Muzycy w obronie fana pobili się z ochroną na koncercie
Gitarzysta grupy Attila zauważył, że jeden z ochroniarzy źle traktuje fana pod sceną i postanowił mu pomóc. W konsekwencji doszło do bijatyki i koncert został przerwany.
Przychodzisz na koncert ulubionej kapeli, liczysz na świetne show i siniaki po wpadnięciu w pogo, a tymczasem sytuacja wymyka się spod kontroli. Niestety na występach coraz częściej dochodzi do dziwnych sytuacji, czego przykładem jest chociażby incydent na koncercie Baroness, gdy jeden z widzów nękał słuchaczkę, czy na występie Slayera, gdy jeden z fanów opluł wokalistę.
Historia, którą zaraz opowiemy pokazuje inną sytuację - to muzyk ujął się za fana, który został nieodpowiednio potraktowany przez ochronę. Podczas koncertu metalcore'owego zespołu Attila w Milwaukee w stanie Wisconsin gitarzysta formacji Chris Linck zauważył, że pod sceną coś się dzieje i postanowił pomóc widzowi, do którego przyczepił się ochroniarz.
W konsekwencji doszło do rękoczynów i kapela zaczęła się kłócić z ochroną, a koncert został przerwany. Zobaczcie nagranie z tego wypadku:
Choć występ został przerwany to fani nie mają pretensji o to do zespołu, a wręcz przeciwnie są wdzięczni za to, że Attila ujęła się za wielbiciela kapeli:
Również sama grupa postanowiła wyjaśnić całe to zamieszanie tłumacząc, że muzycy zawsze będą stać po stronie swoich fanów i jeżeli ktoś robi im krzywdę to zeskoczą ze sceny i będą walczyć do upadłego.
Miejmy nadzieję, że obyło się bez większych obrażeń i tego typu sytuacje nie będą mieć więcej miejsca. Mimo wszystko fani przychodzą na koncerty, żeby posłuchać dobrej muzyki, podziwiać swoich idoli i poczuć niesamowitą atmosferę, którą tworzą oddani fani zespołu. Dlatego dziwi fakt, że ochrona przesadziła ze swoimi uprawnieniami, gdy tymczasem powinna pomagać i pilnować porządku.