Slash został filmowcem. Stworzył nową wersję zapomnianego filmu fantasy
Slash z Guns N' Roses prezentuje światu reboot kultowego filmu z lat 80. "Deathstalker". Jak wyglądały tajniki powstawania produkcji? Kiedy i gdzie można ją obejrzeć?
- Slash stworzył reboot kultowego filmu fantasy z lat 80.
- Nie każdy wie, ale legendarny muzyk Guns N’ Roses jest też producentem filmowym.
- O czym jest "Deathstalker" i gdzie można go oglądać?
"Deathstalker": Slash stworzył reboot kultowej produkcji
Świat rock and rolla i kina często się przenikają, ale rzadko w tak zaskakujący sposób. Slash - legendarny muzyk Guns N’ Roses, postanowił na poważnie wejść do branży filmowej. Nie chodzi jednak o epizodyczną rolę czy piosenkę do ścieżki dźwiękowej. Jak ujawniono w wywiadzie dla magazynu Variety, Slash, poprzez swoją nową firmę producencką BerserkerGang, wskrzesił zapomniany klejnot kina fantasy klasy B z lat 80. - film "Deathstalker".
Dla wielu fanów muzyki Guns N' Roses ta informacja może być szokiem. Jednak ci, którzy śledzą pasje Slasha poza sceną, wiedzą o jego głębokim zamiłowaniu do horroru i kina gatunkowego. Ta pasja przerodziła się w ambitne przedsięwzięcie, które ma na celu przekształcenie tandetnego, lecz kultowego oryginału w coś zupełnie nowego i przede wszystkim bardziej rozpoznawalnego.
Quiz: Kultowe filmy lat 80. Tylko geniusz zgarnie 75% punktów
"Deathstalker" - kultowy film fanatsy z lat 80.
Aby zrozumieć skalę tego przedsięwzięcia, trzeba cofnąć się do 1983 roku. Oryginalny "Deathstalker" (w Polsce znany także pod tytułem "Łowca śmierci") to produkt swojej epoki - nisko budżetowa produkcja z gatunku magii i miecza, wyprodukowana przez legendarnego króla kina klasy B, Rogera Cormana. Film opowiadał o losach wojownika Deathstalkera, który wyrusza na misję odzyskania magicznych artefaktów z rąk złego czarnoksiężnika.
Produkcja ta była ucieleśnieniem wszystkiego, za co fani kochali w kinie fantasy lat 80.: muskularni bohaterowie, skąpo odziane wojowniczki, gumowe potwory i fabuła, która była jedynie pretekstem do kolejnych scen walki. Jak sam Slash przyznał w wywiadzie dla "Variety", sam Slash też był fanem produkcji, kiedy był młodszy.
- W 1983 roku pracowałem w Tower Video przy Sunset w Hollywood. Mieliśmy "Deathstalkera". Nie jestem nawet pewien, czy to w ogóle była wypożyczalnia filmów. Były dwa egzemplarze i oglądałem je na monitorach w pracy - wspominał Slash. - Uważałem je za świetne, bo w tamtym czasie było mnóstwo filmów gatunkowych tego typu i wszystkie były robione bardzo na serio. To przerażające, jeśli traktujesz "Dungeons and Dragons" i cała magie i miecz zbyt poważnie. "Deathstalker" miał w sobie pewien urok. Był bardzo niskobudżetowy, miał świetne poczucie humoru i był po prostu o wiele ciekawszy niż, powiedzmy, "Conan Barbarzyńca" - wyjaśnił muzyk.
"Deathstalker" - szczegóły powstawania nowej wersji filmu
Co ciekawe po latach tytuł wrócił do Slasha. Wraz ze swoimi partnerami z BerserkerGang, dostał scenariusz do "Deathstalkera" w zrebootowanej formie. - To nie sequel, nie remake, ale reboot i ten scenariusz był za*ebisty. Uchwycił wszystko, co w "Deathstalkerze" czyniło go fajnym filmem - powiedział gitarzysta.
- Miał świetne poczucie humoru. Dialogi nie były spłycone i nie trąciły głupotami rodem z komiksów. Naprawdę miał zabawne dialogi, dużo przemocy, akcji, potworów i całej reszty. Wszystko było na swoim miejscu. Pomyślałem: "Jeśli zrobimy to i będziemy mogli to wizualnie przedstawić tak, jak w scenariuszu, będzie świetnie". Więc postanowiliśmy to kontynuować - zdradził Slash.
