Serj Tankian: Wciąż nie rozumiem, dlaczego umarł Chris Cornell

Maciej Koprowicz
AKTUALIZACJA 22.12.2017 22.12.2017 13:00
AKTUALIZACJA 22.12.2017 22.12.2017 13:00

Lider SOAD zaprzyjaźnił się z wokalistą Soundgarden na planie filmu „Przyrzeczenie”. Wciąż nie może się otrząsnąć po samobójstwie Chrisa.

Rok 2016 uważany był za wyjątkowo smutny dla fanów rocka – zmarło wtedy wielu wybitnych muzyków. Ale i w mijającym 2017 roku straciliśmy kilku wspaniałych artystów.

Wśród nich był między innymi Chris Cornell. Wokalista znany z Soundgarden i Audioslave 18 maja 2017 popełnił samobójstwo w hotelu w Detroit. Śmiercią Chrisa poruszonych było wielu jego przyjaciół z branży, którzy do dziś nie mogą pogodzić się z tragedią.

Serj Tankian z System Of A Down zaprzyjaźnił się z Cornellem przy okazji pracy nad ścieżką dźwiękową filmu „Przyrzeczenie” na temat bliski temu pierwszemu – o kwestii ludobójstwa Ormian. Frontman Soundgarden nagrał na jego potrzeby solowy utwór „The Promise”, który okazał się ostatnim jego muzycznym dokonaniem. Serj wspominał w „Rolling Stone”:

Chris i ja zostaliśmy bliskimi przyjaciółmi dzięki „Przyrzeczeniu”. Z jednej strony chcieli, żebyśmy zrobili razem główny temat muzyczny, a potem zdali sobie sprawę, że potrzebują dwóch utworów na koniec.On zrobił utwór tytułowy, a ja tą piękną, klasycznie jazzową interpretację starej armeńskiej piosenki folkowej „Sari Siroun Yar”. Ale wysłał mi maila i zapytał, co myślę o jego utworze. Bardzo mi się spodobał. Powiedziałem mu: „Jest naprawdę emocjonalny, wycisnąłeś z niego wszystko”.W okresie dorastania byłem wielkim fanem Soundgarden i Chrisa Cornella, a on o tym wiedział. Zostaliśmy przyjaciółmi, ale zawsze byłem jego fanem.

Dla Serja ogromnym szokiem było więc samobójstwo idola.

To bardzo trudne dla mnie. Wciąż nie mogę uwierzyć w jego śmierć. I nie mogę uwierzyć, jak to się stało. Ciągle tego nie rozumiem i chyba nigdy tego nie zrozumiem. Nie mogę nic na to poradzić.

Chris Cornell miał 52 lat. Nie zostało jeszcze przekonująco wyjaśnione, co pchnęło go do samobójczego kroku. Jego żona Vicky uważa, że w chwili śmierci mógł być niepoczytalny z powodu przedawkowania leków.