Serial to wielki hit, ale niektórzy nie wiedzą, że jest też film. To adaptacja wstrząsającej powieści
"Opowieść podręcznej" to hit z oferty HBO. Nie każdy wie, że w latach 90. powstał film, który pod wieloma względami jest mocniejszy niż serial.
- Na długo, zanim powstał serial "Opowieść podręcznej" widzowie mogli oglądać filmową wersję tej historii.
- Okazuje się, że zapomniana produkcja pod wieloma względami potrafi wywołać większe wrażenie niż hit HBO.
- Czym różnie się filmowa adaptacja "Opowieści podręcznej" od serialu?
Film "Opowieść podręcznej" lepszy niż serial?
Serial "Opowieść podręcznej" zmierza ku końcowi. Niebawem widzowie na całym świecie dowiedzą się jaki finał dla June i dystopicznego państwa Gilead przygotowali twórcy serialu w Polsce kojarzonego ze stacją HBO i serwisem Max, ale w rzeczywistości stworzonego przez platformę Hulu. W oczekiwaniu na trzy ostatnie odcinki obejrzałem film "Opowieść podręcznej" z 1990 roku. Nie każdy wie o jego istnieniu.
Zanim przejdziemy do samej produkcji z początku lat 90., warto wspomnieć, że przede wszystkim "Opowieść podręcznej" to powieść Margaret Atwood wydana w 1985 roku. Tytuł był tak wstrząsający, że zdecydowano się powołać do życia jego adaptację, za którą odpowiada niemiecki reżyser Volker Schlöndorff. Scenariusz do niemiecko-amerykańskiego filmu stworzył Harold Pinter. W rolach głównych wystąpili Natasha Richardson, Robert Duvall, Faye Dunaway, Aidan Quinn oraz Elizabeth McGover.
Serialowa wersja "Opowieści podręcznej" budzi mieszane uczucia. Z jednej strony niezwykle porusza i wciąga, z drugiej 6 sezonów serialu wydaje się nieco na siłę przeciągać historię, wrzucając główną bohaterkę w kolejne wywołujące skraje doznania wydarzenia, przez co nieco traci na wiarygodności. Irytować może też fakt, że twórcy wciąż stosują te same zabiegi narracyjne polegające na obietnicy początku prawdziwej rewolucji w Gilead, co finalnie nigdy nie dochodzi do skutku. Pierwszy sezon "Opowieści podręcznej" jest zdecydowanie najlepszy i wygląda na to, że powód jest prosty. Powieść Atwood kończy się mniej więcej w tym samym momencie, co finał sezonu. Kolejne odcinki to już głównie pomysły scenarzystów serialu.
Quiz: Znasz hity Netflix? Większość nie zna odpowiedzi na 1. pytanie
Czym film "Opowieść podręcznej" róźni się od serialu?
Nie zmienia to faktu, że "Opowieść podręcznej" stała się serialem niezwykle ważnym i odciskającym się wyraźnie w społeczeństwie. Dokonał więc coś, co nie udało się filmowi z 1990 roku. A szkoda, bo pod wieloma względami pierwsza adaptacja książki wywołuje o wiele większe wrażenie. Przede wszystkim w serialu zabrakło ukazania wielu elementów Gileadu, który jest krajem jawnie faszystowskim. W filmie widzimy to na każdym kroku - dawne amerykańskie terytorium jest dosłownie przesycone groźnie wyglądającymi żołnierzami, co chwile pojawiają się bariery i kontrole drogowe. W serialu nie pojawiają się też media, a przecież propaganda to istotny element sukcesu każdego reżimu. W filmie kilkukrotnie gileadzka telewizja pełni ważną rolę. Nie chodzi nawet o sam przekaz przez nią sączony, ale również jej estetykę.
Poruszono też wątek rasizmu. Ciężko uwierzyć, że przywódcy Gileadu tolerują osoby o innym kolorze skóry niż biały. I chociaż w serialu wyraźnie widać, że osoby mające władzę są białe, nie brakuje innych grup etnicznych wśród Mart, czy podręcznych. W filmie kilkukrotnie pokazane są całe kordony czarnoskórych, które zmierzają pod okiem wojska w nieznanym kierunku - prawdopodobnie do Kolonii.
Chociaż film dzieje się w niedalekiej przyszłości, to rzeczywistość bardzo przypomina lata 80. Mimo to technologia pełni bardzo ważną rolę w Gileadzie, czego nie ma w o wiele nowocześniejszej wersji serialowej. Film różni się też nieco estetyką i symboliką kostiumów. O wiele bardziej nawiązują do prawicowo-konserwatywnej Ameryki lat 80. - ówczesnych polityków i teleewangelistów, niż w serialu, który w tym aspekcie odnosi się raczej do radykalnych grup wyznaniowych pokroju Mormonów. Stroje podręcznych przypominają raczej szaty katolickie liturgiczne, niż surowe purytańskie kostiumy amiszek. Marty noszą uniformy przywodzące na myśl służące z czasów wojny secesyjnej. Natomiast żony komendantów to eleganckie kobiety sukcesu rodem z lat 80. - z jednej strony ubrane są niewyzywająco, ale ich wygląd mówi jasno o ich wysokiej pozycji w państwie.
