05.05.2016 08:04

Nergal rozsypał na scenie prochy fana

Wykonanie ostatniej woli - rzecz niezwykle ważna. Tak zrobił wokalista Behemotha spełniając ten akt na scenie.

Nergal rozsypał na scenie prochy fana
foto: kadr z wideo

Fani oddają hołd swoim idolom, którzy odeszli. Przykładów podobnych zachowań mieliśmy całe mnóstwo, kiedy umarł Lemmy Kilmister czy David Bowie. Jednak również sami muzycy postępują w taki sposób wobec swoich wielbicieli. Pragnienie zmarłego fana ku jego czci wypełnił w Chicago Nergal. Czego życzył sobie miłośnik ekstremalnego metalu o imieniu Nick? Aby jego prochy zostały rozsypane na scenie podczas koncertu Behemotha i Dying Fetus.

Występ w amerykańskim mieście 29 kwietnia 2016 roku rozpoczął nasz rodzimy zespół. Przed wykonaniem utworu „Antichristian Phenomenon”, Nergal wygłosił krótką pożegnalną mowę:

"

Nigdy wcześniej tego nie robiłem. Nasz przyjaciel i wielki fan Behemotha - miał na imię Nick. Chcę tylko powiedzieć, że gdziekolwiek jesteś... spoczywaj w pokoju, przyjacielu. "

Po tych słowach muzyk rozsypał pozostałości na deski estrady:

Pierwotnie fiolki z prochami zostały wysłane do członków grupy Dying Fetus, którzy przedstawili zawartość przesyłki na zdjęciu:

Ulubionym utworem Nicka z repertuaru Dying Fetus był „Homicidal Retribution”. Właśnie podczas trwania tej kompozycji jego pozostałość jego prochów wylądowała na scenie i wśród pogujących ludzi, o czym kapela również poinformowała na Facebooku:

Co w obozie Behemotha?

Grupa powoli myśli o nagraniu następcy „The Satanist” z 2014 roku. Nergal wyznał, że obecnie inspirują go brzmienia, o które moglibyśmy go nie podejrzewać:

"

Nie zdziwiłbym się, jeśli na kolejnej płycie Behemotha usłyszycie pewne postpunkowe inspiracje, szczególnie w kwestiach rytmicznych. Ostatnio jestem podjarany prymitywnymi, pierwotnymi tempami. Więc kto wie. "

Muzyk pracuje także nad nowym projektem - postanowił nagrać bluesowy album. Być może materiał jest już skończony, zważywszy na fakt, że Nergal obiecywał zakończyć wszystko do marca 2016 roku. Artysta dodaje, że nowy kierunek nie musi przypaść do gustu fanom jego dotychczasowej twórczości:

"

To wcale nie będzie metal, choć wciąż będzie to bardzo mroczne i inne. Solowa płyta będzie w połowie akustyczna i bardzo uproszczona, jeśli chodzi o instrumentarium. Nie spodziewam się, że fani Behemotha ją polubią. Robię to, bo jestem wolnym artystą. Mogę robić, co chcę. "

Co sądzicie o rozsypaniu prochów fana na scenie?

Robert Skowronski
Tagi: Rock News Behemoth