Lider Muse mógł być porwany przez kosmitów

Maciej Koprowicz
AKTUALIZACJA 07.07.2017 06.07.2017 13:34
AKTUALIZACJA 07.07.2017 06.07.2017 13:34

Matt Bellamy jest znanym miłośnikiem teorii spiskowych. Wierzy w cywilizację pozaziemską i uważa, że mógł być ofiarą uprowadzenia przez UFO.

Frontman Muse w wywiadzie dla Radio X podzielił się ze słuchaczami niezwykłą anegdotą ze swojej młodości. Opowiedział, że mając „szesnaście czy siedemnaście lat”, gdy jechał do domu swojej dziewczyny „w środku lasu”, zobaczył na niebie tajemnicze światło.

Zobaczyłem to błyskające światło. To był naprawdę niezwykły widok nocą… Pamiętam, że następnie obudziłem się w swoim łóżku i do dziś nie pamiętam dokładnie podróży do domu z tamtego miejsca.

Matt Bellamy przyznał jednak, że nie wie na pewno, czy rzeczywiście zobaczył UFO. „To mógł być helikopter lub coś w tym stylu” – stwierdził. Podkreślił, że nie był pijany, bo prowadził samochód, ale nie wykluczył wpływu innych substancji. „Być może paliłem coś, co rośnie w Devon” – zażartował artysta. Wywiad można zobaczyć na profilu facebookowym stacji:

Lider Muse to nie jedyny muzyk, który jest przekonany o istnieniu obcych cywilizacji. Były członek Blink-182 Tom DeLonge twierdzi, że jego życiu zagrażają kosmici i że opuścił zespół, by wyjawić światu prawdę o UFO. Takie deklaracje mogą brzmieć zabawnie, ale akurat Matt Bellamy traktuje teorie spiskowe bardzo poważnie. Ostatni jak dotąd album Muse, „Drones” z 2015 roku zainspirowany był książką o rzekomym użyciu dronów przez CIA do specjalnych akcji przeciw terrorystom. Brytyjczycy już szykują następcę krążka, uważanego przez Bellamy’ego za najlepsze dokonanie grupy. Niedawno przedstawili pierwszy singel z nadchodzącej płyty, „Dig Down”.