Reżyserem filmu został Steven Kostanski - filmowiec, który ma na koncie pracę przy podobnych produkcjach, między innymi horror "Pustka" z 2016 roku. - Pojawiło się nazwisko Steve'a, a że jestem jego wielkim fanem, ponieważ "Pustka" to film, który napisał znajomy znajomego, spotkałem się z nim pewnego wieczoru, kiedy byłem w trasie wiele lat temu, a on właśnie skończył "Pustkę" - powiedział Slash.
Te kultowe filmy zostały oparte na komiksach. Niewiele osób o tym wie
- 10 Zobacz zdjęcia
Muzyk obejrzał horror Kostanskiego i był pod wrażeniem. - Pomyślałem: "O mój Boże, ten facet to gwiazda rocka". Tak właśnie poznałem Steve'a. - dodał. - Nie mieliśmy na to ogromnego budżetu, a on chciał zrobić wszystko bez komputerowych efektów specjalnych, co bardzo popieram - wyjawił Slash. Muzyk opowiedział też o odtwórcy tytułowego bohatera. - Potem znaleźliśmy Daniela Bernhardta, jedynego, kto mógłby zagrać Deathstalkera. Kiedy ruszyła produkcja byłem w trasie. Wysyłali mi nagrania z sesji zdjęciowej, które wyglądały niesamowicie. Byłem w szoku - wspomina gwiazdor Guns N’ Roses.
Chociaż Slash jest producentem, chciał być obecny na planie filmu, co też z resztą się udało. To jednak nie wszystko, bo maczał swoje palce w ścieżce dźwiękowej. - Jedną z największych zalet bycia producentem jest to, że mogę uczestniczyć w tworzeniu muzyki. Chcieliśmy zrobić remake motywu przewodniego "Deathstalkera", a poza tym przyjaźnię się z Bearem McCrearym, więc do niego zadzwoniłem i okazało się, że jest wielkim fanem "Deathstalkera" i Chucka Cirino - kompozytora oryginalnego utworu - zdradził. - Pomyśleliśmy więc: "Zróbmy remake kawałka - zagramy z zespołem na żywo i zrobimy to tak". Więc weszliśmy do studia - Bear, ja, kilku muzyków i Chuck. I stworzyliśmy świetną wersję oryginalnego motywu przewodniego. To była po prostu frajda- wyjawił gitarzysta.
"Deathstalker": kiedy premiera filmu?
"Deathstalker", za którego scenariusz i reżyserię odpowiada Steven Kostanski, miał swoją światową premierę 15 sierpnia na Festiwalu Filmowym w Locarno. Slash jest producentem wykonawczym filmu i była to jedna z pierwszych produkcji w jego karierze filmowca, w której naprawdę brał udział od początku do samego końca.
Czy kiedyś Slash postanowi jeszcze bardziej zaangażować się w świat filmu? - W tej chwili jestem tylko producentem, co robię z pasją. I to od 13 lat, bo mam na koncie trzy filmy. Wszystko się rozkręca i mam teraz wiele innych projektów w fazie rozwoju z producentami, z którymi pracowałem nad "Deathstalkerem". To jest właśnie moja specjalność - zdradził muzyk.
Ten kultowy film to ikona. Zgadniesz tytuł po jednym kadrze?
- Pomysł, żebym usiadł i napisał scenariusz, to coś, co może się wydarzyć, ale nie w najbliższej przyszłości. Nie chcę być reżyserem. Myślę, że żeby być reżyserem, trzeba poświęcić tyle samo czasu, ile ja poświęcam grze na gitarze - wyjaśnił. - Myślę, że to zbyt delikatna i artystyczna praca, żebym mógł ją po prostu wykonywać. Ale lubię produkcję, bo masz pomysł, czy to koncepcję, czy scenariusz, który trzeba rozwinąć - cokolwiek to jest, ale masz pomysł, a potem łączysz wszystkie elementy i komponenty, żeby rozwinąć to w coś, co działa. To coś, co naprawdę do mnie przemawia - powiedział Slash.
Nowy "Deathstalker", podobnie jak oryginał jest produkcją na tyle niskobudżetową, że raczej nie ma co się jej spodziewać w regularnej dystrybucji kinowej, w szczególności w Polsce. Ale niewykluczone, że tytuł współtworzony przez Slasha, trafi wkrótce na jedną z platform streamingowych, albo będzie można go obejrzeć na jakimś festiwalu - na przykład na Splat!FilmFest.
Źródło: Antyradio/Variety
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!