
- Jak program CPN wpływa na stabilizację cen paliw.
- Dlaczego operatorzy stacji narzekają na obecne regulacje cen paliw.
- Co może się stać po zakończeniu programu CPN dla cen paliw.
- Które scenariusze mogą rozważyć władze w sprawie pakietu CPN.
Ceny paliw pójdą w górę? Wszystko zależy od utrzymania CPN
Jeszcze niedawno kierowcy przecierali oczy ze zdumienia, patrząc na pylony cenowe przy stacjach paliw. Rządowy pakiet CPN, czyli Ceny Paliw Niżej, sprawił, że sytuacja na rynku w końcu działała na korzyść zwykłego kierowcy.
Quiz: Prosty test dla polskiego kierowcy. Jeśli nie zdasz, lepiej oddaj prawo jazdy
Ceny ustabilizowały się, różnice między stacjami praktycznie zniknęły, a w wielu przypadkach paliwo na autostradach kosztowało tyle samo co w centrach miast. Dla zmotoryzowanych to niemal idealny scenariusz. Dla branży paliwowej już niekoniecznie. Właściciele stacji i koncerny coraz głośniej mówią o problemach, jakie generują obecne regulacje. I nie ukrywają, że po zakończeniu programu mogą chcieć odbić sobie straty.
Branża paliwowa narzeka. Zwyczajny kierowca w końcu jeździ bez obaw
Jak podaje auto-swiat.pl, po wprowadzeniu maksymalnych cen paliw na rynku zaczęły dziać się rzeczy, które wcześniej były nie do pomyślenia. Diesel premium bywał tylko symbolicznie droższy od zwykłego, a ceny na trasach szybkiego ruchu przestały różnić się od tych miejskich. To właśnie jedna z największych zmian. W dotychczasowych warunkach tankowanie przy autostradzie oznaczało wyższy rachunek, a różnice sięgały nawet kilkudziesięciu groszy na litrze, natomiast marże były znacznie większe. Teraz ten mechanizm praktycznie przestał istnieć.
Z punktu widzenia kierowców to ogromna wygoda. Nie trzeba już planować tankowania przed wyjazdem ani szukać tańszych stacji poza trasą. Jednak dla operatorów stacji przy drogach ekspresowych i autostradach to poważny problem finansowy. Przedstawiciele branży otwarcie mówią o tym, że obecny system nie uwzględnia realnych kosztów prowadzenia działalności w różnych lokalizacjach. Stacje przy autostradach mają wyższe koszty operacyjne, a jednocześnie muszą sprzedawać paliwo w takiej samej cenie jak w miastach.
W praktyce oznacza to spadek marż i realne straty, które, zdaniem firm nie mogą trwać w nieskończoność. To jednak niejedyny problem. Drugim punktem zapalnym jest sposób ustalania cen oleju napędowego. Obecne regulacje nie rozróżniają wersji zwykłej i premium, mimo że paliwo z dodatkami uszlachetniającymi jest droższe w produkcji. Z tego powodu ON premium sprzedawany jest dziś niemal w tej samej cenie co standardowy diesel. Branża ostrzega, że w dłuższej perspektywie może to ograniczyć dostępność takich produktów.
Niepokojące sygnały płyną również z rynku LPG. Choć ceny autogazu nie są objęte tymi samymi regulacjami co benzyna i diesel, ich poziom w relacji do benzyny sprawia, że opłacalność instalacji gazowych staje pod znakiem zapytania. Jeszcze niedawno jazda na LPG oznaczała wyraźne oszczędności. Dziś różnica jest coraz mniejsza. Przy cenach rzędu około 4 zł za litr gazu i niewiele ponad 6 zł za benzynę, realne korzyści praktycznie się zacierają, zwłaszcza że silniki zużywają więcej LPG niż benzyny. W efekcie dla wielu kierowców inwestowanie w instalację gazową przestaje mieć sens ekonomiczny.
CPN - czy rząd utrzyma maksymalną cenę paliw?
Rząd ma obecnie trzy możliwe scenariusze: przedłużyć pakiet CPN bez zmian, zmodyfikować go zgodnie z postulatami branży albo całkowicie z niego zrezygnować. Każda z tych opcji oznacza coś innego dla kierowców. Utrzymanie obecnych zasad to dalsza stabilizacja cen. Zmiany mogą oznaczać stopniowy powrót różnic cenowych między stacjami.
Natomiast całkowite wycofanie regulacji to scenariusz, który budzi największe obawy. Właśnie wtedy koncerny paliwowe mogłyby wrócić do wyższych marż, a ceny, szczególnie w mniej konkurencyjnych lokalizacjach mogłyby szybko wzrosnąć. Czy ten plan może się ziścić? Wiele zależy od sytuacji na światowych rynkach, przede wszystkim od cen ropy naftowej. Jeśli surowiec nie stanieje, presja na podwyżki będzie rosła.
Dodatkowo branża jasno sygnalizuje, że obecny model nie jest dla niej korzystny. To oznacza, że po ewentualnym zakończeniu programu można spodziewać się prób odbudowy marż, a to niemal zawsze przekłada się na wyższe ceny dla kierowców. Nie bez znaczenia jest też to, co dzieje się za granicą. W Niemczech planowane są zmiany podatkowe, które mają obniżyć ceny paliw, ale jednocześnie wprowadza się mechanizmy ograniczające możliwość zwiększania marż przez sprzedawców. To pokazuje, że problem jest szerszy i dotyczy całej Europy.
Dla kierowców obecna sytuacja to okres względnego komfortu, ceny są niższe i przede wszystkim przewidywalne. Jednak wszystko wskazuje na to, że ten stan nie musi potrwać długo. Jeśli pakiet CPN nie zostanie utrzymany w obecnej formie, rynek może szybko wrócić do dawnych zasad. A to oznacza większe różnice cen, droższe paliwo w trasie i koniec stawek, które ucieszyły milionów kierowców w całym kraju.
Źródło: Antyradio/www.auto-swiat.pl
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!