Metallica pozwała kanadyjski zespół
Żart o Larsie Ulrichu szykującym na każdego pozwy, okazuje się nie być wcale przesadzonym. Metallica wystosowała sądowe pismo do tribute bandu Sandman.
Wydawać by się mogło, że już od dłuższego czasu twórcy „Master of Puppets” uspokoili się z wysyłaniem podobnego rodzaju dokumentów. Lars Ulrich wyznał nawet, że jego stosunek do serwisów streaminogowych uległ zmianie i obecnie przyjaźni się ze współzałożycielem Napstera oraz inwestorem Spotify, Seanem Parkerem. Jednak co innego tribute bandy, zwłaszcza, gdy logo ich kapeli do złudzenia przypomina to należące do Metalliki - a to już zastrzeżony znak towarowy.
Poszło właśnie o czcionkę jaką Kanadyjczycy z Sandman zapisują swoją nazwę. A wygląda ona tak:
Grupie Sandman zgotowane zostało prawdziwie zimne przywitanie podczas wizyty w miasteczku London (Ontario). Na muzyków czekało 41-stronicowe pismo od przedstawicieli Metalliki. Można było w nim przeczytać m.in.:
Reprezentujemy Metallikę, znany na cały świat multiplatynowy zespół i właściciela wielu marek, które uzyskały globalne rozpowszechnienie (...). Metallica zarejestrowała swoją nazwę jako znak towarowy w państwach na całym świecie w odniesieniu do występów na żywo, nagrań studyjnych, ubrań i szeroko rozumianych towarów.
Jeden z muzyków Sandman, Joe Di Taranto, który występuje też w kapeli Warmachine, opublikował zdjęcie pierwszej strony pozwu wystosowanego przez prawników grupy z Bay Area:
O sprawie i kulisach otrzymania pozwu opowiedział Rickferd Van Dyk, gitarzysta zespołu:
Robimy to od 1994 roku, jednak jest to nasze dodatkowe zajęcie, które wykonujemy dla przyjemności. Przyszliśmy tamtego wieczoru do baru i właściciel mówi, że coś dla nas ma. Spytałem czy chodzi o piwo czy o kieliszek czegoś mocniejszego. Okazało się, że są to dokumenty do podpisania.
Pełnej wypowiedzi Van Dyka możecie posłuchać poniżej
Cóż, Metallica zapowiada, że nowa płyta kapeli ma brzmieć jak z okresu „...And Justice for All”. Powrót do przeszłości oznacza też chyba powrót do starych zachowań. Poza tym trzeba jakoś sobie radzić przy tworzeniu następcy „Death Magnetic” - komponowanie materiału na krążek przez 8 lat może być przecież nużące i trzeba sobie znaleźć jakieś rozrywki. Za takie może posłużyć pozew lub oferowanie nowych, mniej lub bardziej ciekawych, gadżetów takich jak: deskorolka, zestaw koncertowych winyli, własne piwo czy książki o „Czarnym Albumie” lub „Master of Puppets”.
Sandman zamierza zmienić czcionkę używaną przy zapisie swojej nazwy, jednak nie planuje zaprzestania grania coverów Metalliki. Trzeba w końcu zarobić... te parę dolarów, które powinno starczyć na zaledwie kilka piw. Posłuchajcie jak brzmi kanadyjski tribute band:
Uważajcie jakiej czcionki używacie!