Był nazywany polskim Marilynem Mansonem. Poznał osobiście Linkin Park, zanim odnieśli sukces
Odkryj historię P.A.I.N., polskiej grupy porównywanej do Marilyna Mansona. Jak dzięki niej lider Psów Wojny poznał Linkin Park? Dowiedz się więcej!
- Jak powstał zespół P.A.I.N. i kto wchodził w jego skład.
- Czym różniła się muzyka P.A.I.N. od utworów Psów Wojny.
- Dlaczego zespół P.A.I.N. budził kontrowersje.
- Jak Falon poznał członków Linkin Park i co o nich myślał.
P.A.I.N. - zapomniany polski zespół. Porównywali go do Marilyna Mansona
Są takie zespoły, które wyprzedzają swoje czasy. Bez wątpienia była nim grupa P.A.I.N., która pojawiła się na przełomie XX i XXI wieku. Jej amploi powodowało liczne kontrowersje, więc nigdy nie odniosła sukcesu.
Quiz: Coś dla fanów nu metalu. Tylko prawdziwi eksperci odpowiedzą na 7. pytanie
Liderem P.A.I.N. był lider punkrockowej grupy Psy Wojny. Po latach wspomina czasy, w których był nazywany polskim Marilynem Mansonem. Okazuje się, że dzięki swojemu drugiemu zespołowi, mógł poznać mało znanych wówczas muzyków Linkin Park.
Falon z Psów Wojny wyprzedził czasy. P.A.I.N. budził za wiele kontrowersji
Psy Wojny to polska grupa punkowa, której nie trzeba przedstawiać żadnemu miłośnikowi spod znaku "trzy akordy, darcie mordy". Istniejący od 1985 roku zespół z Jastrzębia Zdroju nie jest może zbyt aktywny w studiu, chociaż na początku grudnia 2025 roku wydał swoją najnowszą płytę, "Jeszcze nie umarłem", ale wciąż koncertuje, a wiele jego kawałków weszło do klasyki polskiego punk rocka. Na początku nowego milenium Tomasz Jaworski znany lepiej jako Falon, postanowił wyjść poza punkowe ramy.
W ten sposób powołał do życia kapelę P.A.I.N., która nie tylko różniła się od Psów Wojny wizerunkowo i muzycznie, ale również odstawała od DIY-owej działalności podpisaniem umowy z majorsem w postaci korporacji Warner Music Group. To właśnie pod tym szyldem w 2001 roku wydano debiut P.A.I.N. "Perverse And Industrial Nightmare", o którym Falon opowiedział w podcaście Sylwester Poleca.
- P.A.I.N. to jest zlepek mnie, czyli członka zespołu Psy Wojny, Maried i Krashana, którzy byli członkami zespołu Vehement, nieżyjącego Normana, czyli Grzegorza Borowczyka - naszego gitarzysty - opowiedział o genezie wokalista. Metalowy zespół Vehement został wydany w Psy Wojny Records - niezależnej wytwórni prowadzonej przez Falona. - Jak Norman odszedł, zgadaliśmy się z Maried, z Krashanem, że może wspólnie byśmy coś zrobili tak na pamięć o Grześku. I powstał właśnie P.A.I.N. z tego wszystkiego - wyjaśnił muzyk.
Utworzony w 1998 roku zespół odbiegał zarówno od brzmienia Psów Wojny, jak i grupy Vehemen. Było to połączenie różnych gatunków muzycznych, które w skrócie można określić jako transowy industrial, wykorzystujący elementy rocka, metalu, punka i goth. Muzyka P.A.I.N. nie bez powodu na myśl przywodzi takich wykonawców jak wspomniany wcześniej Manson, Rammstein, czy The Prodigy. Wizerunek Falona nawiązywał do jego prywatnych zainteresowań tatuatorsko-piercingowych. Zresztą na koncertach P.A.I.N., pojawiały się elementy samookaleczania. To jednak niejedyny powód estetyki zespołu.
