Pijany spowodował wypadek. Stwierdził, że zasnął w trakcie jazdy, a wódki napił się "na uspokojenie"
Jak podaje portal Warszawa w pigułce, do kuriozalnej sytuacji doszło w Warszawie 31 lipca 2020 roku. Pijany kierowca stwierdził, że zasnął za kierownicą.
W piątek 31 lipca strażnicy miejscy z warszawskiego Śródmieścia otrzymali wieści o tym, że przy Wybrzeżu Kościuszkowskim doszło do niebezpiecznego wypadku. Niedaleko mostu Poniatowskiego w barierki wbił się samochód osobowy. Rutynowa kontrola szybko nabrała absurdalnego posmaku.
Tłumaczył się, że zasnął za kółkiem, a wódki napił się na uspokojenie
Z relacji Warszawy w pigułce wynika, że strażnicy w trybie natychmiastowym udali się na miejsce zdarzenia. Na widok zbliżających się funkcjonariuszy z pojazdu wysiadł mężczyzna, który powiedział, że to jego samochód i to on nim kierował.
Od kierowcy podobno czuć było silną woń alkoholu, a dodatkowe podejrzenia wzniecało jego bardzo nerwowe zachowanie. Pięćdziesięciolatek wyjaśnił funkcjonariuszom, że usnął w trakcie jazdy, a wódki napił się dopiero po zdarzeniu, żeby się uspokoić. Następnie wskazał na papierowy kubek stojący na masce pojazdu, z którego miał konsumować wysokoprocentowy trunek.
Niedługo na miejscu pojawili się również policjanci, którzy przeprowadzili badanie alkomatem. Ten wykazał niemal 1,3 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Dalsze czynności przejęła policja. Za jazdę pod wpływem alkoholu grozi odebranie prawa jazdy na okres nawet kilku lat.