Spędził 70 lat w żelaznym płucu. Zdał studia i został prawnikiem

Marcin Hołowacz
AKTUALIZACJA 01.09.2023 01.09.2023 14:51
AKTUALIZACJA 01.09.2023 01.09.2023 14:51

Paul Alexander nie ma lekko, a zagraniczne media przypominają o jego smutnym losie. Cała historia jest także motywacją do tego, żeby nigdy się nie poddawać i brać z życia ile się da.

Paul Alexander
Fot. @MitchSummers/youtube.com

Żelazne płuco waży niemal 300 kg, a człowiek znany m.in. jako „Polio Paul” spędził w nim całe swoje życie. To będzie już siedem dekad, jak z niego korzysta! Paul Alexander zdecydowanie nie miał szczęścia, bo w 1952 roku, gdy miał zaledwie sześć lat, zachorował na polio, a jego egzystencja mocno na tym ucierpiała. Był jedną z wielu ofiar panującej w tym czasie epidemii choroby.

Aktualnie ma już prawie 80 lat i trafił nawet do Księgi Rekordów Guinnessa, ponieważ jest pacjentem, który znajduje się w żelaznym płucu najdłużej na świecie. Większość osób zapewne zgodzi się z opinią, iż znacznie lepiej byłoby uniknąć tego typu osiągnięcia, a zamiast tego zyskać pełną swobodę podczas codziennego funkcjonowania. Ostatecznie Paul Alexander się nie załamał i jakoś sobie radzi, nawet mimo poważnych problemów ze zdrowiem.

Paul Alexander to „człowiek w żelaznym płucu”

„Człowiek w żelaznym płucu” cierpi z powodu choroby Heinego-Medina, która jest wywoływana przez wirusa polio. Zakażenie może przebiegać bezobjawowo, lecz bardziej niefortunne przypadki kończą się różnymi powikłaniami, natomiast w przypadku słynnego „Polio Paula” doszło m.in. do poważnych problemów z samodzielnym oddychaniem.

Paul Alexander to jedna z ostatnich osób na całym świecie, które nadal korzystają z tego typu żelaznego płuca. Wszystko sprowadza się do tego, że zadaniem urządzenia jest zastępowanie pracy sparaliżowanych mięśni oddechowych. Lekarze podjęli decyzję o ostatecznym sposobie na uratowanie jego życia, co wiązało się z wykorzystaniem specjalistycznej aparatury, w której chłopak spędził resztę życia. W gruncie rzeczy jest to wielkich rozmiarów kapsuła z otworem na głowę.

Taki sprzęt opracowano w 1928 roku, lecz od lat 60. się go już nie produkuje, gdyż technologia została istotnie udoskonalona. Mimo tego, Paul nie jest zainteresowany nowszymi modelami i otwarcie mówi, że pozostanie w swoim żelaznym płucu, do którego już przywykł. Ponura nazwa dla tej technologii to np. „sarkofag dla chorych na polio”, lecz Paul nie popadł w depresję i mimo przeciwności losu, był w stanie osiągnąć naprawdę sporo. Chłopak ukończył studia, dzięki czemu mógł zostać prawnikiem. Ponadto udało mu się wydać własną książkę.

Najgorsze wydaje się być to, że szczepionkę opracowano i rozpoczęto ją stosować na szeroką skalę w USA w 1955 roku, natomiast Paul Alexander zachorował w 1952 roku. Niestety, ale dla Paula było już za późno. W swoim życiu miał lepsze okresy, gdy specjalna technika oddychania, której z czasem się nauczył, pozwalała mu na chwilę opuszczać „metalowy sarkofag”. Później już nie był w stanie tego robić.

Paul Alexander jest znany na całym świecie i m.in. Mitch Summers przeprowadził z nim wywiad. Alexander powiedział zdecydowanym głosem: „Nigdy się nie poddałem i nie zamierzam się podawać”. Mężczyzna wyjaśnił, że w pewnym sensie żył tak samo jak inni, ponieważ rano się budził, mył zęby, mył twarz, jadł śniadanie, a wolne chwile spędzał np. na czytaniu i rysowaniu. Po prostu potrzebował z tym wszystkim pomocy.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka , Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!