Oto 8 najlepszych zespołów nu-metalowych. Na 2. miejscu Linkin Park
- 8 Zobacz zdjęcia
- Image P.A.I.N.-a powstał na reklamie Okocimia, w której wystąpiliśmy jako Psy Wojny w Warszawie. Grało kupę bardzo fajnych ludzi. Poznałem tam Maćka Balcara, który był długo wokalistą Dżemu na przykład. Darka Gnatowskiego, czyli Boczka z "Kiepskich" - super facet, też niestety świętej pamięci. Iwonę Petryk, która grała w "Szamance" z Lindą. Dużo bardzo fajnych ludzi. Dzięki tej reklamie, też mieliśmy bardzo dobre wejście - wspomina Falon. Za sprawą udziału w reklamie, zespół P.A.I.N. poznał osoby, które pomogły mu stworzyć teledysk do utworu "Love & Pain".
- Są tam kawałki punkowe okraszone elektroniką. To, czego nie mogłem zrobić w Psach Wojny, chciałem to wyrzygać po prostu w P.A.I.N.-ie. Więc zdarzało się tak, że występowaliśmy nawet na targach erotycznych. To było ciekawe doświadczenie - dodał Falon. Przez wygląd członków zespołu, grafiki na okładce płyty i dodatkowe elementy wzbogacające koncerty, kapela była brana za grupę BDSM.
- No i za taki zespół nas brano i zapraszano na właśnie na tego typu imprezy, bo gdzie indziej graliśmy, to wystarczyły 3, 4 kawałki, jak na przykład w teatrze w Rybniku i zostaliśmy wyłaczani - wspomina wokalista. Wszystko przez wcześniej wspomniane elementy samookaleczenia. - Dziewczyny, przebijanie twarzy, tego typu sprawy - wyjaśnił Falon. Nietypowe jak na polskie standardy wygląd i zachowanie muzyków grupy P.A.I.N. spowodowały, że Falon był określany przez dziennikarzy muzycznych polskim Marilynem Mansonem.
Falon poznał muzyków Linkin Park. Wróżył im sukces, zanim zyskali światową rozpoznawalność
Chociaż Falon nie przepada za tym porównaniem, zdradził, że dzięki szumowi wokół zespołu, mógł na przykład zobaczyć na żywo zagraniczne gwiazdy i poznać je osobiście. W ten sposób spotkał się z muzykami Linkin Park, w tym z nieżyjącym już Chesterem Benningtonem. - No ale spoko, bo mogłem wyjeżdżać na różne koncerty z dziennikarzami na przykład i wozili mnie jako: artysta z Polski jedzie na koncert - na przykład grał Deftones, Linkin Park, który wtedy w ogóle nie był znany tak naprawdę i grali jako support Deftonesów - wspominał Falon.
- Pojechaliśmy do Berlina, pamiętam z dziennikarzami. Zaproszono mnie za kulisy, przedstawiono mnie, kurde, chłopakom. Chester częstował mnie trawką. Ja mówię: "No niestety, nie palę". Było fajnie, nie? Zrobiliśmy se zdjęcie wspólne, pamiątkowe. Szkoda, że gdzieś zaginęło, kurczę. Dostałem płytę z podpisami - wyjaśnił wokalista. Na tym występie dotarło do niego, że Linkin Park to fenomenalny zespół, który zasługuje na uznanie.
- Poszedłem na widownię i słuchałem koncertu. Zagrał najpierw Taproot, potem zagrał Linkin Park - dziękuję, bardzo mi się spodobali i potem zagrał Deftons, który ja mówię: "No kurczę, przecież to Linkin Park powinno być gwiazdą, a nie Deftones" - wspomina. Jak sam zauważył, P.A.I.N. pojawił się na polskiej scenie muzycznej za wcześnie. Być może gdyby grupa zaczęła grać później, albo przetrwałaby dłużej, zyskałaby większe zainteresowanie, bo dziś przebijanie sobie ciała, czy podwieszanie się na koncertach, nie jest tak kontrowersyjne, jak prawie 30 lat temu.
Nie zmienia to jednak faktu, że oryginalna kapela Falona - Psy Wojny, wciąż działa i jest aktywnym zespołem, o czym świadczy niedawno wydana płyta "Jeszcze nie umarłem". Ale P.A.I.N. może być traktowany jako zapomniana muzyczna ciekawostka z początku XXI wieku.
Źródło: Antyradio/Sylwester Poleca/YouTube
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!