Polacy zapomnieli, że ten kultowy serial z PRL-u doczekał się kontynuacji
Przypomnij sobie zapomnianą kontynuację kultowego "Czterdziestolatka". Jak opowieść o inżynierze Karwowskim wyglądała w Polsce po upadku PRL-u?
- Jakie były główne powody porażki sequela 'Czterdziestolatka'
- Dlaczego oryginalny 'Czterdziestolatek' stał się kultowym serialem
- Co zadecydowało o sukcesie pierwowzoru 'Czterdziestolatka'
- Które postacie z oryginału pojawiły się w kontynuacji 'Czterdziestolatka'
"Czterdziestolatek" miał kontynuację. Nie każdy o tym pamięta
"Czterdzieści lat minęło, jak jeden dzień..." - wystarczy zanucić te słowa, by w głowach milionów Polaków natychmiast pojawił się obraz inżyniera Stefana Karwowskiego, jego żony Madzi i całej galerii barwnych postaci z kultowego serialu Jerzego Gruzy. "Czterdziestolatek" to absolutny fenomen, słodko-gorzki portret życia w epoce Gierka, który do dziś bawi i wzrusza.
Jego bohaterowie na stałe weszli do kanonu polskiej popkultury. Jednak niewiele osób pamięta, że historia inżyniera Karwowskiego wcale не skończyła się w latach 70. Dwadzieścia lat później twórcy postanowili sprawdzić, co słychać u swojego bohatera w zupełnie nowej, kapitalistycznej Polsce.
Ten powrót, zatytułowany "Czterdziestolatek. 20 lat później", miał być wielkim wydarzeniem. Niestety, przeszedł niemal bez echa i dziś pozostaje w cieniu wielkiego poprzednika. Dlaczego kontynuacja jednej z najukochańszych polskich produkcji nie powtórzyła jej sukcesu i stała się niemal zapomnianym rozdziałem w historii telewizji?
Quiz: Pamiętasz te seriale z PRL-u? Młodzież odpadnie na 7 pytaniu
"Czterdziestolatek" - na czym polega fenomen serialu z PRL?
Aby zrozumieć porażkę sequela, trzeba najpierw zrozumieć geniusz oryginału. "Czterdziestolatek", emitowany w latach 1975–1978, był czymś więcej niż tylko komedią obyczajową. Był precyzyjnym, choć podanym w krzywym zwierciadle, zapisem życia w PRL-u dekady gierkowskiej "prosperity". Inżynier Karwowski w niezapomnianej kreacji Andrzeja Kopiczyńskiego, zmagał się z kryzysem wieku średniego, ale jego problemy były nierozerwalnie splecione z realiami epoki: budową Trasy Łazienkowskiej, walką o talon na malucha, absurdami biurokracji, czy wszechobecnymi inicjatywami społecznymi.
Siłą serialu był idealny balans między uniwersalnymi troskami a specyfiką czasów PRL-u. Widzowie śmiali się z perypetii Karwowskiego, bo w jego losach odnajdywali echa własnego życia. Postaci drugoplanowe, jak cyniczny Roman Maliniak (Roman Kłosowski) czy Kobieta Pracująca (Irena Kwiatkowska), stały się archetypami PRL-owskiej rzeczywistości, a ich powiedzonka weszły do języka potocznego. Serial był ciepły, inteligentny i, co najważniejsze, autentyczny.
"Czterdziestolatek. 20 lat później" - nieudana próba wskrzeszenia kultowego serialu
W 1993 roku Jerzy Gruza i Krzysztof Teodor Toeplitz postanowili odświeżyć kultowy tytuł i pokazać dalsze perypetie bohaterów "Czterdziestolatka". Polska była już jednak zupełnie innym krajem. Miejsce centralnego planowania zajął raczkujący, lecz dziki kapitalizm. Inżynier Karwowski, teraz już sześćdziesięcioletni, został zwolniony z państwowej posady i, jak wielu jego rówieśników, musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Postanawia założyć własną firmę budowlaną o wymownej nazwie "Stef-Bud".
Na ekran powróciła niemal cała oryginalna obsada: Anna Seniuk jako Madzia, Irena Kwiatkowska, Leonard Pietraszak, a nawet Roman Kłosowski jako Maliniak, który w nowym ustroju odnalazł się doskonale jako biznesmen i senator. Pomysł wydawał się genialny, bo opierał się na tych samych założeniach, co oryginał. Miał pokazać zderzenie mentalności człowieka ukształtowanego przez PRL z nowymi wyzwaniami, takimi jak wolny rynek, bezrobocie czy piramidy finansowe. Co więc poszło nie tak?
Głównym problemem kontynuacji był utracony kontekst. Humor i siła oryginału tkwiły w subtelnym wyśmiewaniu absurdów PRL-u. W nowej rzeczywistości te same mechanizmy komediowe przestały działać. Satyra na wschodzący dopiero polski kapitalizm lat 90. była znacznie trudniejsza i często popadała w dosłowność. Karwowski, który w PRL-u był everymanem zmagającym się z systemem, w latach 90. stał się nieco zagubionym reliktem przeszłości, co budziło raczej współczucie niż rozbawienie.
Polacy kochają ten film z PRL. Odgadniesz tytuł po jednym kadrze?
Zmienił się też ton opowieści. Z ciepłej komedii obyczajowej serial stał się bardziej gorzką satyrą na transformację ustrojową. Zabrakło lekkości i uroku pierwowzoru. Choć twórcy starali się nawiązywać do znanych motywów, całość sprawiała wrażenie nieco wymuszonej i pozbawionej tej iskry, która uczyniła "Czterdziestolatka" legendą.
Najlepszym dowodem na to, jak różnie przyjęto obie produkcje, są oceny widzów w największym polskim serwisie filmowym Filmweb.pl. "Czterdziestolatek" cieszy się statusem kultowego z oceną 7,4/10 przy ponad 29 tysiącach głosów. To wynik plasujący go w czołówce najlepszych polskich seriali wszech czasów. Natomiast "Czterdziestolatek. 20 lat później" uzyskał jedynie ocenę zaledwie 5,9/10 przy nieco ponad 8 tysiącach głosów.
Różnica jest ogromna. Niższa ocena, a przede wszystkim prawie czterokrotnie mniejsza liczba głosujących, świadczą o tym, że kontynuacja nie tylko nie dorównała oryginałowi, ale też nie zdołała przebić się do masowej świadomości. Dla większości widzów historia Karwowskiego skończyła się wraz z epoką Gierka.
"Czterdziestolatek. 20 lat później" pozostaje więc ciekawostką i dowodem na to, że niektórych legend nie powinno się ruszać. To odważna, ale nie do końca udana próba reanimacji magii, która była nierozerwalnie związana z konkretnym czasem i miejscem. W sercach Polaków Stefan Karwowski na zawsze pozostanie czterdziestolatkiem, budującym Trasę Łazienkowską i zmagającym się z kryzysem wieku średniego w świecie, który bezpowrotnie minął, a nie emerytem, próbujących swoich sił jako prywaciarz.
Źródło: Antyradio/Filmweb.pl
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!