Wygrał milion. Ze studia wyszedł z dużo mniejszą kwotą
Teleturnieje cieszą się sporą popularnością. W jednym z nich padł milion. Jednak kwota, z jaką zwycięzca wyszedł ze studia, wcale nie jest okrągłym milionem.
Mateusz Żaboklicki został szóstą osobą, która wygrała milion złotych w popularnym programie „Milionerzy”. Po udzieleniu odpowiedzi na ostatnie pytanie, prowadzący Hubert Urbański przekazał uczestnikowi czek na milion złotych. Okazuje się jednak, że taka kwota nie wpłynie na konto zwycięzcy.
Ile tak naprawdę można wygrać w "Milionerach"?
Teleturnieje w Polsce cieszą się dużym zainteresowaniem. Ostatnio głośno było o Arturze Baranowskim, który w programie „Jeden z dziesięciu” pozostawił konkurencje daleko w tyle. Teraz uwagę na siebie zwrócił Mateusz Żaboklicki, który w „Milionerach” zdołał wspiąć się na szczyt i odpowiedzieć na wszystkie pytania. Podczas ostatniego skorzystał z koła ratunkowego i zadzwonił do przyjaciela. Niestety ten nie był w stanie mu pomóc. Uczestnik nie załamał się jednak. Na pytanie „Do czworonogów, czyli tetrapodów nie zaliczamy” i dalej pojawiły się następujące warianty odpowiedzi: „gady, płazy, ptaki i owady”, pan Mateusz pewnie udzielił odpowiedzi, wskazując na owady. Po chwili Hubert Urbański wręczył mu czek na milion złotych.
Quiz: Wielki quiz wiedzy ogólnej dla inteligentnych. Zdobędziesz 100/100?
Okazuje się jednak, że milion złotych wpisany jest tylko na czeku, bowiem suma, jaka zostanie wypłacona zwycięzcy, musi zostać pomniejszona o podatek. Zatem jeśli pan Mateusz wygrał milion złotych, to musi zapłacić od tej kwoty 10 procent podatku. Matematyka mówi więc, że na jego konto wpłynie 900 000 złotych. Co ciekawe kwota ta będzie jeszcze mniejsza, jeśli Żaboklicki otrzymał dodatkowo grę planszową. Od niej również naliczany jest podatek.
Źródło: Antyradio/Kultura.gazeta.pl
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka , Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!