Taniej w markecie niż na stacji paliw. Ludzie wlewają to do baku i jeżdżą po ulicach
Absurdalne sposoby oszczędzania na paliwie. Kierowcy sięgają po olej rzepakowy jako tanią alternatywę dla diesla. Dlaczego nie warto tego robić?
- Dlaczego kierowcy używają oleju rzepakowego zamiast oleju napędowego.
- Jakie samochody mogą bezpiecznie tankować olej spożywczy.
- Jakie są zagrożenia związane z używaniem oleju rzepakowego w samochodach.
- Dlaczego mieszanie oleju rzepakowego z paliwem nie jest opłacalne.
Promocje w sklepach spożywczych okazją dla kierowców? Absurdalny sposób na oszczędzanie
To oczywiste, że promocje na żywność w supermarketach przyciągają tłumy klientów, ale zdarza się, że ich zainteresowanie wykracza poza typowe zakupy spożywcze, bo mowa o kierowcach. Nie chodzi jednak o tani płyn do spryskiwaczy czy akcesoria samochodowe, lecz o… olej rzepakowy, który dla niektórych kierowców stał się alternatywą dla drogiego oleju napędowego.
Quiz: Prosty test dla polskiego kierowcy. Jeśli nie zdasz, lepiej oddaj prawo jazdy
W czasach rosnących kosztów życia i wciąż wysokich cen paliw niektórzy właściciele starszych samochodów z silnikami Diesla ponownie wracają do pomysłu tankowania produktów dostępnych w marketach. Choć brzmi to, jak absurd, zjawisko to ma swoje uzasadnienie ekonomiczne, przynajmniej na pierwszy rzut oka.
Kierowcy kupują oleje rzepakowe na promocji i wlewają je do baku
Chociaż sytuacja na rynku paliw w Polsce uległa zmianie wraz z wprowadzeniem rządowego pakietu Ceny Paliw Niżej, który obowiązuje od 31 marca 2026 roku, a nowe przepisy narzuciły maksymalne ceny paliw na stacjach, a ich przekroczenie może skutkować karą sięgającą nawet 1 miliona złotych, to wciąż w naszym kraju dochodzi do absurdalnych pomysłów rodem z PRL-u.
Dzięki wprowadzeniu CPN udało się chwilowo zahamować wzrost cen, które jeszcze niedawno w przypadku oleju napędowego zbliżały się do 9 złotych za litr. Jak podaje motoryzacja.interia.pl, nie spowodowało to jednak, że kierowcy nie szukali alternatywy dla stacji paliw, szczególnie w okresie zwiększonych wydatków, czyli czasie świąt wielkanocnych.
Na tle cen paliw wyjątkowo atrakcyjnie mogły wyglądać oferty supermarketów. Przed świętami w sieci Dino trzy litry oleju rzepakowego Złote Łany kosztowały 13,49 złotych, co daje około 4,5 złotego za litr, czyli nawet o 3 złote mniej niż na stacji paliw. Podobne promocje można znaleźć także w innych sklepach. W Intermarché olej O la la kosztował 4,59 złotego za litr, w Stokrotce olej Extra wyceniono na 4,99 złote za litr, a w Biedronce, przy spełnieniu określonych warunków, cena Oleju Kujawskiego mogła spaść nawet do około 3,5 złotego za litr. Różnice są więc znaczące i dla niektórych kierowców stanowią realną pokusę.
Choć tankowanie oleju spożywczego może wydawać się sprytnym sposobem na oszczędności, w praktyce jest rozwiązaniem bardzo ograniczonym. W miarę bezpiecznie mogą z niego korzystać jedynie właściciele starszych silników wysokoprężnych, pozbawionych nowoczesnych systemów, takich jak Common Rail, filtry cząstek stałych czy turbosprężarki.
Mowa tu o konstrukcjach sprzed lat jak klasyczne diesle stosowane w modelach pokroju Mercedesów W124 czy jednostkach z rodziny XUD montowanych między innymi w Polonezach. Tego typu silniki są znacznie bardziej odporne na paliwo o innych właściwościach niż standardowy olej napędowy. Problem w tym, że takich samochodów na drogach jest coraz mniej. Według danych Ministerstwa Cyfryzacji w 2025 roku zezłomowano w Polsce ponad 184 tysiące diesli, a ich średni wiek wynosił około 22 lata. To oznacza, że grupa kierowców mogących realnie korzystać z takiego rozwiązania stale się kurczy.
Olej rzepakowy to dobra i tania alternatywa dla oleju napędowego?
Największym problemem jest fakt, że olej spożywczy znacząco różni się od oleju napędowego pod względem właściwości fizycznych. Jest gęstszy, gorzej się rozpyla i w niskich temperaturach może utrudniać pracę układu paliwowego. W nowoczesnych silnikach prowadzi to do poważnych problemów - od uszkodzeń wtryskiwaczy, przez zapychanie filtrów cząstek stałych, aż po awarie turbosprężarki.
Dodatkowo spalanie oleju rzepakowego powoduje powstawanie osadów, które mogą odkładać się w silniku i układzie smarowania. Przykłady z testów pokazują, że skutki mogą być bardzo poważne. W jednym z testów po przejechaniu zaledwie kilku tysięcy kilometrów na oleju spożywczym doszło do uszkodzenia turbosprężarki, spowodowanego zanieczyszczeniem układu olejowego. W dłuższej perspektywie taka praktyka może prowadzić do jeszcze poważniejszych awarii.
Aby ograniczyć ryzyko, kierowcy próbują mieszać olej spożywczy z olejem napędowym, na przykład w proporcjach 2–3 litry ON na 1 litr oleju rzepakowego. Jednak takie rozwiązanie znacząco zmniejsza potencjalne oszczędności i podważa sens całego przedsięwzięcia. Dodatkowo trzeba pamiętać o możliwych konsekwencjach prawnych - używanie nieopodatkowanych substytutów paliwa może zostać uznane za wykroczenie skarbowe.
Tankowanie oleju spożywczego to zjawisko, które powraca w momentach kryzysów paliwowych, ale nigdy nie było sensownym rozwiązaniem. Dziś, w erze zaawansowanych technologicznie silników, jest ono jeszcze bardziej problematyczne niż kiedyś. Choć różnice cenowe między marketem a stacją paliw mogą kusić, w większości przypadków potencjalne koszty napraw znacznie przewyższają ewentualne oszczędności. Dlatego dla zdecydowanej większości kierowców to nie alternatywa, lecz droga do poważnych wydatków.
Źródło: Antyradio/motoryzacja.interia.pl
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!