advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Behemoth prezentuje polaryzujący singiel. O czym jest "The Shadow Elite"?

Sergiusz Kurczuk
AKTUALIZACJA 06.03.2025 06.03.2025 14:44
AKTUALIZACJA 06.03.2025 06.03.2025 14:44

Posłuchaj nowego utworu Behemotha "The Shadow Elite" i sprawdź komentarz Nergala na jej temat. Zobacz teledysk i poznaj szczegóły nadchodzącej płyty zespołu.

Behemoth
Fot. Mystic/materiały prasowe
  • Zespół Behemoth wypuścił nowy utwór oraz teledysk go ilustrujący. Kawałek nosi tytuł "The Shadow Elite".
  • Nergal skomentował singiel, wyjaśniając, jakie reakcje chciał za jego pomocą wywołać u publiczności.
  • Posłuchaj nowego utworu Behemotha, zobacz teledysk i przeczytaj, co mówi o nim wokalista zespołu.

Behemoth: Nowy singiel "The Shadow Elite"

Behemoth jest dziś całkowicie zasłużenie uznawany za jednego z najważniejszych przedstawicieli ekstremalnego grania. Ich albumy plasują się na topowych miejscach światowych list sprzedaży, a trasy koncertowe po wszystkich kontynentach i występy na największych festiwalach dowodzą potęgi grupy. 6 marca 2025 roku ukazał się nowy singiel zespołu Behemoth. "The Shadow Elite" to druga zapowiedź nowego, trzynastego studyjnego album grupy, który będzie miał swoją premierę już 9 maja.

Adam "Nergal" Darski postanowił skomentować kawałek i klip, który go ilustruje. - "The Shadow Elite" to drugi singiel i zarazem utwór otwierający naszą nową płytę. Surowy, rozpędzony, pełen energii hymn, nawiązujący do naszych korzeni - rzecz stworzona w sam raz na koncerty - zapewnia wokalista. - Jeśli chodzi o tekst, to jest to wezwanie do broni: bezkompromisowy okrzyk bojowy dla wyrzutków, anarchistów i wolnych umysłów, by powstały. Nie damy się uciszyć. Tu chodzi o zjednoczenie i przywołanie odwagi, by wzmocnić ogień wolności, który w nas płonie - wyjaśnił muzyk.

Przez lata nazwa Behemoth stała się synonimem ambicji, uporu i nieustającego dążenia do doskonałości bez oglądania się za siebie. Nie byłoby tego wszystkiego bez ciężkiej pracy całego zespołu i wizji Nergala, która przekształciła Behemoth w coś o wiele większego niż blackmetalowy zespół, jakim byli na początku swojej drogi, w 1991 roku. Behemoth stał się uosobieniem buntu, indywidualizmu oraz całkowitej niechęci do jakichkolwiek kompromisów.

Nadchodząca płyta zespołu Behemoth, zatytułowana "The Shit Ov God", pokazuje zespół, który po 34 latach wydaje swój najbardziej podburzający i ekstremalny album w dyskografii. Zawiera osiem utworów, które zagłębiają się w istotę człowieczeństwa, boskości i znaczenia buntu w czasach, w których ceni się indywidualność, ale każdy trzyma się swoich tak zwanych "wybawców" - muzycznie, politycznie czy też w inny sposób. Oto tracklista płyty:

  1. "The Shadow Elite"
  2. "Sowing Salt"
  3. "The Shit Ov God"
  4. "Lvciferaeon"
  5. "To Drown The Svn In Wine"
  6. "Nomen Barbarvm"
  7. "O Venvs, Come!"
  8. "Avgvr (The Dread Vvltvre)".

Frontman grupy wytłumaczył zaczepny tytuł płyty, oznaczający dosłownie "G*wno Boga". - Wybraliśmy ten prowokacyjny tytuł celowo, odrzucając subtelność na rzecz bezpośredniego i polaryzującego hasła. To buntownicze zanurzenie się w głębinach, odważne poszukiwanie absolutu nawet w rynsztoku - powiedział.

Quiz: Trudny quiz z legend metalu. Nawet fani nie odpowiedzą na 6. pytanie

1/15 Do Wielkiej Czwórki trash metalu należą zespoły:

Twórczość Behemotha: bunt i indywidualizm

Behemoth skrupulatnie wybrał artystów audiowizualnych zaangażowanych w powstanie nowego albumu. Pieczę nad produkcją "The Shit Ov God" sprawował Jens Bogren z Fascination Street Studios. Bogren podkreślił naturalne brzmienie zespołu, nie zapominając przy okazji o swego rodzaju chaosie i wściekłości, które stanowią istotę zespołu. Jak zwykle w przypadku grupy Behemoth, oprawa wizualna odgrywa tak samo ważną rolę jak dźwięk.

Behemoth - The Shit Ov God
Fot. Mystic/materiały prasowe
Behemoth - The Shit Ov God

Zespół zwrócił się do wieloletniego współpracownika Bartka Rogalewicza (BLACK.LODGE.IS.NOW), a także do Dark Sigil Workshop, aby stworzyć piękną, złowieszczą i wyjątkową okładkę. To zaangażowanie w innowację jest od dawna utrwalone w DNA zespołu. Każdy album zespołu Behemoth ma swój odmienny charakter, a w dyskografii nie znajdziemy dwóch podobnych do siebie materiałów. Od samych początków w postaci "Sventevith (Storming Near the Baltic)", aż do "The Shit Ov God", Behemoth nigdy się nie powtórzył, pozostając jednocześnie kapelą płodną i wierną swoim ideałom.

Nergal opowiedział o ewolucji zespołu. - Tu nie chodzi o umiejętności, tu chodzi o duszę. Chodzi o wyrażenie tego, kim jesteś... chodzi o myślenie "jak mogę rozszerzyć spektrum death /black metalu?". A jeśli nie możemy pójść dalej lub szybciej - pójdziemy bokiem. To właśnie zrobił Behemoth na kliku ostatnich płytach - stwierdził muzyk. Ta mentalność często wpędzała zespół Behemoth w konflikt z wszelkiego rodzaju zwolennikami ortodoksji i przeciętności.

Niezależnie od tego, czy chodzi o kościół katolicki w Polsce, który był zaskoczony dozgonną "miłością" zespołu do ich dogmatów i wielokrotnie próbował uciszyć zespół za pośrednictwem sądów, czy też różne kręgi blackmetalowe, które nie były zadowolone z tego, że grupa rozwinęła własną osobowość. Behemoth wkroczył na zupełnie nowy poziom, grając koncerty na tak dalekim zachodzie, jak Kalifornia, po tak daleki wschód, jak Tokio i Sydney. Występowali na kultowych festiwalach, między innymi Hellfest czy Wacken, a także w najbardziej prestiżowych obiektach na świecie - są między innymi pierwszym ekstremalnym zespołem metalowym, który zagrał w Paryskiej Filharmonii.

Jeszcze przed premierą płyty - 25 kwietnia 2025 roku, Behemoth zagra we Wrocławiu swój największy i rekordowy pod względem frekwencji koncert w Polsce. Zespół wystąpi w Hali Stulecia w ramach trasy Unholy Trinity 2025, w towarzystwie Rotting Christ i Satyricon.

Źródło: Antyradio/Mystic/materiały prasowe

Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!