Zakradli się do ZOO po godzinach, żeby… maltretować zwierzęta
Grupa nastolatków w New Jersey zakradła się nocą do ZOO, żeby zabawić się ze zwierzętami „po godzinach”.
Do nietypowego zdarzenia doszło w ostatni weekend w amerykańskim mieście Wyckoff w stanie New Jersey. Jak podaje portal Complex, powołując się na doniesienia telewizji CBS News, w nocy z soboty na niedzielę, grupa nastolatków miała zakraść się nocą do zoo dla dzieci państwa Abma i zaczęła „w niebezpieczny sposób bawić się ze zwierzętami”.
Zakradli się nocą do zoo, by maltretować zwierzęta
Jak podają dziennikarze lokalnego oddziału telewizji CBS News, do zdarzenia miało dość ok. 22.30 w sobotę 22 sierpnia. Właśnie wtedy na telefonie Jimmy’ego Abmy miało pojawić się zdjęcie młodej dziewczyny, ujeżdżającej miniaturowego osła. Mężczyzna od razu rozpoznał zwierzę i zwrócił uwagę, że jego pupil jest zbyt słaby, by utrzymać dziewynę o tak dużej wadze. Uwagę mężczyzny zwróciło także to, że nazwa jego farmy została… otagowana w poście na Snapchacie.
„Oczywiście o tej porze jesteśmy zamknięci, więc to od razu wzbudziło mój niepokój. Bałem się, że ktoś jest na terenie farmy i że zwierzęta mogą być w niebezpieczeństwie”.
Mężczyzna wybiegł z domu, wrzeszcząc na grupę ponad sześciorga nastolatków, którzy od razu zaczęli uciekać z miejsca zbrodni. Właściciel farmy dostrzegł nawet, że dwójka nastolatków próbowała ukraść coż z marketu, znajdującego się na terenie farmy. Oczom mężczyzny ukazały się też otwarte bramy oraz przerażone zwierzęta, które w przestrachu biegały po okolicy. Jimmy Abma zwraca uwagę, że na pysku miniaturowego kucyka, którego pognał uspokajać, zobaczył ślady szminki.
„To niezwykle frustrujące, ponieważ to jest zoo dla dzieci i jesteśmy otwarci dla gości, ale równocześnie to jest też nasz dom. Nasza farma znajduje się w tym miejscu od ponad czterech pokoleń” – powiedział Jimmy Abma w rozmowie z reporterką CBS News.
Zwierzęta w amoku
Mężczyzna zdradził także, że inne zwierzęta były w tak silnym stresie, że z początku nie mógł się nawet do nich zbliżyć. Był pobudzone, nie mogły ustać w miejscu, były wyraźnie zestresowane. Jak podaje portal TMZ miało to być spowodowane „niebezpiecznymi zabawami”, których podjęli się nastolatkowie, wchodząc do zagród zwierzaków, a następnie wypuszczając je poza ich naturalne pastwisko.
„Te zwierzęta mogą cię kopnąć lub ugryźć, zwłaszcza w stresie” – dodał mężczyzna.
Policja szuka podejrzanych
„Cokolwiek te dzieciaki chciały zrobić, uważam, że powinny ponieść prawne konsekwencje. Pod koniec dnia to jest nasz dom, nasze podwórko i nasze źródło utrzymania”.
Żadne ze zwierząt nie zaginęło z farmy, a w poniedziałek wszystkie zostały poddane opiece weterynaryjnej, aby sprawdzić, czy wszystko z nimi w porządku.
Źródła telewizji CBS News mówią, że policja została powiadomiona o bezprawnym wtargnięciu nastolatków na teren posiadłości i że stróże prawa, dzięki zdjęciom ze Snapchata, wiedzą dokładnie kogo mają szukać. Nie jest jednak pewne czy pierwsze aresztowania już się odbyły i w jaki sposób nastolatkowie odpowiedzą za swoje nieodpowiedzialne czyny.
Oświadczenie właścicieli farmy
O całym zdarzeniu przedstawiciele farmy, poinformowali też za pomocą swojego konta na Facebooku. W dwóch postach podziękowali wszystkim za oferowaną pomoc i zdradzili, że trwa oficjalne śledztwo w sprawie naruszenia prywatnego mienia.
Czytaj także: Łodzianka po raz trzeci trafiła do szpitala z tego samego powodu. Wypiła płyn do chłodnic.