Jak się piło z Lemmym?
Muzyk słynął z rock'n'rollowego stylu życia. Jak wyglądały imprezy z legendą mocnego grania?
Wokalista lubił sobie poużywać życia. Nie było tajemnicą, że miał na sumieniu wiele grzechów, zresztą sam fakt, że jego imieniem nazwano drink składający się z Jacka Daniel'sa i colą mówi samo za siebie.
Wspominając Lemmy'ego, który odszedł 28 grudnia 2015 roku, frontman zespołu Anvil, Steve „Lips” Kudlow, opowiedział o imprezowaniu z liderem brytyjskiej kapeli. Formacja wybrała się w trasę koncertową wraz z Motorhead na początku lat 80.
Kudlow opowiedział o sytuacji, która miała miejsce prawdopodobnie w 1983 roku, gdy Kilmister zaprosił go do swojego pokoju w hotelu, żeby wypić parę drinków:
Usiedliśmy i Lemmy wyciągnął 40-uncjową butelkę wódki, kilka skrzynek pomarańczowego soku i te duże wysokie szklanki, które prawdopodobnie mieszczą 20 uncji napoju.
Lemmy zaczął tworzyć drink, gdzie połowa szklanki napełniona była wódką. Frontman Anvil przyznał, że już po 3 czy 4 drinkach był pijany, bo nie należał do grona osób, które były przyzwyczajone do takiej ilości alkoholu:
Powiedział: „Zaczynasz wyglądać trochę na wstawionego”. Wyciągnął więc małą sakiewkę, scyzoryk i wbił ten nóż do białego proszku, a była to pieprzona amfetamina.
Kilmister wetknął substancję pod nos muzykowi i kazał mu ją wciągnąć. Tak trwała impreza obu panów, aż do momentu, gdy ktoś zapukał do drzwi i artyści musieli zejść na ziemię:
Imprezowaliśmy dalej i kolejną rzeczą, którą pamiętam, to pukanie do pieprzonych drzwi. Był to manager koncertowy, który powiedział: „Czas na koncert chłopaki”, a powinien to być nasz dzień wolny. Odpowiedziałem mu: „Mamy przerwę, co masz na myśli mówiąc o występie?”. Usłyszałem: „Chłopaki, siedzicie tutaj przez cały dzień. Weźcie się w garść i idziemy!”.
Muzyk nie czuł się najlepiej po całodniowej imprezie z Lemmym, co zresztą zauważył sam Kilmister, który pomógł mu wrócić do formy:
Wyciągnął małą plastikową torbę, która była wypełniona małymi czarnymi kapsułkami i powiedział: „Są to tak zwane czarne bombowce. Weź dwie”. Odpowiedziałem: „Wiesz co Lemmy? Po ostatniej nocy wezmę tylko jedną!”. Zjadłem tę kapsułkę i ku*wa zagrałem ten koncert! Mogłem nawet wystąpić pięć razy!
Ta krótka historia pokazuje, że Lemmy nie miał sobie równych jeśli chodzi o imprezowanie. W związku z jego śmiercią wielu twórców wspomina Kilmistera i podkreśla, jak wielki wpływ na ich losy miał muzyk. Wśród tych artystów znaleźli się m.in. Jason Newsted, ex-basista Metalliki czy Corey Taylor.
Natomiast podczas gali rozdania Grammy 2016 The Hollywood Vampires zagrał na cześć Lemmy'ego, a koncert kapeli przypadł do gustu synowi Kilmistera, który również podzielił się swoimi wspomnieniami o muzyku.
Dalibyście radę imprezować z Lemmym?