Rozpoznaj kultowy film z PRL-u po jednym kadrze! Masz 5 prób
Ważnym aspektem jest również wiek podręcznych. W filmowej wersji niemal każda podręczna to bardzo młoda kobieta. Jest to ważny element, biorąc pod uwagę fakt powodzenia indoktrynacji prowadzonej przez Czerwone Centrum. Młode, nieukształtowane umysły o wiele łatwiej zniewolić niż dojrzalsze kobiety. Z tego powodu film wydaje się bardziej wiarygodny pod kątem zachowania niektórych postaci.
O wiele więcej sensu mają też rytuały egzekucji, w których biorą udział podręczne. Nie tylko są zmuszane do przykładania rąk w wieszaniu innych kobiet, które nie dopasowały się do reżimu. To właśnie one są również wykorzystywane do zabijania mężczyzn oskarżonych o gwałt. Robią to rzucając się na skazanego i dosłownie rozszarpując go na strzępy. Ma to wiele sensu z punktu widzenia socjologicznego - w ten sposób mogą odreagowywać traumę swojej "posługi" i mścić się symbolicznie na swoich gwałcicielach. W ten sposób rozładowują negatywne emocje, przez co stają się łatwiejsze do kontrolowania. Scena wieszania podręcznej oddziałuje również silnie na widza poprzez swój symboliczny wymiar. Widzimy bowiem zabijaną kobietę z żabiej perspektywy na tle strzelistej wieży kościelnej.
8 ukrytych perełek na Netflix, o których nigdy nie słyszałeś
- 8 Zobacz zdjęcia
Film "Opowieść podręcznej" nie jest idealny
Warto jednak zaznaczyć, że bez znajomości wydarzeń z serialu, czy powieści Atwood, film momentami może być mało czytelny. Wszystko przez to, że historia została za bardzo skondensowana, co wynika z natury medium, jakim jest film. Pojawia się więc wiele skrótów, przez co ciężko powiedzieć, ile czasu upłynęło. W wielu wątkach brakuje pewnych elementów, przez co historia może się wydawać niepełna i trochę powierzchowna.
Problemem jest również fakt ukazywania relacji między postaciami. Widz może czuć się w wielu sytuacjach skonfundowany. Główna bohaterka nie tylko traci męża i nie wie, co dzieje się z jej dzieckiem, ale również jest regularnie gwałcona przez swojego komendanta. W filmie brakuje jednak nie tylko realistycznej reakcji na tego typu traumy, ale też odpowiedniej emocjonalnej warstwy, z której słynie serialowa wersja "Opowieści podręcznej".
Z drugiej strony film kładzie nacisk na dosłowne traktowanie tytułu - rzeczywiście mamy do czynienia z opowieścią jednej, konkretnej podręcznej. Nie pojawiają się więc wątki wchodzące głębiej w świat Gileadu. Wiemy o nim tyle, ile główna bohaterka, która przede wszystkim dba o swój dobrostan. Nie jest więc bohaterką pokroju serialowej odpowiedniczki, która czasami w pojedynkę chcę zniszczyć całe państwo.
Film nie jest też tak jawnie feministyczny jak serial. Oczywiście pojawiają się wątki silnie prokobiece, ale nie wybrzmiewają tak mocno jak w nowszej adaptacji powieści Atwood. Nie brakuje też nieco archaicznych z dzisiejszego punktu widzenia rozwiązań formalnych i treściowych. Z tego powodu film może nie do końca przekonywać młodszą część widowni. Podczas seansu "Opowieści podręcznej" trzeba więc pamiętać, że niektóre elementy należy brać w nawias.
Podsumowując, zapomniany film na podstawie powieści Atwood na pewno robi wrażenie, zwracając mocnej niż serial uwagę na wątki polityczne. Uderza też kilkukrotnie swoją przemyślaną symboliką, chociaż nie dla każdego widza będzie ona czytelna. Traci jednak w porównaniu do serialowej wersji "Opowieści podręcznej" jeśli chodzi o ukazanie sfery emocjonalnej postaci. Nie jest też tak jawnie feministyczny jak nowsza odsłona oraz niezwykle pospieszony, więc może pozostawiać niedosyt. Podobnie zresztą jak otwarte zakończenie, które analogicznie jak książkowa wersja daje odbiorcy nadzieję na lepszą przyszłość, nie gwarantując jednak, że faszystowskie państwo używające konserwatywnych wartości jako pretekstu do całkowitego zniewolenia kobiet przez przedstawicieli toksycznej męskości, zostanie powstrzymane.
Źródło: Antyradio
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!