advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Witold Sadowy nie żyje. Legendarny aktor i krytyk teatralny miał 100 lat

Natalia Hluzov
AKTUALIZACJA 16.11.2020 16.11.2020 11:08
AKTUALIZACJA 16.11.2020 16.11.2020 11:08

Zmarł Witold Sadowy – legendarna postać teatralnego życia Warszawy. Aktor, dziennikarz i kronikarz nazywany "Charonem, który przeprawia na drugi brzeg warszawskich aktorów" dożył 100 lat.

Fot. Witold Sadowy|undefined

Witold Sadowy od ponad 70 lat związany był z warszawskimi teatrami. Początkowo jako aktor współpracował m.in. z Teatrem Rozmaitości, Polskim, Komedii, Nowym, Klasycznym i Ateneum. Następnie jako pasjonat, krytyk i kronikarz życia artystycznego Warszawy pisał recenzje, felietony i nekrologi. W styczniu 2020 hucznie obchodził swoje setne urodziny, podczas których wyjawił swoją orientację seksualną. O śmierci Witolda Sadowego poinformował Związek Artystów Scen Polskich.

Przeczytaj także

Witold Sadowy – kim był?

Witold Sadowy urodził się 7 stycznia 1920 roku w Warszawie. Jako młody mężczyzna mieszkał z matką, ojca i brata stracił w powstaniu warszawskim. Na deskach teatru debiutował w 1945 roku. W Teatrze Miasta Stołecznego Warszawy (dzisiejszy Teatr Powszechny) grał 16-letniego Florisa w "Burmistrzu Stylmondu". W latach 1945-1988 grywał na scenach teatrów Dramatycznego, Polskiego, Nowego, Młodej Warszawy, Klasycznego, Młodej Warszawy, Ataneum i Rozmaitości. W tym ostatnim miał miejsce jego finalny występ z końcem 1988 roku. Był zatrudniony w roli austriackiego Feldmarszałka w "Gałązce rozmarynu" Zygmunta Nowakowskiego, kiedy w teatrze wybuchł pożar.

To wydarzenie symbolicznie zakończyło jego karierę aktora teatralnego. W latach 80. przesiadł się na fotel recenzencki i zaczął pisać o teatrze, m.in. w "Życiu Warszawy", "Życiu Codziennym", "Słowie", "Expressie Wieczornym" i "Nowym Dzienniku". Po 1985 roku, już jako emeryt, zajął się pisaniem nekrologów ludzi kina i teatru w "Życiu Warszawy", a następnie w dziale "Pożegnań" stołecznej "Gazety Wyborczej". Był też autorem książek o warszawskim świecie artystów znanych ze scen i teatrów. Napisał "Ludzie teatru-mijają lata, zostają wspomnienia", "Teatr, plotki, aktorzy", "Za kulisami i na scenie", "Jedyne, co mi zostało: pamięć", "Czas, który minął" oraz "A życie toczy się dalej". Jego ostatnią publikacją była wydana w 2020 roku książka "Przekraczam setkę", za którą otrzymał od Biura Rekordów certyfikat najstarszego polskiego autora książki. Został również wyróżniony specjalnym "Feliksem Warszawskim" za całokształt, zaś Związek Artystów Scen Polskich przyznał mu tytuł zasłużonego członka.

 

Przeczytaj także

Artyści i działacze LGBT żegnają Witolda Sadowego

O śmierci Witolda Sadowego poinformował ZASP w obszernym wpisie na Facebooku:

Legendę warszawskiego życia teatralnego pożegnali też działacze LGBT. Grupa Stonewall napisała w pożegnalnym poście: "Pan Witold wyszedł z szafy w wielkim stylu - zaledwie w styczniu tego roku, w wieku stu lat! Na dodatek zrobił to na antenie... Telewizji Polskiej."

Autorzy wpisu nawiązali w ten sposób do sytuacji z 7 stycznia 2020 roku, kiedy podczas uroczystości z okazji setnych urodzin w Teatrze Ateneum, Witold Sadowy wyznał, że jest homoseksualistą. W rozmowie wyemitowanej przez TVP Kultura powiedział "Urodziłem się inny. Jestem gejem". Później w udzielonym Onetowi obszernym wywiadzie mówił:

Cóż to, gej czy lesbijka to są "trędowaci"? Liczy się talent i miłość do teatru. Nikt mi nie wytłumaczy, o co tu chodzi. Człowiek jeden się rodzi heteroseksualny, drugi biseksualny, albo homoseksualny. To nie od nas zależy. Tylko od Boga. Człowiek został podobno stworzony na obraz i podobieństwo boże. I kto o tym zapomina? Kler, który dzieli ludzi. I politycy, wśród których jest wielu homoseksualistów, a mimo to napędzają nienawiść do innych.

Witold Sadowy od 1942 roku aż do jego śmierci w roku 1996 był w związku z inżynierem Janem Ryżowem. Jego coming out był szeroko komentowany przez media w kraju i zagranicą. Pisały o nim m.in. brytyjski "The Telegraph" oraz "Metro" w kontekście "stref wolnych od LGBT".

Witold Sadowy pod koniec życia przeniósł się z ukochanej Warszawy do Domu Artystów Weteranów w Skolimowie, gdzie do ostatnich chwil pracował nad nową książką. Tam też zmarł 15 listopada 2020 roku.

Przeczytaj także