Para z Boliwii nazwała swoje dziecko Iron Maiden

Jakub Gańko
AKTUALIZACJA 10.02.2017 10.02.2017 12:31
AKTUALIZACJA 10.02.2017 10.02.2017 12:31

Nie, to nie żart: w Boliwii naprawdę żyje teraz dziecko, które nazwano po zespole Bruce'a Dickinsona. Zobaczcie dowód w postaci aktu urodzenia...

Są różne sposoby, by okazać miłość do ulubionego zespołu. Można zbierać latami wszystkie jego wydawnictwa, rzadkie single i bootlegi, można potem postawić mu w domu ołtarz, gdzie wystawimy wszystkie związane z nim memorabilia. Jeśli jesteśmy pewni swoich uczuć, możemy zrobić sobie tatuaż z jego logo. Dla tej pary z Boliwii to jednak było wciąż za mało...

Nawet my nie wiemy, jaką miłością trzeba darzyć Iron Maiden, by zdecydować się na tak odważny krok. Państwo Ruiz postanowili bowiem nazwać po kapeli Steve'a Harrisa... swojego własnego syna. Chłopiec nazywa się dokładnie Iron Maiden Duran Ruiz i przyszedł na świat 2 lutego 2017 roku.

Ciężko nawet stwierdzić, kto miałby w późniejszym życiu gorzej z takimi imionami: chłopiec czy dziewczynka... Ciekawe, jak będą młodego Ruiza wołali koledzy, by wyszedł na podwórko - może intonując pod domem „The Trooper” albo „The Number of the Beast”?

Jeśli nie wierzycie, że naprawdę do tego doszło, na Facebooku można znaleźć zdjęcie prawdziwego aktu urodzenia Irona Maidena Ruiza...

certyfikat
Fot. foto: facebook.com/Modismos-Paceños-1455956291321476
certyfikat

A my w Polsce narzekamy na Brajanków i Dżesiki... W takich momentach aż strach pomyśleć, na co jeszcze mogą wpaść młodzi rodzice, którzy słuchają metalu. Metallica Kowalska? Slayer Nowak? Napalm Death Wiśniewski? Chociaż to ostatnie nazwisko i tak będzie się zawsze kojarzyć z innym zespołem, który z metalem raczej wiele wspólnego nie ma...

Osobiście sugerujemy, by pozostać przy okazywaniu uwielbienia do Iron Maiden nagrywając nietypowe covery jego kawałków - np. na akordeonie czy już nawet na fletach - ewentualnie inwestując w piwa marki Trooper.

A Wy co sądzicie o nazywaniu własnego dziecka po ulubionym zespole?