Hot bedding. Dziewczyna chciała zaoszczędzić i wynajęła pół swojego łóżka

Marcin Hołowacz
AKTUALIZACJA 25.08.2023 25.08.2023 09:13
AKTUALIZACJA 25.08.2023 25.08.2023 09:13

W dzisiejszych czasach nic nie powinno się marnować. Zasoby naszej planety są ograniczone, więc jeśli w dużym łóżku śpi jedna osoba, to można wynająć drugą połowę komuś innemu. Przynajmniej do takiego wniosku doszła Monique Jeremiah.

Hot bedding
Fot. @monique_jeremiah_model/instagram.com/New Africa/shutterstock.com

Jest 2023 rok i każde zjawisko potrzebuje chwytliwej nazwy. Co powiecie na hot bedding? O co chodzi? Jak zwykle o pieniądze, ale warto podać trochę więcej szczegółów. W dużym skrócie, jeśli chcecie zaoszczędzić parę groszy, to możecie zacząć wynajmować swoje łózko innym ludziom.

Hot bedding to przyszłość współlokatorstwa?

Przestarzałe podejście do tematu jest takie, że ludzie potrzebują swoich własnych łóżek. Oczywiście taki pogląd może zostać uznany za mocno konserwatywny, ponieważ co stoi na przeszkodzie w dzieleniu tego samego łóżka z różnymi osobami? Zdaniem niektórych, zupełnie nic.

Jak donoszą media, Monique Jeremiah uważa się za przedsiębiorczą osobę. Dziewczyna zauważyła, że jej były chłopak szukał nowego lokum, więc zwróciła się do niego z propozycją nie do odrzucenia. Zaproponowała mu hot bedding, czyli wynajęcie części swojego łóżka.

Można sobie radzić na różne sposoby, na przykład jedna osoba dostaje jedną stronę legowiska i korzysta wyłącznie z tego obszaru. Możliwe jest też korzystanie z łóżka na zmiany, bo każdy będzie spał w trochę innych godzinach lub tylko w określonych dniach. Temat sprowadza się przede wszystkim do tego, żeby ludzie dzielili to samo posłanie i jakoś się dogadali. Ostatecznie jest to transakcja biznesowa, dzięki której da się zaoszczędzić na czynszu.

Dla jasności, trzeba zdecydowanie podkreślić, że nie chodzi tu o współżycie. Nie jest to usługa związana z seksem, lecz tylko i wyłącznie z możliwością spania. W przypadku Monique Jeremiah, zasady były proste, a w wywiadzie dla 7Life dziewczyna zaznaczyła, iż nie interesował ją ani powrót do związku z byłym chłopakiem, ani seks z tą osobą.

Mężczyzna musiał płacić 170 dolarów tygodniowo, a w cenie było zużywanie prądu, wody, a także dostęp do internetu. Monique uważała to za uczciwy układ i zmotywowała się nawet do tego, żeby posprzątać w szafie i dać byłemu chłopakowi trochę miejsca na ubrania.

W rozmowie z 7Life, Monique Jeremiah podkreśliła, że niezwykle ważnym elementem całej umowy był szacunek. Gdy dziewczyna budziła się wcześnie rano i widziała, że wynajmujący drugą część łóżka jeszcze śpi, wtedy starała się chodzić na palcach, żeby go nie obudzić. Ten układ przetrwał aż dwa lata, a Monique podkreśla, że mogłaby wrócić do czegoś takiego bez żadnych oporów.

Hot bedding nie ogranicza się tylko do Monique

Można odnieść wrażenie, że całe to dzielenie łóżka jest naciąganą historią, która odnosi się tylko i wyłącznie do jednego przypadku. Warto dodać, że zjawisko dorobiło się własnej nazwy, ponieważ z takiego pomysłu korzystało znacznie więcej ludzi.

Business Insider opisywał przypadek 19-letniej studentki, która dogadała się z kierowcą ciężarówki. Wspomniany kierowca miał tylko nocne zmiany, więc dziewczyna mogła wtedy spać w łóżku. Co natomiast w ciągu dnia? Wtedy posłanie było wykorzystywane przez mężczyznę, który wracał z nocki. Jedno łóżko służyło dwóm osobom, które używały go w systemie zmianowym. To po prostu kolejny przykład hot beddingu.

Samo zjawisko wydaje się być ciekawe i niektórym na pewno ciężko w to uwierzyć. Na koniec warto zastanowić się jeszcze nad względami bezpieczeństwa. Gdyby ktoś postanowił z dnia na dzień wynajmować obcym ludziom połowę swojego łóżka, to czy będzie to w pełni bezpieczne i komfortowe doświadczenie?

Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka , Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!