Od miesięcy zgłaszał służbom nielegalne parkowanie. W końcu dostał za to mandat
Mężczyzna regularnie informował służby o nielegalnie zaparkowanych samochodach w swojej okolicy. Po kilkuset zgłoszeniach sam dostał mandat i to za swoją działalność.
- Mieszkaniec Mokotowa regularnie zgłaszał źle zaparkowane samochody.
- Straż Miejska wystawiała mu wysoki mandat za jedno ze zgłoszeń.
- Absurdalna sprawa trafiła do sądu.
Zgłaszał źle zaparkowane samochody. Dostał za to mandat
Mieszkaniec warszawskiego Mokotowa od 2025 roku regularnie zgłaszał przypadki nielegalnego parkowania. Robił zdjęcia samochodów stojących między innymi przy przejściach dla pieszych i wjazdach do garaży, a następnie przesyłał je za pomocą miejskiej aplikacji.
Quiz: Jeśli tego nie zdasz, to wyrzuć prawo jazdy
W pewnym momencie sam znalazł się jednak po drugiej stronie postępowania, ponieważ Straż Miejska uznała, że za jego zachowanie należy mu się mandat. Od razu zaznaczmy, że nie chodzi o karę za nielegalne parkowanie, ani żadne wykroczenie drogowe.
500 złotych kary za zgłoszenie nielegalnie zaparkowanego samochodu
Jak podaje serwis finanse.wp.pl, pan Hubert wykonywał setki zgłoszeń, przekonując, że chodzi mu przede wszystkim o bezpieczeństwo. Jak mówił "Gazecie Wyborczej", źle zaparkowane samochody zasłaniały widoczność i powodowały niebezpieczne sytuacje. Jednak ostatnio otrzymał mandat w wysokości 500 złotych. I to za złożenie zawiadomienia o nielegalnym parkowaniu.
Wszystko dlatego, że zgłosił dwukrotnie jeden przypadek. Z tego powodu Straż Miejska w maju 2026 roku nałożyła na niego mandat. Na szczęście sprawa nie zakończyła się jednak na wpłaceniu grzywny, ponieważ po nagłośnieniu historii sąd uchylił mandat i uznał, że nie można przypisać mu zamiaru wywołania niepotrzebnej czynności organów.
Pan Hubert swoją działalność rozpoczął na początku 2025 roku. Korzystał z miejskiej aplikacji 19115, za pomocą której można zgłaszać między innymi wykroczenia związane z nieprawidłowym parkowaniem. Wysłanie formularza wraz ze zdjęciem zajmowało mu podczas zwykłego spaceru, jak sam relacjonował, około minuty.
Najczęściej fotografował samochody pozostawione w rejonie ulicy Magazynowej na Mokotowie. W okolicy znajduje się wiele punktów usługowych i handlowych, a dodatkowo ulica leży tuż za granicą strefy płatnego parkowania. Problemem miały być między innymi samochody blokujące wjazdy do garaży oraz ograniczające widoczność w pobliżu przejść dla pieszych.
Z czasem samo wysyłanie zgłoszeń przestało być jednak krótką czynnością wykonywaną podczas spaceru. Mężczyzna miał być regularnie wzywany na komisariat w Wilanowie, gdzie składał zeznania w charakterze świadka. W takich sytuacjach spędzał na miejscu nawet 2,5 godziny. Twierdzi, że w całym okresie swojej działalności wykonał łącznie kilkaset zgłoszeń. Problem pojawił się w maju 2026 roku, kiedy dwukrotnie przesłał zgłoszenie dotyczące tego samego nielegalnie zaparkowanego samochodu. Straż Miejska uznała, że w ten sposób doszło do niepotrzebnego zaangażowania funkcjonariuszy.
W efekcie pan Hubert otrzymał 500 złotych mandatu. W uzasadnieniu znalazło się stwierdzenie, że "wprowadził w błąd i wywołał niepotrzebną czynność organu ochrony bezpieczeństwa i porządku publicznego". Mężczyzna mandat podpisał i zapłacił od razu, ale jednocześnie zwracał uwagę na jego wysokość.
Oto 6 najgorszych samochodów z czasów PRL. Pamiętasz je wszystkie?
- 6 Zobacz zdjęcia
Niesprawiedliwe potraktowanie przez Straż Miejską. Sprawa trafiła do sądu
Jak relacjonował, kierowcy, których zgłaszał za parkowanie przy przejściach dla pieszych, mieli otrzymywać mandaty w wysokości 100 lub 200 złotych. Różnica była dla niego szczególnie dotkliwa, ponieważ jego zdaniem działał w interesie innych mieszkańców. Historia szybko nabrała rozgłosu po tym, jak zdjęcie mandatu zostało opublikowane w serwisie X. Następnie skierowano wniosek do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa, kwestionując zasadność kary.
W sprawie powoływano się między innymi na artykuł 66 Kodeksu wykroczeń. Wskazywano, że odpowiedzialność na podstawie tego przepisu wymaga działania w zamiarze bezpośrednim, a więc świadomego dążenia do wywołania niepotrzebnej czynności właściwego organu.
Sędzia Agnieszka Jaźwińska uchyliła mandat. W uzasadnieniu stwierdziła, że nie można przypisać mężczyźni zamiaru wywołania niepotrzebnej czynności, a jednocześnie zwróciła uwagę na motywację jego działania. Jak wskazano, ukarany zgłaszając wykroczenia, "niewątpliwie działał w celu społecznym".
Historia mieszkańca Mokotowa nie zmienia jednak faktu, że nieprawidłowe parkowanie pozostaje poważnym problemem w wielu polskich miastach. Samochody ustawiane przy przejściach dla pieszych, na zakazach czy w sposób utrudniający wyjazd z garaży mogą ograniczać widoczność i stwarzać zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Podobne przypadki pokazują też, że kierowcy czasem świadomie ignorują obowiązujące oznakowanie, tłumacząc się brakiem miejsc parkingowych.
Sprawa pokazuje przy okazji, że obywatelskie zgłaszanie wykroczeń może być skutecznym narzędziem z patologią na polskich ulicach. Z drugiej jednak strony unaocznia absurdy, które pojawiają się w polskiej biurokracji państwowych organów.
Źródło: Antyradio/finanse.wp.pl/Gazeta Wyborcza
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!