Dave Grohl: Nirvana zbyt szybko odniosła sukces
Artysta wrócił myślami wstecz i opowiedział o momencie, gdy zespół stał się bożyszczem wielu nastolatków. Jak wyglądało wówczas życie muzyków?
Choć zespół rozpadł się w 1994 roku w związku ze śmiercią Kurta Cobaina, Nirvana nadal jest gorącym tematem. Perkusista w bardzo osobistym wywiadzie wypowiedział się na temat swojego byłego zespołu i jak się okazuje, pomimo upływu czasu, wydarzenia nadal wywołują u niego wzruszenie.
W momencie, gdy kapele odnoszą znaczny sukces, wielu muzyków nie daje sobie rady z taką presją. Dave Grohl zdradził, że tak samo było z jego formacją:
Niestety Nirvana zbyt szybko odniosła sukces. Zespoły są jak rodziny, które muszą przejść przez niewygodne początkowe trudności. Jeśli to wszystko dzieje się naraz, jest to wtedy zbyt wiele do udźwignięcia.
Grohl przyznał, że udało się mu poradzić ze sławą dzięki swoim najbliższym, z którymi czuł się jak zwykły nastolatek, czerpiąc przyjemność z przyziemnych rzeczy:
Miałem szczęście. W momencie, gdy zespół stał się słynny i czułem się przytłoczony tym, co się działo, wracałem po prostu do Virginii, do łóżka, w którym spałem, jak miałem 5 lat. Chodziłem na barbecue z przyjaciółmi.
Dla muzyka kapela była prawie jak rodzina i świetnie czuł się w towarzystwie kumpli z zespołu:
Byłem nowy, najmłodszy i byłem perkusistą. Kurt oczywiście był kreatywną siłą zespołu, Krist i ja mieliśmy za zadanie, by to brzmiało jak Nirvana. Zawsze, gdy spędzałem czas z basistą, przypominam sobie o estetyce naszej kapeli, której wielu ludzi nie rozumiało.
Wyznał on również, że ich brzmienie było „szalone”, pełne humoru i granie w kapeli sprawiało po prostu mu przyjemność. To spowodowało u niego refleksję na temat wokalisty, który jak się okazało, był zupełnie inny, aniżeli kreowały go media:
Kurt był cholernie zabawny. Patrzysz na niego, jak na udręczoną ikonę pokolenia X, ale tak naprawdę był bardzo wesoły i beztroski.
W momencie, gdy Cobain popełnił samobójstwo, Grohl zrozumiał, co tak naprawdę liczy się w życiu i postanowił kontynuować swoją muzyczną karierę:
Gdy zmarł Kurt, obudziłem się następnego dnia i pomyślałem: „Jestem szczęściarzem, że nadal żyję”... To było objawienie, które poczułem dzień po jego śmierci i to wszystko zmieniło. Bardzo mocno wpłynęło to na moje życie, czułem, że najważniejszą rzeczą jest docenienie tego, że żyjesz w dobre, czy złe dni. Po tym, jak Kurt zmarł, naprawdę tak się czułem, myślałem: „Ok, spróbuję, co mam do stracenia? Założę kapelę i zostanę wokalistą”.
Posłuchajcie, co jeszcze Dave Grohl powiedział w tym wywiadzie:
Co tymczasem słychać w obozie Foo Fighters? Kapela wydała w listopadzie 2015 roku EP-kę „Saint Cecilia”. Materiał powstał w wolnej chwili w hotelu w Austin. Artyści chcieli w ten sposób podziękować fanom za ostatnie wspólne dwa lata. Jeden z fanów nawet stworzył animowany klip do numeru z tego wydawnictwa - „Savior Breath”.